W najbliższy weekend wszystkie drogi prowadzą na Up To Date Festival
Piernikowski, foto Piotr Macha
Festiwale 2017

W najbliższy weekend wszystkie drogi prowadzą na Up To Date Festival

Zgodnie z tradycją, we wrześniu festiwalową stolicą Polski jest Białystok.

Ich miasto to Białystok

Historia zaczęła się w 2010 roku, gdy z udziałem m.in. Abradaba, Pezeta z Małolatem, Kuby Sojki, Eldo czy Miltona Bradleya, w Białymstoku odbyła się pierwsza edycja Up To Date Festival. Wcześniej centralne miasto Podlasia kojarzyło się w temacie muzyki w zasadzie tylko z disco polo. No dobrze, może jeszcze PiH, kilka złotych płyt i ugruntowana od grubo ponad dekady pozycja na scenie rapowej piechotą nie chodzi. A reszty? Reszty nie było.

Reklama

Można więc sobie wyobrażać, że początki dla organizatorów łatwe nie były. Z drugiej strony ogromny ludzki potencjał miasta, jego moc w regionie - to zachęcało do zaryzykowania. A gdy w parze z odwagą idzie poczucie humoru (od zawsze tym wyróżniały się działania promocyjne UTD) i niczym nieskażona pasja, sky is the limit. Co wcale nie znaczy, że przez te lata było lekko, łatwo i przyjemnie.

Gdyby nie wsparcie Białostoczan Up To Date Festival nie miałby racji bytu. Nasz festiwal zawsze w wielkim stopniu opierał się na sile wolontariatu i serdeczności ludzi zaproszonych do współpracy. Sam zespół festiwalowy pracuje w warunkach i na warunkach zaprzeczających w ogóle sensownemu funkcjonowaniu takiej organizacji jak nasza - wspominał na naszych łamach w obszernym wywiadzie Jędrzej Dondziło, jeden z organizatorów imprezy.

Świeżość przede wszystkim

W line upie Up To Date od zawsze podstawą były hip-hop i szeroko rozumiana elektronika / muzyka klubowa, we wszelkich możliwych odmianach. Można z przymrużeniem oka stwierdzić, że organizatorzy postawili na stylistyki, które przeżywały bądź właśnie teraz przeżywają największy boom, dostarczając regularnie kolejnych ciekawych artystów.

To jednak byłoby dla organizatorów krzywdzące. Nie trzeba powiem lupy, żeby dostrzec, iż oni naprawdę mają nosa i doskonale wyczuwają potrzeby festiwalowiczów, nie kierując się przy tym (a przynajmniej nie w pierwszej kolejności) liczbą fanów poszczególnych artystów na Facebooku czy odsłon ich singli na YouTube. Up To Date ma swój określony sznyt i dlatego właśnie na tym festiwalu doskonale pasują obok siebie w line upie (powołuję się już na tegoroczną edycję) m.in. Lapalux, O.S.T.R. z okolicznościowym, elektronicznym koncertem, Piernikowski, Clams Casino czy WIXAPOL S.A.

Reklama

5 największych smakołyków sceny T-Mobile Electronic Beats

Od nas kilka szczególnych poleceń sceny T-Mobile Electronic Beats, która prezentuje się na tegorocznej edycji naprawdę niezwykle okazale. Pełen rozkład artystów i godzin znajdziecie tutaj. Wszystkich jednak zapewne zobaczyć się nie da, więc od nas taka piątka.

Clams Casino

Jeden z artystów, którzy zmienili oblicze hiphopowej produkcji tej dekady. Nie brakuje osób, które słysząc termin "cloud rap" albo ksywę A$AP Rocky, z miejsca odpowiadają - Clams Casino. 30-letni mieszkaniec New Jersey wystąpi w nocy z soboty na niedzielę, a jego set będzie zapewne w dużej mierze spontanicznym live actem.

O.S.T.R.

Postać, której nikomu z pewnością bliżej przedstawiać nie trzeba. O ile kolejny zwykły koncert Adama na festiwalu można by było jakoś odpuścić, ale w tym przypadku nie wypada. "Na Festivalu Up To Date pojawi się z wyjątkowym projektem, przygotowanym specjalnie na to wydarzenie" zapowiadają organizatorzy, a nas już zżera ciekawość.

HEWRA

Chłopaki psikają na fejm, a wczoraj wypuścili nowy singiel i teledysk. Niech więc przemówi po prostu muzyka.

Piernikowski

Jego "Trwamy" to jeden z osiedlowych hymnów 2017 roku. Połowa duety Syny (swoją drogą, 1988, czyli drugi artysta zespołu, też wystąpi na UTD) albumem "No Fun" dowiódł niesamowitej wrażliwości, oryginalności, a przede wszystkim tego, że ma pomysł na siebie. Kolejny zresztą. A gdy dodamy do tego, że w wydaniu koncertowym to z jednej strony pewniak (bo nie zawodzi), ale z drugiej niewiadoma (bo uwielbia zaskakiwać) - czy trzeba dodawać coś więcej?

Doc Scott

To propozycja dla fanów połamanych brzmień. Jeden z pionierów sceny drum and bass, niestrudzony junglowiec, od lat 90. zabiera słuchaczy w mroczne rejony i ciemne zaułki wielkomiejskich metropolii na Wyspach. Jego sety są niezwykle klimatyczne, niosą niemałą naukę i świeżość. Bo jak mówi sam Scott "I'm a DJ who plays for tomorrow".

Obserwujcie Noisey na Facebooku, Twitterze i Instagramie.