Cliff Williams, basista najostrzejszej rock'n'rollowej grupy w historii, AC/DC, ogłosił we wzruszającym wideo przejście na emeryturę.
"To już mój czas, by zejść ze sceny, tyle" - powiedział jeden z najdłużej aktywnych członków AC/DC. Basista opuści grupę wraz z końcem Rock Or Bust Tour.
"Publika, fani, wszyscy ludzie, którzy nas wspierali, byli genialni!" - dodał Cliff. "To czas, by zejść ze sceny, nie dlatego, że straciliśmy Phila, czy Briana, po prostu… Wszystko uległo zmianie. Śmierć Bona również na to wpłynęła. Jestem już gotów zakończyć koncertowanie. Pomiędzy trasami mieliśmy parę lat przerwy. Wiem co będę teraz robił. To czas dla mnie. Dla mojej rodziny. Czas na odpoczynek".
Williams dołączył do grupy w 1977 roku, zastępując Marka Evansa. Brał udział w nagraniu takich klasyków rocka jak "Highway to Hell" z 1979 roku czy "Back in Black" z 1980 roku.
Z oryginalnego składu w zespole został jeszcze wieczny uczniak Angus Young, który na szczęście nadal pozostaje jednym z najlepszych gitarzystów świata.
Ostatnie lata nie były zbytnio łaskawe dla australijskiej legendy rocka. U gitarzysty Malcolma Younga zdiagnozowano demencję, perkusista Phil Rudd został zatrzymany za posiadanie narkotyków i podżeganie do zabójstwa, wokalista Brian Johnson musiał zrezygnować z koncertowania w związku ze stopniową utratą słuchu. Axl Rose zajął jego miejsce. No nieźle…
Zdjęcie: YouTube
