Reklama
Interviews

Wybory 2015: Jakub Żulczyk

"To nie jest kampania, to taka memowa hucpa. Może ci spin doktorzy partii czujnie wyczuli że cała przestrzeń publiczna się infantylizuje, że ludzie myślą obrazkowo, memowo" - surowo ocenia Jakub Żulczyk.

tekst VICE Staff
06 Maj 2015, 2:00pm

foto Zuza Krajewska

Iść czy nie iść – oto jest pytanie, które każdy z nas będzie sobie musiał zadać w niedzielny poranek. Niektórym w odpowiedzi pomoże kac, innym miłość do muskułów Mariana Kowalskiego. Pozostałym z was proponujemy szybki przewodnik, gdzie o wybory zapytaliśmy parę osób, które z różnych powodów zasłużyły na nasz szacunek.

VICE: Na kogo będziesz głosować w wyborach prezydenckich i dlaczego?
Jakub Żulczyk: Nie mam zielonego pojęcia. I nawet jeśli w ostatniej chwili się dowiem, nie wiem, czy chcę nakłonić w ten sposób do głosowania na jakiegokolwiek kandydata. Zawsze jest to promowanie jakiejś opcji politycznej, nawet w skromnym i minimalnym wymiarze. Nie chcę tego robić.

Co myślisz o poziomie obecnej polityki w kraju i polskich politykach?
Pytanie o poziom nie jest chyba pytaniem na miejscu. Ludzie reagują na polityków przede wszystkim emocjonalnie, kierują się sympatią bądź antypatią, myślą o nich w kategoriach - niski/wysoki, miły/niemiły. Widać to zwłaszcza podczas wyborów prezydenckich. Pytanie o poziom, to pytanie o to, czy politycy to ludzie fajni, elokwentni, nie przynoszący obciachu. Tak chyba nie powinniśmy myśleć, to sprowadza całą sprawę do Pudelka, memu. Ja mam wrażenie, intuicyjne, ale jednak wrażenie, że polski system polityczny w swoim zabetonowaniu jest polem gry różnych sił, głównie biznesowych, pewnie również wywiadowczych. To, co w Polsce się obecnie zmienia na poziomie ustawodawczym, nowe regulacje, to albo łatanie dziury budżetowej, sztuczne zmniejszanie długu publicznego, albo działanie na rzecz danych grup interesu. Niekiedy bezczelnie ordynarne, jak w przypadku afery hazardowej czy SKOKów. Problemem nie jest to, czy politycy są fajni i na poziomie, problemem jest to, że uwikłani w niejasne, doraźne interesy nie myślą o tym, co będzie niedługo, za kilka lat, kiedy skończy się resuscytacja pieniędzmi z Unii. Nie widzę na polskiej scenie politycznej państwowców, ludzi pragmatycznych, ideowców w dobrym tego słowa znaczeniu. Obowiązuje myślenie w perspektywie jednej kadencji. Nasi się nażrą, i cześć.

Kto Twoim zdaniem najbardziej się nie sprawdził/zbłaźnił podczas kampanii?
Nie miał się kto zbłaźnić. Oprócz Komorowskiego nie biorą w nich udział żadni politycy. Chciałem napisać, że przypominają mi w swojej rachityczności wybory z 2000 roku, gdy Kwaśniewski wygrał w pierwszej turze. Ale wtedy w tych wyborach startowali Olechowski, Krzaklewski, Lepper - czyli partyjni liderzy, ówczesne twarze swoich formacji, startował Ikonowicz, czyli prawdziwy ideowiec, ba, niewiele osób już o tym pamięta, ale startował w nich też Wałęsa, który regularnie pojawiał się wtedy u ojca Rydzyka. Wystawianie do wyścigu kukieł takich jak Duda czy Ogórek to smutne potwierdzenie faktu, że od 2007 roku panuje u nas system de facto kanclerski wprowadzony przez Donalda Tuska, prezydent to funkcja czysto reprezentacyjna. Co do Korwina czy Kukiza, nie emocjonują mnie ich wysokie wyniki. To normalne. Wyborcy w Polsce od lat na zabetonowanie reagują wybieraniem egzotyki. Wybieranie Kukiza ma nauczyć demokracji, no ja może nie jestem jeszcze taki stary, ale pamiętam, że to uczenie demokracji wprowadziło do Sejmu najpierw Samoobronę, a potem Ruch Palikota, dwie najbardziej szkodliwe formacje polityczne w historii wolnej Polski. Kukiz może jest i szlachetny, ale niemądry, jestem pewien, że ktoś go zmanipuluje i przekabaci. To człowiek z dobrymi intencjami, ale z zerowym obyciem politycznym. Jego kandydatura przypomina mi kandydaturę Pietrzaka w 1995. O Braunie i tym łysym nie ma co wspominać, zawsze musi być jakiś Leszek Bubel i tyle. Podsumowując - to nie jest kampania, to taka memowa hucpa. Może ci spin doktorzy partii czujnie wyczuli że cała przestrzeń publiczna się infantylizuje, że ludzie myślą obrazkowo, memowo. Może wybory są takie, na jakie zasługują wyborcy.

Jakie masz plany na najbliższą niedzielę?
Nie mam zielonego pojęcia, tak jak w pytaniu pierwszym. To będzie impuls, jak w ostatnim momencie. Mi się z dnia na dzień coraz bardziej wydaje, że najważniejsze wybory w Polsce, w których przede wszystkim powinniśmy brać udział, to wybory samorządowe. Tyle ode mnie. Na koniec chciałem podkreślić, że ja mam wiedzę o polityce typowego przechodnia i nikt nie powinien sobie brać tych luźnych wynurzeń na poważnie do serca.

Jakub Żulczyk – pisarz, scenarzysta, dziennikarz. Za swoją ostatnią powieść "Ślepnąc od świateł" był nominowany do prestiżowego Paszportu Polityki.

Tagged:
opinie
polityka
Vice Blog
Lokalne
wybory
Wybory prezydenckie
jakub żulczyk
wybory 2015
kandydaci