18+

Orgazm? Tylko z przystojnym, zabawnym bogaczem

Częstotliwość kobiecych orgazmów podczas stosunku zależy od przychodu, atrakcyjności i pewności partnera

tekst Joel Golby, tłumaczenie Jędrzej Mikucki
09 Lipiec 2015, 1:50am

Kobieta dochodzi na weselu. Zdjęcie: Flickr/Roland Harvey

Ten tekst pojawił się oryginalnie na VICE Wielka Brytania.

Przed chwilą przeczytałem badanie, którego wynik wskazywał na to, że tylko mężczyźni charakteryzujący się wielką pewnością siebie potrafią doprowadzić kobietę do piorunującego orgazmu.

To rozczarowujące. To szczególnie rozczarowujące dla mnie. Właśnie udowodniono naukowo, że nigdy nie zaspokoję kobiety. Według badań lepiej ode mnie zrobią to np. biznesmen Alan Sugar czy Arg z TOWIE. A prezenter Chris Tarrant okazuje się w takim razie geniuszem ruchania. Poddaję się. Przechodzę na seksualną emeryturę. Tarrant wyjebał mnie z branży. To bardzo smutny dzień.

Za mój egzystencjalny ból odpowiada George Gallup jr. z Uniwersytetu w Alabamie. Oto, co powiedział: „Częstotliwość kobiecych orgazmów podczas stosunku zależy od przychodu, atrakcyjności i pewności partnera".

Ziom, pracujesz na uniwerku, nie mów mi, że pieniądze są bezpośrednio powiązane z jakością orgazmu. Dlaczego nie mogłeś powiedzieć czegoś w stylu: „Wiecie, co sprawia, że kobiety szczytują w niesamowity sposób? Kanciaste okulary korekcyjne, kubek herbaty i stos nieprzeczytanych książek". Serio, byłbym też cholernie zadowolony, gdybyś powiedział: „Wiecie, kiedy kobiety są najbardziej napalone? Wtedy, gdy pokażesz im kartę zniżkową do kafejki studenckiej". Czemu mi to zrobiłeś?!

George i jego zespół badawczy przeprowadzili ankietę wśród grupy studentek będących w stałych związkach. Pytali, ile razy w tygodniu uprawiają seks i jak często stosunek doprowadza je do stanu, w którym jęczą z przyjemności. Następnie dziewczyny zostały poproszone o określenie intensywności swojego orgazmu w skali od jednego do Meg-Ryan-w-scenie-w-restauracji.

Rezultaty były jednoznaczne. Im partner był (według jej przyjaciółek) atrakcyjniejszy, im dochody rodziny chłopaka były wyższe i im poczucie pewności siebie było u wybranka większe, tym bardziej wzrastały szanse na orgazm. Dowiedziono także, że atrakcyjność jest często wprost proporcjonalna do szerokości ramion, a uczestniczki, które mówiły, że odlatują w orgazmach jak rakieta kosmiczna, bo rodzice ich partnera są bogaci, zwykle robiły to też o wiele częściej.

Female orgasmLAD. Zdjęcie: Flickr/RIT CWG

Według portalu Medical Daily całe badanie jest dowodem na to, że kobiecy orgazm to swego rodzaju skomplikowany żart, który powstał podczas naszej ewolucji. Nie jest to jednak bezpodstawne. Taki stan rzeczy ma sprawić, że będziemy chętniej powoływać do życia zdrowe i wysportowane potomstwo. Bezpośrednim wnioskiem jest też stwierdzenie, że męska selekcja to nie mit, a wszystko kontrolują mężczyźni o określonych cechach. Przynajmniej wiemy, że w kobiecym orgazmie chodzi bardziej o mężczyznę niż o kobietę.

To jednak jeszcze nie koniec. Dowiedziono również, że jedna na trzy kobiety ma problem z orgazmem podczas seksu z partnerem. Młode kobiety są jeszcze w trakcie odkrywania swojej seksualności. Albo tylko tak to sobie tłumaczą, a te 33 proc. trwają po prostu w związkach z nudnymi nerdami i potrzebują bogatych, lubianych przez ogół kolesi z szerokimi ramionami.

Krótko mówiąc: jeśli jesteś biedny i nieśmieszny, masz przejebane. Nawet jeśli opanujesz labirynty i inne figle-migle kobiecej waginy, które miałyby doprowadzić ją do orgazmu pokroju mentosa w butelce coli light, mózg zawsze będzie blokował ci możliwość jej zaspokojenia – nie oszukasz losu.

Diabeł w twoim uchu zawsze będzie szeptał: „Telewizyjny celebryta Keith Chegwin rucha lepiej od ciebie...". Cóż, nauka. Jebać to.

Śledź Joela Golby'ego na Twitterze.