Interviews

Dlaczego będąc hetero powinieneś wspierać osoby LGBT?

Rozmawiam z ludźmi o tym, dlaczego warto wspierać osoby LGBT. Bo trzeba ich wspierać, w niedouczonym kraju, gdzie w gimnazjach na wychowaniu seksualnym, nawet nie używa się słowa „seks"

tekst Paweł Mączewski
06 Grudzień 2016, 9:58am

Wszystkie zdjęcia: Paweł Starzec

„Ty pedale!" – usłyszałem kiedyś, jadąc autobusem po mieście. Młody chłopak krzyczał do swojego kolegi, a towarzyszące im dziewczyny miały z tego bekę. Bo wiesz, wyzwać ziomka od „pedałów" to taki pocisk i szach mat humoru. Bo słowo pedał to przecież obelga, ktoś gorszy, to napis na murze lub na klatce schodowej. Wszystko spoko, bo rzecz jest powszechna i przyzwyczailiśmy się do tego, prawda? Tyle że ów pedał to inaczej gej, osoba homoseksualna, to mój dobry kolega, przyjaciel lub członek rodziny. Dlatego rozmawiam z ludźmi o tym, dlaczego warto wspierać osoby LGBT. Bo trzeba ich wspierać, w niedouczonym kraju, gdzie w gimnazjach na wychowaniu seksualnym, nawet nie używa się słowa „seks"; gdzie nowa ekspertka MEN od wychowania do życia w rodzinie jest przeciwniczką antykoncepcji, co zdradza jej przygotowanie do pracy; gdzie o ludzkiej seksualności dzieciaki czytają na murach, coś o „jebaniu pedałów".

Poniżej moja rozmowa z Magdą Kramer, wokalistką i gitarzystką warszawskiego trio Fertile Hump. Dziewczynę charakteryzują trzy rzeczy: ma niesamowity głos, prawie na pewno zobaczysz ją z kieliszkiem białego wina w dłoni, ale nigdy nie spotkasz jej w miejscu, gdzie promuje się nienawiść i dyskryminacje. Nasza rozmowa jest częścią ogólnopolskiej akcji Ramię w ramię Tour, którą współtworzymy razem z KPH. Więcej szczegółów na temat akcji w Warszawie znajdziesz tutaj. Niebawem poznacie kolejnych bohaterów i ich miasta.

VICE: Czy uważasz, że na muzykach spoczywa też odpowiedzialność, by mówić ze sceny o rzeczach ważnych, jak np. tolerancja?
Magda Kramer: Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni. Swoim zachowaniem, tym co mówimy, zawsze jakoś odciskamy się na drugim człowieku. Dla mnie to nie jest kwestia bycia artystą, muzykiem. Wiadomo, stoisz na scenie albo na podłodze i masz przed sobą grupkę ludzi, którzy i tak przyszli cię posłuchać. To stwarza dość wygodne okoliczności, by między piosenkami wtrącić kilka słów własnych wartości i światopoglądzie. Tylko że w naszym przypadku to jest przekonywanie przekonanych. Jesteśmy na tyle określeni jako zespół, że nie nie zagralibyśmy w miejscówce, w której organizowane są imprezy promujące szowinistyczne czy faszystowskie treści.

Nie zagralibyśmy z zespołem, który identyfikuje się z homofobicznymi hasłami. Chyba jesteśmy dość czujni i raczej nastawieni na wspieranie wolnościowych i równościowych inicjatyw niż na aktywizm. Może to właśnie jest błąd. Zarówno nasz, jak i całej sceny. Może trzymanie się razem i odcinanie od „złego" to za mało? Może trzeba zapuścić się do paszczy lwa i tam mówić o tym, że można nie tylko się tolerować, ale szanować piękne różnice i wolność życiowych wyborów? Nie wiem. Ja się do kazań ze sceny nie poczuwam, ale cicho nie siedzę, jak dzieje się coś niefajnego, krzywdzącego.

