VARIA

Atrakcyjność trójkątów da się obliczyć równaniem

By pl

Dorastając, sądziłem, że trójkąt to idealny wynalazek. Był niczym Święty Graal w świecie seksualnych fantazji. Niezależnie od okoliczności czy zaangażowanych dziewcząt, jeżeli okazja się nadarzała, rzucałem wszystko, by wziąć w nim udział. Mógłbym ratować babcię z paszczy rekina, ale jeżeli ktoś tylko dałby mi znać o możliwym trójkącie, zostawiłbym staruszkę i przygotował się do akcji. Pewnego dnia wszystko się zmieniło.


W imię absolutnej szczerości powinienem nadmienić, że nigdy nie brałem udziału w trójkącie. Mam za sobą całą masę "jednoboków"(trzy z nich plecy w plecy, co jest prawie trójkątem), ale to bez znaczenia, nie trzeba doświadczyć trójkątów, by je zrozumieć. Stephen Hawking napisał książki o czarnych dziurach, a jestem pewien, że nigdy nie był w pobliżu żadnej. Ten koleś nie może nawet chodzić, co dopiero latać w przestrzeni kosmicznej.
Natomiast zdarzyło mi się odmówić trójkąta. Nigdy nie sądziłem, że to możliwe, ale to co zostało mi zaoferowane można opisać jedynie jako najbrzydszy trójkąt na świecie, więc musiałem zrezygnować z oferty. Pewnie niektórzy z was myślą, że sam fakt dwóch kobiet rekompensuje braki w ich urodzie, ale tak nie jest. Zastanówcie się nad tym. Widzicie kogoś i na samą myśl o seksie z tą osobą chce wam się wymiotować. Potem patrzycie na drugą osobę i czujecie dokładnie to samo. Nie robi się lepiej, gdy pomyślicie o dwóch takich osobach naraz. Jest jeszcze gorzej. Trójkąt z nimi byłby okropniejszy niż seks z każdą z nich pojedynczo. To objawienie pozwoliło mi wyprowadzić poniższe równanie:
Atrakcyjność Trójkąta (mierzona w Scovilles - jednostka miary określająca jak ostra jest papryczka chili) jest wyznaczona przez równanie:

H = µ (α1 x α2)

Gdzie
- H to ogólna atrakcyjność trójkąta.
- α to pociąg seksualny do uczestników (oceniane w skali od 0 do 5, gdzie 5 jest najbardziej pociągającą dla Ciebie osobą na świecie).
- µ to "czynnik desperacji", który wzrasta im dłużej trwasz bez satysfakcji seksualnej.
Wiem, że większość osób nienawidzi matematyki, za to mnóstwo uwielbia kolory, więc pokażmy to na wykresie! Przedstawiony wykres ukazuje atrakcyjność trójkąta wraz ze wzrostem atrakcyjności uczestników. (Zauważcie, że jeden uczestnik pozostanie na poziomie 5). Zwrócicie uwagę także na to, że poziom atrakcyjności wzrasta w liniowy sposób.

Czerwona linia pokazuje atrakcyjność spania z jedną osobą, której dajemy 5 na skali atrakcyjności. Istotnym jest, by pamiętać, że skala wynosi 5 a nie 10.
Po prawej stronie wykresu widzimy, że zgodnie z teorią, spanie z dwoma "piątkami" jest znacznie lepsze niż spanie z jedną "piątką", wierzę, że wszyscy się z tym zgodzimy. To samo jest prawdziwe dla większości wykresu (np.: trójkąt z dwiema 2,5 jest lepszy niż z jedną 5). Sprawy zaczynają robić się ciekawe, gdy przecinają się dwie linie. Jeśli masz 5 i 1, i korzystasz z naszego wzoru (przy założeniu, że czynnik desperacji = 1), to widać, że:

H = µ (α1 x α2)
H = 1 (1 x 5)
H = 5

Zasadniczo wzór pokazuje, że jeżeli bawisz się w trójkąt z "jedynką" i z "piątką", jest to równie atrakcyjne, co spanie z pięcioma uczestnikami osobno. I to ma sens, ponieważ jeżeli jesteśmy z kimś kto nam się szalenie podoba i z kimś, kto jest zdecydowanie poniżej przeciętnej, prawdopodobnie nawet nie zwrócimy uwagi na brzydactwo. Zupełnie jakby tej osoby tam nie było.
A jeśli spojrzysz na teren oznaczony "A" na wykresie, zauważysz, że przy atrakcyjności spadającej poniżej 1, to faktycznie umniejsza atrakcyjność całego trójkąta.

H = µ (α1 x α2)
H = 1(0.5 x 5)
H = 2.5
Łatwo to zrozumieć. Wyobraźcie sobie, że kochacie się z piękną, magiczną istotą. Nagle odwracacie głowę i dostrzegacie nagą trolicę. To może odrobinkę popsuć nastrój. Zupełnie jak oglądanie w telewizji klasycznego odcinka "Kronik Seinfelda", gdy w małym rogu ekranu leci "Jim wie lepiej". Staracie się jak możecie, by to zignorować, ale jak bardzo byście nie próbowali, nie możecie przestać spoglądać na ten drugi marny program. To właściwie zabija przyjemność oglądania "Kronik Seinfelda".

Jak widzicie, początkowe obserwacje potwierdzają tę teorię, choć dalsze badania są potrzebne by się upewnić. Oczywiście wiem, że sam fakt, że mam czas by skonstruować i spisać tę teorię mówi o tym, że jestem typem osoby, która nigdy nie doświadczy tylu trójkątów by to udowodnić. Pieprzcie się za samo myślenie w ten sposób.

Tekst: PETER WHITE

Tłumaczenie: Anna Jurkowska

*Nie ma oficjalnych danych na temat najbrzydszych trójkątów, musicie uwierzyć mi na słowo. Po prostu osoba, która zaproponowała mi seks podejrzanie przypominała Danny’ego DeVito w roli "Pingwina" z uzależnieniem od metamfetaminy. Gdy odmówiłem, próbowała mnie przekonać tym, że mogłaby dołączyć do nas jej koleżanka. Koleżanka skinęła zgadzając się, ale niespecjalnie się wychylała. Możliwe, że była ścigana przez policję za kradzież i korzystanie z wąsów Burta Reynoldsa. To oraz fakt, że sam nie należę do przystojniaków, spokojnie zakwalifikowałoby nas do potencjalnie najbrzydszego trójkąta w historii.

Comments