Jan Kłos: Projekt rozpocząłem w lipcu 2017 roku. Inspiracja przyszła z lokalnej sceny LGBTQ+ i faktu, że mój parter jest cenionym performerem drag w Londynie – wygląda na to, że miałem insider knowledge, ha! W ostatnich latach drag queens stały się dosyć popularnym tematem dla profesjonalnych i amatorskich fotografów. Te prace dosłownie zalały internet i social media. Wiele z tych zdjęć skupia się jednak na występach kabaretowych i w klubach – które nigdy nie zaspokoiły mojego dokumentalnego i estetycznego apetytu. Dlatego postanowiłem przedstawić je w ich prywatnych przestrzeniach i pokazać osoby, które żyją pod makijażem, bez konieczności ściągania go. Nasze domy są dla mnie drugim najważniejszym wyznacznikiem osobowości (po naszych ubraniach), a ponieważ większość moich prac łączą elementy domu, rodziny i tradycji, to fotografowanie tych fascynujących postaci w ich prywatnych przestrzeniach przyszło mi całkiem naturalnie.Jak był cel projektu?
Gender, tożsamość, rasa i władza są obecnie wielkimi tematami w mediach i na ulicach i ciesze się niezmiernie, że to się dzieje. Jako osoba żyjąca w związku z drugą osobą tej samej płci, zawsze chciałem dorzucić swoje pięć groszy do tej rozmowy i pokazać, że nieważne z kim, gdzie, co i w jaki sposób: wszyscy jesteśmy jednakowi i mam nadzieje, że „Queens at Home” jest w stanie to zilustrować, dodając czynnik podobieństwa, który nas łączy – nasz dom.
Jak już wspomniałem powyżej scena drag była mi dosyć dobrze znana, także znalezienie bohaterów do zdjęć nie było specjalnie skomplikowane. Z namawianiem było natomiast różnie. Wiele bohaterek miało na początku duże wątpliwości, kiedy przyszło do wyjaśniania mojego pomysłu. Dużo osób wybiera drag właśnie ze względu na anonimowość, ucieczkę od rzeczywistości i wolność, jaką daje im ich wcielenie. Nie bylem specjalnie zdziwiony, kiedy kilka osób mi odmówiło, podając powyższe powody. Z czasem jednak projekt znalazł zaufanie w środowisku, w szczególności po publikacji w Vogue Italia.Czy zauważyłeś coś charakterystycznego w ich mieszkaniach, które z nich wywarło na tobie największe wrażenie lub zostało najdłużej w pamięci i dlaczego?
Charakterystycznego? Hm, bałagan (śmiech). A tak na poważnie zauważyłem, że większość tych osób jest niesamowicie uzdolniona i to w różnych dziedzinach. Weźmy na przykład Bimini (Tommy), który jest zdolnym instruktorem jogi; natomiast Barbs (Dan) to niesamowity pianista, nauczyciel, który komponuje muzykę do filmów. Natomiast największe wrażenie wywarła na mnie Holestar i jej mieszkanie w Dalston. To były żołnierz, recepcjonistka burdelu i dominatrix z dyplomem sztuki z St. Martins – chyba nie da się lepiej, co?!
