Newsy

Czy bitcoiny mogą zbawić gospodarkę?

„Należy usunąć słabe, nieefektywne instytucje państwowe na rzecz technologii" – twiedzi autor raportu ONZ
14 Marzec 2016, 1:59am

Artykuł ukazał się na Motherboard

Każde załamanie gospodarcze jest dla fanów Bitcoina co najmniej okazją do promowania tej waluty. Od Grecji aż po Południową Afrykę okrzyknięto ją mianem technologii zdolnej do całościowego zastąpienia dysfunkcyjnych systemów monetarnych. Na pewno ułatwiałaby mieszkającym i pracującym na Zachodzie ludziom transfer pieniędzy do krajów, gdzie czekają na nie ich bliscy.

Całe zamieszanie wokół roli Bitcoina w rozwijających się bądź zdestabilizowanych gospodarkach spotyka się z krytyką ze strony ONZ. We wstępnym raporcie, pracujący dla Instytutu ONZ ds. Badań nad Rozwojem Społecznym, Brett Scott udowadnia, że większość bitcoinowych firm start-upowych ma zbyt wolnościowe podejście, aby sprostać altruistycznemu wyzwaniu niesienia pomocy ludziom mniej uprzywilejowanym. Bitcoin tworzą ludzie skłaniający się ku nowatorskim rynkowym rozwiązaniom ogółu problemów dotyczących sfery publicznej.

Jak przetrwać, kiedy zarabiasz poniżej najniższej krajowej?

„Z jednej strony Bitcoin może posłużyć do zbudowania silnej alternatywy wobec amerykańskich karteli bankowych. Z kolei w krajach takich jak Zimbabwe istnieje realna potrzeba wzmocnienia integralności systemu bankowego. A tego dokonać można tylko poprzez długofalową walkę polityczną" – pisze Scott.

„Poszczególne jednostki mogą skorzystać, kiedy wydostaną się spod wpływów i tak już słabych instytucji lokalnych, ale to nie przynosi skutków na szeroką skalę. Absolutna większość społeczeństwa pozostaje całkowicie zależna od systemu" – dodaje.

Dla wielu, „pieniądze bez udziału rządu" to„pieniądze wolne od polityki"

Bitcoinową społeczność, według Scotta, od dawna charakteryzuje tendencja do odpolityczniania tejże waluty. Bitcoin jest bytem samym w sobie. Odrębnym, zautomatyzowanym. „Pieniądze bez udziału rządu" to dla wielu „pieniądze wolne od polityki".

Jednak w świetle ostatniej gorącej debaty nad częściową zmianą kodu, która zwiększając przepustowość sieci Bitcoin zwiększyłaby liczbę operacji walutą – okazuje się to nieprawdą. Propozycja zmian w kodzie stawia w niekorzystnej sytuacji jednego z największych chińskich graczy na rynku. Firma zwróciła się do Mika Hearna – głównego twórcy, niegdyś dewelopera waluty, z prośbą o zdyskredytowanie takiego przedsięwzięcia. Jedna z towarzyszących temu zjawisku debat zakwestionowała demokratyczny charakter bitcoina, uwydatniając deweloperskie zapędy tworzącej walutę społeczności. Bitcoin nie ucieknie więc od konotacji politycznych.

Scott wyraża nadzieję, że technologia łańcucha bloków (block chain) – ogólnodostępnego rejestru wszystkich operacji dokonanych bitcoinami – może tak naprawdę pomóc rozwijającym się gospodarkom. Przykładem tego są „inteligentne kontrakty". Te proste, samowykonalne kody oparte na łańcuchach bloków, mogłyby, śledząc zmiany pogodowe, automatycznie przekazywać fundusze w formie kryptowaluty potrzebującym rolnikom z terenów dotkniętych suszą. Według Scotta, dość obiecująco wygląda też projekt Ethereum – zdecentralizowana platforma programistyczna z własną walutą.

Stary fanpage VICE przestanie działać 1 kwietnia. Już teraz polub nowy

Jedno jest pewne, publicznie dostępna baza wszystkich operacji bitcoinami bezsprzecznie udowadnia fakt posiadania dóbr. Może być zatem używana jako narzędzie do rejestrowania handlu nieruchomościami, w szczególności w krajach słabo egzekwujących prawo własności. Na tym głównie skupiają się wolnościowi propagatorzy Bitcoina. Niestety, w tej, jak i w wielu innych dziedzinach gospodarki, waluta ta okazuje się daleka od ideału.

„Marzenia o demokratycznym państwie zdolnym do optymalizacji procesów rynkowych należy zastąpić usunięciem słabych, nieefektywnych instytucji państwowych na rzecz technologii. Pozwoli to na pełne wykorzystanie potencjału rynku do wyeliminowania biedy" – pisze Scott. „To kolejna forma politycznego eskapizmu".

Reklama