Zobacz model pomnika ks. Jankowskiego, którego nie da się przewrócić

Mariusz Waras, artysta z Trójmiasta pozostawia nam interpretacje swojej pracy, ale zdradza, że to dopiero „prototyp”

|
27 Luty 2019, 11:51am

Emocje wokół pomnika ks. Henryka Jankowskiego w Gdańsku nie przestają budzić emocji. Przypomnijmy: spór o jego dalsze losy przybrał na sile, gdy w nocy ze środy na czwartek (20-21 lutego) trzech mężczyzn przewróciło pomnik, podważając cokół i ściągając go za pomocą pętli zawiniętej wokół szyi. Całe zdarzenie nagrał wcześniej powiadomiony dziennikarz Tomasz Sekielski, obecnie pracujący nad filmem dokumentalnym o pedofilii w polskim Kościele (będzie go można obejrzeć za darmo w maju). Po przewróceniu pomnika mężczyźni położyli na nim dziecięcą bieliznę oraz strój ministranta oraz zadzwonili na policję i poczekali na jej przyjazd. Natomiast do portalu OKO.press zostało wysłane ich oświadczenie.

Jak przypomina portal WP.: „Ks. Henryk Jankowski był kapelanem »Solidarności« i wieloletnim proboszczem parafii św. Brygidy w Gdańsku. Po oskarżeniach ws. pedofilii w 2004 roku odsunięto go od sprawowania wcześniejszych funkcji, a w 2010 roku duchowny zmarł". W 2018 roku temat wykorzystywania nieletnich przez ks. Jankowskiego powrócił za sprawą wstrząsającego materiału Bożeny Aksamit Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?.

Wydarzenia z Gdańska podzieliły opinie publiczną: część osób nie wierzy w oskarżenia wysunięte wobec ks. Jankowskiego i obalenie pomnika traktuje jako atak na święte wartości, inni uważają, że w kraju nie ma miejsca na pomnik tego człowieka. Na pozostawionym cokole ktoś napisał: „Bądź za ofiarami”, „Zło” i „Pedofil”.

Podczas próby transportu obalonego pomnika do magazynu doszło do szarpaniny z przeciwnikami tego pomysłu. W sobotę wrócił na swoje dawne miejsce dzięki kilkudziesięciu pracownikom Stoczni Gdańskiej. Urząd Miasta w Gdańsku poinformował, że zrobiono to bezprawnie i to przy „biernej postawie policji”.

Od tamtej pory zwolennicy pozostawienia pomnika na swoim starym miejscu zapowiedzieli, że nie pozwolą na „kolejną profanację” oraz że całą dobę będą pilnować pomnika ks. Jankowskiego. We wtorek Agnieszka Pomaska, pomorska posłanka PO opublikowała na swoim koncie na Facebooku zdjęcie z opisem: „Dwa radiowozy plus dwuosobowy patrol pieszy. Tak jest chroniony pomnik księdza Jankowskiego. Czuwają. Symboliczne. Trudno się dziwić, że ofiary księdza pedofila milczały za jego życia, skoro nawet po śmierci ma on tylu obrońców, i to wysoko postawionych. Wstyd i smutek”.

Tak oto – zaraz po krzyżu spod pałacu prezydenckiego, tęczy z pl. Zbawiciela i pomniku Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku w Warszawie – pomnik ks. Henryka Jankowskiego, kapelana „Solidarności” oskarżonego o pedofilię, stał się w Polsce miejscem społecznych sporów i całodobowej ochrony.

Swój wizualny komentarz do zaistniałej sytuacji postanowił dodać też Mariusz Waras, artysta z Trójmiasta, który zostawia nam furtkę dla własnej interpretacji: czy to symbol strony obalającej, czy stawiającej pomniki. Udało mi się telefonicznie porozmawiać z Mariuszem, którego akurat zastałem w jego pracowni w Gdańsku.