Zdjęcie po lewej: Margo Marshall – Po latach zajmowania się tańcem współczesnym, Thoma zaczęły frustrować ograniczenia branży tanecznej, zwłaszcza te związane z rolami płciowymi. Drag od zawsze był pracą marzeń Thoma, a po bardzo rozczarowującym przesłuchaniu w styczniu 2017 roku, kiedy to „kazano tańczyć mi bardziej jak mężczyzna”, miarka się przebrała. Po zobaczeniu postu o konkursie drag LIPSYNC 1000 w klubie The Glory i wzięciu w nim udziału, narodziła się Margo Marshall. Resztę historii wszyscy znamy. Margo stanowi nawiązanie do starych gwiazd Hollywood, takich jak Marilyn Monroe, ale jeśli chodzi o charakter, bardziej przypomina imprezowiczkę Annę-Nicole Smith. Balansuje na krawędzi niesamowicie efektownego i kobiecego wyglądu, ale ma w sobie agresywną energię, którą wielu porównuje do Madonny, zwłaszcza z okresu Erotica. To właśnie dzięki temu Margo tak genialnie obala wszystkie stereotypy płciowe. Zdjęcie po prawej: Holestar, biologiczna kobieta, występuje na arenie międzynarodowej jako drag queen od 2003 roku. To niesamowita wokalista, DJ-ka przerabiająca muzykę innych ludzi, autorka zajmująca się popkulturą, promotorka różnych wydarzeń i Mistrzyni Ceremonii. W przeszłości była brytyjskim żołnierzem, recepcjonistką w burdelu i profesjonalną dominą. Ma tytuł magistra sztuk pięknych (z Central Saint Martins w Londynie) i poprzez swoją muzykę oraz performansy z radością zaciera granice między awangardą a rozrywką masową, popkulturą a alternatywą, a także samymi płciami. Jako Holestar wygrała w kategorii Najlepszy Występ Drag na London Cabaret Awards 2015, a także występowała i była DJ-ką na imprezach oraz w klubach w Wielkiej Brytanii, Austrii, Kambodży, Niemczech, Turcji, na Węgrzech, w Danii, Los Angeles i Nowym Jorku.
Pozytywnie pojebane, uczuciowe, lubiące współzawodnictwo, o zdolnościach artystycznych, doświadczone i niedojrzałe (śmiech). Na pewno utwierdziłem się w przekonaniu, że nieważne co mówią inni: życie nie jest warte podporządkowywania się normom. Bądź kim chcesz, rób to, co ci sprawia przyjemność – nie poddawaj się systemowi!
Ciekawe, że o to pytasz, bo właśnie te same statystyki zmotywowały mnie, żeby do was napisać i pokazać projekt w Polsce. Obecnie trudno jest mi komentować ten temat, ponieważ nie mieszkam w ojczyźnie od wielu lat, ale jest mi przykro, kiedy widzę takie wyniki! Obaj wiemy, że polityka ma na to duży wpływ i jeżeli nic się nie zmieni, niedługo zajmiemy pierwszą pozycję.Osobiste historie z życia bohaterek projektu „Queens at Home” dostarczone przez Jana Kłosa. TUTAJ znajdziecie więcej jego prac.TUTAJ możesz śledzić autora tekstu na prywatnym profilu na Facebooku.
Zdjęcie po lewej: Grace Shush – Grace Shush to hipersfeminizowane wcielenie Timothie. Dzięki niej Timothie może odbywać podróż w głąb siebie i poznawać swoje uczucia oraz emocje bez żadnych reperkusji. Grace przeklina jak żeglarz, ma niewyparzone usta, ale stylem przypomina gwiazdy lat 50., ponieważ czerpie inspirację z teatru muzycznego tamtej epoki. Timothie bardzo się cieszy, że Grace się narodziła, ponieważ od pięciu lat powstrzymuje ona Timothiego od popadnięcia w obłęd z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym i dysmorficznych zaburzeń ciała. Opisując Grace, ktoś kiedyś powiedział: „Jest piękna i powabna […], ale to także bardziej seksualna, brodata wersja Adele”. Zdjęcie po prawej: Bimini – Bimini to niedorzecznie uwodzicielska wersja drag Tommy'ego Tibitsa. Wyobraźcie sobie ulicznego klauna z wielkimi ustami i jeszcze większym… sercem. Wyszkolony na instruktora jogi i regularnie praktykujący tancerz na rurze, Bimini wykorzystuje swoje talenty, by jeszcze bardziej oddać charakter lalki – takiej, która robi szpagat lub wisi na rurze do góry nogami. Tommy zaczął bawić się z make-upem i perukami, kiedy przeprowadził się do Londynu, zanim jeszcze wyruszył w podróż po świecie. Po swoim powrocie nie zapomniał swoich zwykle odwiedzanych miejscówek we Wschodnim Londynie, gdzie zobaczył, że przybyło tam drag DJ-jek. Doszedł do wniosku: „potrafię to, zrobię to". Tak oto w 2017 roku Bimini przyszła na świat. Niebawem wzięła udział w konkursie Lipsync 1000, w którym dotarła aż do finału (to był jej debiut). Od tamtej pory występowała w wielu nocnych klubach i na festiwalach, włączając w to Glastonbury i Latitude oraz prezentowała swoje DJ-skie sety. Występy mogą być bardzo różne, od seksownej satyry politycznej po czysty absurd… czasem na rurze.
Barbs – Mama Dana nie wiedziała, że jest w ciąży z bliźniakami do chwili, aż jedno z nich urodziło się martwe. Dan jednak zawsze czuł obecność swojego brata, z każdym kolejnym kieliszkiem Prosceco coraz bardziej. Nazywa go Barbs. Z klasą, choć bez gustu, jednocześnie cudowna i odpychająca. Barbs przełamuje wszelkie granice. Barbs powstała jako forma ucieczki od pełnego napięcia życia klasycznego muzyka, jakie prowadzi Dan. Stanowi dla niego szansę, by zgłębiać własną kreatywność poprzez różne środki, pozwala mu na improwizację i złapanie oddechu. Dan zawsze lubił stawiać ludzi przed wyzwaniem konfrontowania się ze sposobem postrzegania rzeczy, robił to nawet w społeczności drag. Dlaczego urocza dziewczyna nie może mieć pary włochatych jaj i rudego wąsa?
Eileen Bothways to folgujące sobie, kreatywne alter ego 32-letniej, queerowej, niebinarnej, panseksualnej czarownicy, Sarah. Sarah to osoba, która w przeszłości zajmowała się produkcją spektakli teatralnych na West Endzie, a także organizowała duże wydarzenia kreatywne. Swego czasu pojawiały się również artykuły muzyczne autorstwa Sarah, a prace Sarah prezentowano na różnych wystawach. Jak mówi, stanowiło to próbę jak najpełniejszego wykorzystania dwóch, na co dzień zupełnie bezsensownych i nieprzydatnych magisterek. Jednak w wieku 30 lat Sarah znudziła próba ożywiania cudzych pomysłów oraz została podjęta decyzja o realizacji własnych dziwacznych i twórczych marzeń. Jej drag persona, Eileen, doszła do półfinałów Drag Idol UK 2018, wystąpiła na London Burlesque Festival, wcieliła się w Miss Agent w drugim sezonie Not Another Drag Race, była finalistką Not Another Drag Race All Stars, przez miesiąc zarządzała klubem Cybil's House oraz występowała podczas nocy fetyszów w Hooray! Cabaret. Eileen ma za sobą występy zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Jak mówi, po prostu chce się dobrze bawić, łamiąc stereotypy związane z płcią, inspirując innych, tworząc prowokacyjną sztukę i będąc zajebistą osobą.
ShayShay – Shane po raz pierwszy zaczął działać pod pseudonimem ShayShay na uniwersytecie, kiedy był DJ-em radiowym i gospodarzem różnych wydarzeń. Później, odcinając się już od binarnych podziałów, ShayShay stało się oficjalnym imieniem Shane’a, używanym również w życiu codziennym. Obecnie nie ma zbyt wielkiej różnicy między Shanem i ShayShay, może oprócz innej garderoby. Japońscy przodkowie ShayShaya byli internowani i zamknięci w wojennych obozach przesiedleńczych w USA podczas II wojny światowej, co spowodowało, że zaczęli odcinać się od swoich korzeni oraz japońskiej kultury. Na zdjęciu ShayShay ma na sobie kimono, rodzinną pamiątkę, która była ukryta przez całe dziesięciolecia.
TeTe Bang – TeTe Bang to różowiutka, przesłodzona legenda londyńskiej podziemnej sceny drag queens. Jako zadeklarowana feministka, TeTe Bang przesuwała granice tego, czym jest drag i sprawiła, że kobiety wkroczyły w tę przeważnie zdominowaną przez mężczyzn przestrzeń. Wychowana przez samotną matkę, striptizerkę, i dumna ze swojego robotniczego pochodzenia, TeTe wykorzystała te doświadczenia w swojej sztuce. Dzięki queerowemu i nieco kiczowatemu charakterowi jej występów TeTe wykształciła niezwykle oryginalny styl, któremu zawsze przyświeca hasło: „siła kobiet!”.
