Niepokojące zdjęcia zapomnianych kurortów
zdjęcia

Niepokojące zdjęcia zapomnianych kurortów

Porzucone luksusowe hotele, zdewastowane pensjonaty i zapuszczone restauracje. Nawet na stokach, mimo idealnych warunków, nie ma żywej duszy

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US

Kiedy ja i mój brat byliśmy dziećmi, rodzice często zabierali nas na Gran Canarię. Nie było w tym nic dziwnego, ponieważ w latach 60. (i przez następne kilka dekad) wyspę odwiedzali głównie Skandynawowie. Wszystko zmieniło się w latach 90., kiedy coraz więcej osób zaczęło być stać na podobny wypad – czy to samemu, czy w ramach zorganizowanych wycieczek.

Wakacje na Gran Canarii kojarzą mi się w beztroską. Z przyjemnością wspominam bawienie się na plaży, szturchanie meduz patykiem i spędzanie godzin przed akwarium w naszej ulubionej restauracji. Na Kanary jeździliśmy, aby uciec od mroźniej i ciemnej norweskiej zimy.

Reklama

W 2016 roku wróciłam z rodzicami na Gran Canarię. Od naszego ostatniego wyjazdu minęło prawie 15 lat. Byłam ciekawa, jak teraz wyglądało to miejsce.

Kiedy jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, szybko straciłam rachubę znaków „na sprzedaż”, które stały przed opuszczonymi działkami i hotelami. Całe miasto zdawało się rozpadać w pył. W zaniedbanych budynkach z lat 60., obecnie w kolorach spranego błękitu, majtkowego różu i wyblakłej żółci od dawna nikt nie mieszkał – ludzie wolą korzystać z AirBnB niż zatrzymywać się w kurortach.


Patrzymy z bliska. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Może powinnam była się tego spodziewać, ale pobyt na Gran Canarii trochę mnie zasmucił. Po opuszczeniu tego niegdyś znajomego miejsca poleciałam prosto do Szwajcarii na sesję zdjęciową. Już na miejscu postanowiłam pojechać do miejscowości Andermatt – znajdował się tam najbliższy ośrodek narciarski, jaki znalazłam w Google. Gdy przejeżdżałam przez to niewielkie miasto, z pewnym zdziwieniem zauważyłam, że tamtejsza atmosfera bardzo przypominała tę na Kanarach. Krajobraz – mimo skrajnie innego klimatu – był podobny: puste luksusowe apartamenty i hotele, zdewastowane pensjonaty oraz zapomniane restauracje. Nawet na stokach nie znalazłam żywej duszy, i to pomimo idealnych warunków narciarskich.

Zarówno Andermatt, jak i Gran Canaria, jawią mi się jako pozostałości poprzedniej generacji turystyki, która powoli odchodzi już w zapomnienie. To typ miejsc wakacyjnych, których goście wciąż rezerwują pobyt przez biuro podróży. Tworząc tę serię, chciałam uwiecznić przedmioty i miejsca pokazujące pewną straszliwą pustkę, którą odczuwałam w obu tych miejscach.

Reklama

Więcej prac Tonje znajdziesz na jej stronie internetowej i Instagramie.