VICE Polska: Ze względu na swoją pracę bardzo dużo podróżujesz po świecie – jakie informacje docierają do ciebie z Polski, sam je śledzisz, czy może słyszysz je mimochodem?
Mariusz Waras: Sam je śledzę, ale w internecie, telewizora nie mam od wielu lat. Zawsze staram się zrobić małą prasówkę. Kiedy jestem za granicą, czasem trafiam na informacje z miejscowych źródeł. Ich narracja jest podobna do tej, jaką mamy w kraju – czyli wszystko zależy od tego, czy czytasz opinie z lewej, czy z prawej strony. Zazwyczaj jednak nie jest zbyt entuzjastycznie, ale to jasne, że pisze się raczej o rzeczach, które wywołują negatywne sensacje – o pozytywach się raczej nie wspomina.

Byłeś w kraju, kiedy obalono pomnik ks. Jankowskiego?
Tak, zresztą mieszkam bardzo blisko tego miejsca. Chyba ktoś ze znajomych mi o tym powiedział. Potem w drodze do swojej pracowni zobaczyłem, że faktycznie pomnik leżał. Później pojawiły się jeszcze jakieś dźwigi, policja, trochę ludzi, ale osobiście nie uczestniczyłem w tamtych zgromadzeniach, patrzyłem przejazdem.

Pochodzisz z Trójmiasta. Jak na ciebie, twoich bliskich, znajomych, rodzinę wpłynęły informacje na temat ks. Jankowskiego, że miał on wykorzystywać nieletnich?
Jakieś tam plotki zawsze o nim krążyły, mówiło się w Gdańsku, że coś jest na rzeczy, więc to nie są świeże sprawy, ale dotychczas nikt bardziej nie poruszał tego tematu. Nikt go też chyba nie pamięta jako zwyczajnego księdza – miał swój sposób ubierania się, mówienia, swoją polityczną narrację.

Teraz przeszłość ks. Jankowskiego stworzyła w kraju dwie strony konfliktu: tych, którzy go wspierają oraz tych potępiających jego osobę. Co sądzisz o tym konflikcie? Czy pomnik powinien pozostać na swoim dawnym miejscu, czy powinien zniknąć?
Nie wiem. Sytuacja, która się wydarzyła, przewrócenie pomnika na pewno utrudnia jego trwałe usunięcie, bo teraz osoby broniące pomnika będą jeszcze bardziej zdesperowane, by go chronić. Wcześniej słyszałem, że sprawa przyszłości pomnika w tym miejscu ma być badana, a teraz widzę tam osoby, które podobno mają go pilnować całą dobę. To nie zbuduje dialogu.

Postanowiłeś stworzyć miniaturowy model pomnika ks. Jankowskiego, którego nie można przewrócić, wańkę-wstańkę.
Tak, to chodziło mi po głowie od jakiegoś czasu – zabawki.

Zabawki?
Planuję stworzyć cały cykl takich prac – pierwsza dotyczyła słynnego zdjęcia z demonstracji w Radomiu, gdzie nacjonalista kopie człowieka z KOD-u. Bazując na fotografii, stworzyłem pracę, w której możesz poruszyć sylwetką kopiącego, kopanego lub obu naraz – w zależności od tego, którą ze strony wybierzesz. Teraz prałat jest drugą zabawką z serii, bo to zabawka, może niekoniecznie dla dzieci. Poza tym to dopiero prototyp, który powstał na szybko w mojej pracowni. Z czasem mam nadzieję stworzyć pełnowymiarową wersję makiety pomnika.

Dziękuję za rozmowę.

Mężczyznom, którzy przewrócili pomnik, postawiono zarzuty uszkodzenia mienia i znieważenia pomnika, grozi im kara do 5 lat więzienia. 7 marca władze miasta zdecydują, czy pomnik może stać w przestrzeni miejskiej.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Śledź autora tekstu na jego profilu na Facebooku

Czytaj też: