związki

Czego o kontroli i pożądaniu nauczyły mnie związki z dużo starszymi mężczyznami

27-letnia Amy twierdzi, że jej 50-letni chłopak jest najlepszym, najbardziej wyzwolonym seksualnie partnerem, jakiego miała. Ale ostrzega, że starsi faceci bywają też oblechami
ZK
tłumaczenie Zuzanna Krasowska
Sirin Kale
Wysłuchane przez Sirin Kale
20.6.18
Ilustracja: Erin Aniker

Artykuł pierwotnie ukazał się na Broadly w ramach cyklu tekstów i audycji pt. My First Time (Mój pierwszy raz), w którym zgłębiamy różnego rodzaju „pierwsze razy”.

W tej odsłonie rozmawiamy z Amy Anderson o jej doświadczeniach z umawianiem się ze znacznie starszymi od niej mężczyznami.

Zawsze miałam słabość do starszych mężczyzn – nawet między mną i moim pierwszym chłopakiem były cztery lata różnicy. Od tego czasu zawsze spotykałam się z mężczyznami, którzy byli ode mnie co najmniej o dziesięć lat starsi.

Reklama

Mojego obecnego partnera poznałam sześć lat temu, kiedy miałam 21 lat, a on 44 lata. Zaczęliśmy się spotykać trzy lata później. Teraz mam 27 lat, a on 50 lat. Zdecydowanie pociąga mnie określony typ facetów – brodacze, dużo starsi, z długimi włosami. Kiedy poznałam mojego partnera, pomyślałam: „Wow”.

Przyjaźniliśmy się przez wiele lat, zanim w końcu postanowiliśmy zostać parą, ponieważ przez dłuższy czas oboje mieliśmy partnerów. Po raz pierwszy uprawialiśmy seks, gdy po pewnym spotkaniu postanowiliśmy razem spędzić wieczór i uświadomiliśmy sobie, że już od dawna byliśmy w sobie zakochani, ale baliśmy się coś z tym zrobić. Nie był to najlepszy seks, ale przecież pierwszy raz z nową osobą nigdy taki nie jest. Zawsze pojawia się jakaś niezręczność i niepewność. Ale i tak świetnie się bawiliśmy, poznając nasze ciała. No i za każdym razem było lepiej.

Ogólnie rzecz biorąc, starsi mężczyźni są mniej nastawieni na osiągnięcie pewnego celu podczas seksu; już dawno przestali być zakładnikami sposobu myślenia, które dominuje w naszym społeczeństwie. Wiedzą, że nie przebiega on według utartego schematu „pocałunki-nagość-oral-penetracja” i że można czerpać z niego znacznie więcej przyjemności. Starszym facetom, z którymi uprawiałam seks, nie zależało na szybkim przejściu do penetracji, a do tego nie mieli poczucia, że każdy stosunek musi się kończyć orgazmem – jasne, orgazmy są świetne, ale czasami po prostu nie przychodzą. Starsi, bardziej doświadczeni mężczyźni mieli więcej czasu, aby odrzucić zaściankowe poglądy na temat seksu. Bardziej akceptują własną seksualność i pragnienia oraz potrafią mówić o nich swoim partnerom.

Reklama

Myślę, że młodsi mężczyźni mają bardzo specyficzne podejście do seksu. W dużej mierze wynika ono z tego, w jaki się o nim powszechnie mówi. Niestety wszyscy przesiąkamy różnymi poglądami, często nieprawdziwymi. Ja sama dorastałam, myśląc, że seks uprawia się w bardzo określony sposób i jeśli się od niego odchodzi, robi się to źle. Na przykład przez całe lata nie czułam się dobrze sama ze sobą, ponieważ nie potrafiłam dojść dzięki samej penetracji. Myślę, że wiele kobiet ma podobne doświadczenie.

Kiedy umawiasz się z kimś, kto jest od ciebie o wiele starszy, musisz się przygotować na krzywe spojrzenia ze strony innych ludzi. Kiedy ktoś mi mówi: „jesteś z nim tylko dla pieniędzy”, od razu kończę rozmowę, bo wiem, że z naszej dwójki to mi bardziej zależy na karierze i to ja więcej zarabiam. Czegokolwiek nie zrobisz, ludzie zawsze będą cię osądzać.

