Grupa zamachowców zabiła w piątek wieczorem w Paryżu ponad 100 osób w serii ataków przeprowadzonych w kilku miejscach w całym mieście, w tym w obleganych restauracjach, barach, największym paryskim stadionie piłkarskim i hali koncertowej.
„To istny horror", podsumowuje roztrzęsiony prezydent François Hollande w swojej wypowiedzi zaraz przed specjalnym posiedzeniem gabinetowym, zwołanym w nocy w piątku na sobotę.
Liczba ofiar śmiertelnych prawdopodobnie będzie rosła. Policja, po sforsowaniu wejścia do hali koncertowej Bataclan, zabiła dwóch zamachowców, którzy przetrzymywali w hali zakładników. W Bataclan znajdowało się jeszcze przynajmniej 100 ciał.
Prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama, w telewizyjnym wystąpieniu zaraz po atakach w piątkowy wieczór, zapowiedział amerykańskie wsparcie dla Francji, jako „swojego najstarszego sojusznika".
Francuska policja na ulicach Paryża w okolicach hali koncertowej Bataclan (Christian Hartmann/Reuters)
(Philippe Wojazer/Reuters)
Uzbrojeni oficerowie policji patrolujący teren wokół katedry Notre-Dame i w dzielnicy Saint-German w Paryżu (Ian Langsdon/EPA)
(Christian Hartmann/Reuters)
(Yoan Valat/EPA)
Ewakuacja ludzi przetrzymywanych w Bataclan (Yoan Valat/EPA)
Tłum opuszcza Stade De France po wybuchach wokół stadionu (Gonzalo Fuentes/Reuters)
Śledczy wokół baru w okolicy Stade de France (Gonzalo Fuentes/Reuters)
Eskorta osób wyprowadzonych z hali koncertowej (Philippe Wojazer/Reuters)
Znicze w pamięci ofiar zamachów pod ambasadą Francji w Berlinie (Lukas Schulze/EPA)