Jak dużo czasu spędzasz w roku w trasie? Co jest najlepsze, a co najgorsze w koncertowaniu?
Gramy stosunkowo od niedawna, bo pierwszy gig miał miejsce w październiku zeszłego roku. Od tamtej pory zagraliśmy jakieś 30-40 koncertów. Jeździmy sporo. Chcielibyśmy więcej, ale tak to jest poukładane, że cieszymy się z tego, co jest. Fajnych rzeczy jest mnóstwo. Ciekawi ludzie, świetne miejsca, pyszne jedzenie, przyjaciele w busie i samo granie ‒wisienka na torcie. Najmniej fajne jest niejeżdżenie, ale wtedy są próby i czas na nowe rzeczy. W ogóle granie jest super. Kocham grać.

Czy kiedykolwiek byłaś świadkiem na koncercie jakiegoś niefajnego zachowania z widowni?
W ostatni weekend graliśmy w Rzeszowie. Jakiś chyba lekko upojony pan, zaczął krzyczeć do naszego perkusisty Maćka, że jest murzynem, że jest bambo, że źle coś tam „wali w bęben". Na sali było trochę ludzi w różnym wieku, nie było osoby, która nie obdarzyłaby owego pana pełnym zażenowania spojrzeniem. Maciek powiedział „Skup się! Wytłumaczę ci coś...", ale pan nie chciał się skupić i z pomocą opuścił klub. Tak czy siak, jest mi bardzo miło nie mieć tu dużo do powiedzenia. Nie mam worka anegdot i to cieszy. Zdarzają się za to „trudne rozmowy", raczej przy stoliku czy gdzieś tam, w zakamarkach klubów, kiedy to wychodzą różnice w postrzeganiu gorących tematów. Jak jest dialog, to jest super, ale rzadko się zdarza, żeby ktoś tak po prostu zmienił serce. Chociaż sam fakt kulturalnej rozmowy to już coś.

Jak skomentujesz fakt, że opowiadanie się w Polsce np. za tolerancją wobec mniejszości seksualnych automatycznie jest traktowane jak polityczna deklaracja, daje łatkę bycia „lewakiem"?
To potęguje podziały. Szufladkowanie w ogóle jest złe i krzywdzące dla budowania wspólnoty. Sama nie określiłabym się politycznie. Nie chcę. Nie muszę. To że głęboko wierzę w to, że ludzie są wolni, że są różni i w tej różności powinni być równi, nie jest polityczną decyzją. To jest o mnie. Stojącej nie po prawej, nie po lewej, tylko po swojej stronie. Jestem człowiekiem, myślącym, zadającym sobie pytania i to, co mi z tych pytań wychodzi to moje przekonania i zasady. Zakładam, że traktujemy innych, tak jak sami byśmy chcieli być potraktowani. Z godnością, szacunkiem dla autonomii, a w idealnym świecie z ludzką empatią. Podziały i łatki usprawiedliwiają myślenie „Takie to my, a nie nas".

Dlaczego tak wielu białych heteroseksualnych kolesi tak bardzo obchodzi, kto z kim chodzi do łóżka?
Jestem białą heteroseksualną dziewczyną w związku z białym heteroseksualnym chłopcem ani mnie, ani jego nie obchodzi żadne inne łóżko niż nasze. Związki to jest tak pogmatwana i trudna rzecz, że można się temu przyglądać godzinami, a i tak gówno wiesz. Więc po co się gapić? Po co zapuszczać nura do nie swojej sypialni? Kurde naprawdę nie wiem i chyba nie zgadnę.


TUTAJ WSZYSCY JESTEŚMY RÓWNI. POLUB NASZ NOWY FANPAGE VICE POLSKA


Jakimi słowami opisałabyś obecny świat?
Dobry pomysł w słabych rękach. Smutno mi.

W jaki sposób można wspierać środowiska LGBT?
Nie pozostawać obojętnym. Wspierać kampanie organizacji. Nie krzyczeć. Rozmawiać. Zadawać sobie pytania. Nie trzeba być aktywistą, żeby stanąć w czyjejś obronie. Nie trzeba piętnować tych, którzy sami nie do końca wiedzą skąd w nich tyle nienawiści. Czasem trochę empatii i ciepełka zadziała lepiej. Zamiast ciosów przytulasy.