Starszy partner również nie ma lekko. Wszyscy zakładają, że jest oblechem, których po prostu chce uprawiać seks z kimś znacznie młodszym. Faktycznie, w niektórych przypadkach naprawdę tak to wygląda. Ludzie czasami mnie pytają: „Czy to nie jest odrażające, kiedy starszy facet spotyka się z dużo młodszą kobietą?”. Odpowiadam wtedy: „To zależy”. Odpychają mnie i niepokoją mężczyźni, którzy randkują wyłącznie z kobietami poniżej 25. roku życia, ponieważ zawsze się zastanawiam, dlaczego właściwie to robią. Odnoszę przy nich wrażenie, jakby fetyszyzowali młodość, a to coś, z czym nie czuję się komfortowo.

Reklama

Lubię spotykać się z facetami, którzy cenią mnie za to, kim jestem, a nie za mój wiek. Tak właśnie wygląda związek z moim partnerem – często powtarza: „Zakochałbym się w tobie niezależnie od tego, ile miałabyś lat”. Bycie w związku z kimś, kto akurat zrządzeniem losu jest od ciebie młodszy, to coś zupełnie innego, niż umawianie się z taką osobą jedynie z powodu jej wieku. Właśnie to stanowi różnicę między czymś normalnym a obleśnym.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Żeby się przekonać o zamiarach takiego faceta, wystarczy spojrzeć na jego historię randek i związków – czy spotykał się z ludźmi z różnych grup wiekowych? Kiedy miałam 19 lat, spotykałam się z 35-letnim facetem, który ciągle się chwalił kumplom, że sypia z tak młodą dziewczyną. Teraz już wiem, że to było złe, ponieważ traktował mnie jak trofeum, a nie osobę. Używanie młodszej kobiety do podkreślenia swojego statusu od razu powinno cię zaniepokoić.

W związku, w którym między partnerami istnieje spora różnica wieku, czasami pojawia się problem z zachowaniem równowagi sił. W dużej mierze odpowiada za to kwestia wieku i płci. Młodsza osoba często nieświadomie wchodzi w rolę uległego partnera. Razem z moim chłopakiem zawsze staramy się rozmawiać jak równy z równym, ale zdarzają się chwile, kiedy różne zinternalizowane stereotypy i przesądy biorą górę. Zawsze staram się wtedy pamiętać, że nie muszę się go słuchać jedynie z racji tego, iż jest starszym ode mnie mężczyzną. Wiem jednak , że dużo mnie nauczył i ja też go dużo nauczyłam.

Reklama

Świetnie się razem bawimy. Nie sądzę, żeby coś mnie omijało. Jeździmy na wakacje i na wycieczki, wychodzimy na miasto. Mnie samą nie kręcą rzeczy, które lubi większość 20-latek – nie chodzę do klubów, nigdy mnie to nie interesowało. Mamy ze sobą wystarczająco wiele wspólnego, aby być w szczęśliwym związku. Najważniejsza jest to, żeby wyznawać te same wartości i mieć podobne pragnienia.

Oczywiście nie mam zamiaru udawać, że taka różnica wieku nie wypływa na nasz związek. Zazwyczaj są to drobne rzeczy – na przykład on nawiąże do zespołu z lat 70., a ja nie będę wiedziała, o czym do cholery mówi. Większe problemy może sprawiać wspomniana już równowaga w związku oraz możliwość ewentualnego pogorszenia się stanu zdrowia i śmierci starszego partnera.

Cały czas myślę o przyszłości. To trudne i skomplikowane. Świadomość, że któregoś dnia mogę zostać sama, jest straszna. Nie da się tego całkowicie obejść. Ponieważ życie jest życiem, a wiek robi swoje, ludzie się starzeją i umierają. Jednak wychodzę z założenia, że nawet jeśli związałabym się z kimś w moim wieku, ta osoba mogłaby zachorować na raka albo wpaść pod autobus i umrzeć. Życie jest kruche i nieprzewidywalne. Muszę wierzyć, że perspektywa wielkiej straty za 20 czy 30 lat nie jest wystarczającym powodem, aby nie korzystać ze szczęścia, które mam teraz na wyciągnięcie ręki.


Więcej na VICE: