pytania

Opiekun zwierząt w zoo odpowiada na 10 pytań, które zawsze chcieliście zadać

„Nie wszyscy opiekunowie lubią zwierzęta. Gdybyś naprawdę je kochał, nie chciałbyś oglądać ich w niewoli”

tekst Deborah Seymus; zdjęcia: Fleur Groenen; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
14 Czerwiec 2018, 8:22am

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Netherlands

O życiu pośród pingwinów, żyraf i pand marzy pewnie wielu z nas, ale dla Christiaana Luttenberga to typowy dzień w pracy. Od 25 lat zajmuje się zwierzętami w Zoo Burgers w Arnhem w Holandii. Każdego roku zoo odwiedza ponad milion osób, a jako główny opiekun Christiaan odpowiada za to, żeby wszystkie zwierzęta były otoczone odpowiednią opieką – zwłaszcza jego ukochane mrówniki afrykańskie (nie należy ich mylić z mrówkojadami, choć to ta sama rodzina).

Porozmawiałem z Christiaanem, aby dowiedzieć się, czy opiekun zwierząt w zoo to naprawdę praca marzeń, których odwiedzający nie znosi najbardziej i co myśli o zamykaniu zwierząt w klatkach.

VICE: Czy bycie opiekunem zwierząt w zoo naprawdę jest pracą marzeń?
Christiaan: Szczerze mówiąc, początkowo nie chciałem się tym zajmować. W przeciwieństwie do innych ludzi nigdy nie uważałem słoni i tygrysów za szczególnie interesujące – tak naprawdę myślę, że są trochę nudnymi zwierzętami. Najpierw chciałem zostać hodowcą w tzw. małym zoo, gdzie ludzie mogą dotykać zwierząt, ale niestety mi się nie udało, ponieważ nie miałem wystarczającego doświadczenia. A ponieważ moja obecna praca ma z tym wiele wspólnego – dbasz o zwierzęta i ich otoczenie – ostatecznie postanowiłem zostać ich opiekunem.

Czy musisz kochać zwierzęta, żeby pracować na takim stanowisku?
O nie, nie wszyscy opiekunowie lubią zwierzęta. Czy gdybyś naprawdę je lubił, chciałbyś pracować w zoo? Jeśli naprawdę kochasz zwierzęta, nie chcesz ich widzieć zamkniętych w klatkach.

Jakie jest twoje ulubione zwierzę?
W sumie nie mam ulubionego, ale fascynują mnie mrówniki. To nocne, niezdarne i uparte zwierzęta, którym tak naprawdę wszystko zwisa. Niektóre zwierzęta wydają się bardzo wdzięczne po tym, jak je nakarmisz, ale mrównik po prostu cię zignoruje, pójdzie do kąta i utnie sobie 20-godzinną drzemkę. Zabawna ciekawostka: bardzo trudno jest ustalić płeć mrównika. Można to sprawdzić dopiero wtedy, kiedy zapadną w głęboki sen. Trzeba nacisnąć na okolice narządów płciowych, aby wypchnąć ich genitalia.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Co jest najobrzydliwszą częścią twojej pracy?
Dla mnie najohydniejszą rzeczą jest czyszczenie odpływu pełnego ślimaków. Podczas sprzątania ciągle je ściskasz; to naprawdę odrażające. Kiedyś ślimak dostał się do mojego buta i zostawił na skarpetce grubą warstwę śluzu, której nie dało się sprać.

Czy myślisz, że zwierzęta cię lubią?
Nie, nie sądzę. Ale i tak zawsze zachowujemy dystans i nie próbujemy się z nimi zaprzyjaźnić. Kiedy nas zobaczą, po prostu wiedzą, że nadszedł czas posiłku. Mrówniki czasem wręcz odpychają nas na bok, żeby dostać się do jedzenia.

Czy powinniśmy współczuć zwierzętom z ogrodów zoologicznych?
Cóż, każde zwierzę, które nie żyje na wolności, przebywa w za małej dla siebie przestrzeni. To jednak nie znaczy, że jest to dla nich gorsze. W naszym zoo bardzo się staramy, aby jak najwierniej odtworzyć ich naturalne środowisko. Zbudowaliśmy nawet „busz”, czyli dużą, otwartą przestrzeń o tropikalnym klimacie, która podoba się zarówno gościom oraz personelowi, jak i zwierzętom. Nie tylko pada tam „deszcz”, ale też zasadziliśmy drzewa owocowe, żeby zwierzęta mogły same wędrować i zdobywać pożywienie. Całość trochę przypomina subtropikalny raj.

Do jakiego zapachu nigdy nie przywykniesz?
Do zapachu słoniowego łajna. Nawet jeśli spędzę tylko minutę w słoniarni, po powrocie do domu moja rodzina wyczuwa tę… specyficzną woń.

Jakiego rodzaju gości najbardziej nie cierpisz?
Ignorantów. Firmy często organizują wycieczki dla swoich pracowników, których potem muszę oprowadzać. Denerwuje mnie, że nigdy nie są odpowiednio ubrani na wielogodzinne chodzenie po takich terenach. Do tego prawie w ogóle nie patrzą na zwierzęta. Dla nich zoo jest po prostu tłem, na które można zerkać podczas wspólnego spacerowania i gadania. Dziwi mnie też, jak niewielu gości boi się zwierząt. Wiele osób uważa, że zostały oswojone, co oczywiście jest nieprawdą. To dzikie zwierzęta, co oznacza, że są niebezpieczne.

A skąd zoo biorą zwierzęta?
Zwykle pojawiają się ogłoszenia na stronach stanowiących odpowiednik Allegro dla ogrodów zoologicznych. Opiekunowie pozostają ze sobą w ścisłym kontakcie, więc każdy dosyć szybko się dowiaduje, że jakieś zwierzę stało się dostępne. No i oczywiście zwierzęta się rozmnażają, więc czasami zaczynamy mieć za dużo osobników danego gatunku. Jakiś czas temu jedne z naszych ptaków zaczęły się mnożyć w niesamowitym tempie. W pewnym momencie rodziło się kilkaset piskląt rocznie, co z kolei odbiło na naszej kolekcji roślin. Ostatecznie musieliśmy przenieść część z nich do innych ogrodów zoologicznych. Co ciekawe, wcześniej mieliśmy spore problemy z rozmnażaniem tego gatunku. Zaczęliśmy może z pięcioma lub sześcioma osobnikami, ale obecnie sami zaopatrujemy w nie większość ogrodów zoologicznych.

Czy zwierzęta często uciekają z zoo?
Tak, szczególnie szympansy. Dookoła ich wybiegu stoi elektryczne ogrodzenie, ale czasami, gdy dojdzie do przerwy w dostawie prądu albo złamie się jakaś większa gałąź (dzięki czemu mogą wskoczyć na drzewo), potrafią się wymknąć. Na szczęście zazwyczaj szybko je znajdujemy. A kiedy zauważą jedną z naszych kolorowych kamizelek, od razu myślą, że przynosimy im jedzenie, więc wracają na miejsce.


Więcej na VICE: