Zagadki Matthew Stone'a

By pl

stone1

„Science of the Invisible"

Mam nadzieję, że mieliście już okazję zapoznać się ze zdjęciami autorstwa Matthew Stone’a oraz wywiadem z nim i These New Puritans, zamieszczonym w tegorocznym numerze VICE: The Fashion Issue. W zeszłym tygodniu, wraz z Matthew udaliśmy się na otwarcie jego wystawy zatytułowanej „Body Language” w V1 Gallery w Kopenhadze. Od prawie pięciu lat biorę udział w jego dziwacznych, rytualistycznych, obfitujących w goliznę sesjach fotograficznych. Zgodziłam się mu towarzyszyć z dwóch względów: po pierwsze, żeby podtrzymywać go na duchu, a po drugie, żeby nacieszyć się seksownymi, androgenicznymi chłopcami w kopenhaskiej dzielnicy Christiania, opanowanej przez narkotyki i kontrkulturę. Przy okazji, zamieniłam z Matthew kilka słów.


Zauważyłam, że w swoich zdjęciach skupiasz się ostatnio bardziej na ciałach niż na twarzach.

Matthew: Moje zdjęcia stają się coraz bardziej abstrakcyjne. Obecność twarzy w kadrze automatycznie go kontekstualizuje.

Czemu postanowiłeś pójść w stronę abstrakcji?

Ludzie są abstrakcyjni, myślenie jest abstrakcyjne, związki są abstrakcyjne, ale nie ciała. Ciała oddzielają nas od siebie. Chcę pchnąć je w wymiar abstrakcyjny i wypełnić nimi dzielącą nas przestrzeń. Być może to banał, ale uważam, że kontakt cielesny zbliża nas do siebie na wiele sposobów.

„Indeterminate Growth"

Jaki jest związek między kolorami oraz czarno-białymi zdjęciami, składającymi się na twoją wystawę?

Decyzja o użyciu czarno-białej kliszy 35 mm wynikała z chęci odejścia od dotychczasowych metod pracy. Wszystkie wcześniejsze fotografie robiłem w studiu, zachowując pełną kontrolę nad sytuacją. Postanowiłem więc użyć aparatu, który nie będzie miał nic wspólnego z w pełni zautomatyzowanym sprzętem fotograficznym.

„Body Language"

W jakim stopniu twoje prace są inscenizowane?

W mniejszym, niż to się może wydawać. Obraz mają częściowo definiować fotografowani przeze mnie ludzie. Chciałbym myśleć, że inscenizowane przeze mnie sytuacje wyzwalają w naturalny sposób intensywną interakcję między modelami. Ustawiam ich w dziwnych, intymnych sytuacjach, ale to, co się między nimi dzieje, jest prawdziwe.

„Awake For You Know Not the Hour"


Z całej wystawy najbardziej podobają mi się zdjęcia zrobione w pustym sklepie w Peckham. Odprawiliśmy tam zaimprowizowany na miejscu rytuał, przez co sesja przerodziła się w dokumentację pewnego doświadczenia.
Sprawy zaszły dalej, niż się spodziewaliśmy. Było zabawnie, ale pod koniec zrobiło się poważnie i szczerze. Nie sądzisz, że w pewien sposób dotyczy to wszystkich sesji?

„Inflorescence"


Owszem, zwłaszcza ostatnio. Z jednej strony nie masz totalnej kontroli, ale z drugiej bez twojej ingerencji pewne sytuacje by nie powstały.

Jak wygląda u ciebie zależność między tym, czego oczekujesz, a efektem końcowym?

Próbuję wprowadzić ludzi w psychologiczną przestrzeń, która istnieje poza zwykłą rzeczywistością. Uważam, że kreatywne umysły są szczególnie skłonne do myślenia w sposób płynny i nie zindywidualizowany. Różni artyści i mistycy imali się rozmaitych metod, by osiągnąć ten stan. W obecnych czasach większość ludzi obdarzonych tą zdolnością po prostu bierze narkotyki, by wyjść poza siebie, jednocześnie lekceważąc wiążącą się z tym odpowiedzialność. Nie jest to jednak jedyna droga do osiągnięcia tego celu, a już na pewno nie najlepsza. Lubię kierować elementami tworzonych obrazów, o ile pomaga to metaforycznie wyjaśnić, co dzieje się w środku modela w trakcie sesji.

„Bunny and Karley"


Ostatnie zdanie nie miało sensu. Mówisz zagadkami!

Nic na to nie poradzę. Wszystko, co mówię, można odwrócić do góry nogami i będzie to równie prawdziwe. Nie chcę być niezrozumiały. Uważam jednak, że jesteśmy złożonymi bytami, choć często ignorujemy ten fakt w codziennych interakcjach, co prowadzi do niepotrzebnego cierpienia.

Dosyć!

Następnego dnia poszliśmy zwiedzać Christianię, nastukać się i zaciągnąć kogoś do łóżka. Szczegóły wkrótce.

Tekst: Karley Sciortino

Tłumaczenie: Filip Bednarczyk

Comments