Varials

Co zobaczyłam na sekstargach w Londynie?

Gdy dowiedziałam się, że w Londynie po raz pierwszy odbędzie się Sexpo™ – największe targi gadżetów erotycznych na świecie – od razu ruszyłam po bilet

tekst Lucy Hancock, tłumaczenie ​Patrycja Śmiechowska
03 Grudzień 2015, 5:49am

Gdy dowiedziałam się, że w Londynie po raz pierwszy odbędzie się Sexpo™ – największe targi gadżetów erotycznych na świecie – od razu ruszyłam po bilet, zanim ktoś zdążył powiedzieć: „Serio? Jest niedziela, mama pichci obiad, a ty idziesz na takie coś?".

Nie wiem, czego się spodziewałam, ale atmosfera na pewno była mniej podniecająca, niż sobie wyobrażałam. W powietrzu wyczułam zrezygnowanie, zupełnie jak na hali odlotów przy stanowiskach tanich linii lotniczych. Tyle że po lotnisku raczej nie spacerują wielkie kutasy i cycki. A tutaj pomykały między alejkami, zaraz za mężczyzną z reklamówką, z której wystawał fioletowy wibrator.

Porchia i jej towar.

Najpierw podeszłam do stoiska Lucy Ann i Porchii, dwóch blond piękności z lśniąco białymi zębami. Na ściankach za nimi wisiały koronkowe stringi i szpilki, a na stoliku leżało wiele zdjęć, na których gołe dziewczyny prężyły swój biust w basenie. Przejrzałam te relikty przeszłości, niczym wyjęte z upadających magazynów dla panów. Porchia i Lucy Ann powiedziały mi ze znużeniem, że założyły skąpe bluzki, żeby opchnąć resztki swojego towaru.

– Lucy Ann pracuje w sekstelefonie – powiedziała Porchia, pokazując na swoją koleżankę. – Ale ja tę robotę skończyłam. Nie obnoszę się z tym, bo mam dwójkę dzieci. Robię to, żeby odłożyć dla nich pieniądze.

Dlaczego seks-gadżety dla facetów są tak obrzydliwe? Przeczytaj.

Spojrzałam przez jej ramię i zauważyłam, że jakiś wiotki mężczyzna niepostrzeżenie podszedł do stolika i zatacza palcem kółka wokół sutków Lucy Ann na fotografii. Ale zanim zdążył ją zgarnąć, zadbana dłoń z pomalowanymi paznokciami przyszpiliła jego rękę do blatu.
– To kosztuje piątaka, złociutki – powiedziała Porchia. – A zdjęcie ze mną dyszkę.

Po czym znów zwróciła się do mnie:
– To jedyna okazja, aby wielbiciele mogli nas poznać. Ale szczerze mówiąc, teraz wszyscy dają taką możliwość za darmo na Twitterze, więc mamy coraz mniej roboty.

Lucy testuje sprzęty.

– Wcześniej podszedł jakiś facet – mówi Lucy Ann – i zdradził mi, że ma dług na 450 tys. funtów [ok. 3 mln zł], bo dzwonił na sekstelefony takie jak mój. Biedaczek. A miał dopiero jakieś 20 lat. Strasznie dziwne.

W ten sposób moja biuściasta imienniczka Lucy Ann trzepie niezłą kasę. Jak sama mówi:
– Pracuję po 12 godzin, trzy razy w tygodniu i zarabiam około 3-5 tys. funtów [18-30 tys. zł]. – Nie wiemy, czemu ludzie wydają na to tyle kasy, ale cóż... kto bogatemu zabroni? – dodaje Porchia.

Dziewczyny często dostają prezenty od hojnych erotomanów: ostatnio jakaś została obdarowana nowiutkim BMW. Ale niestety, dziś Porchia musi zadowolić się kanapką z tuńczykiem i kukurydzą, którą dostała od rozpalonego fana.

Chyba już dość wysterczałam przy ich stoisku, więc postanowiłam obejrzeć resztę asortymentu na targach. Spotkałam steampunków w stylu Edgara Allana Poego, napalone wiedźmy i zagubione cybernimfy, które w akademikach pewnie ćwiczą taniec poi. Wszyscy byli tutaj razem w tym erotycznym miszmaszu. Szczerze mówiąc, trochę zbyt wiele tego dobrego jak na mój gust.

Zadowolone dziewczyny na Sexpo.

Pobawiłam się chwilę srebrnym hakiem analnym, a potem poszłam odsapnąć i zjeść hot doga. Starałam się znaleźć fetysz, w który mogłabym się chociaż trochę wkręcić.

Co pewien czas wpadała mi w oko jakaś parka rozmawiająca w dziwny, powolny sposób. Dokładnie tak jak mówią ludzie, którzy chcą się przeruchać, chociaż nikt nie potrafi powiedzieć, co dokładnie jest w tym seksownego.
– Podoba ci się mój ogon, prawda? – powiedziała dziewczyna grasująca między stoiskami (która do tyłka miała przyczepioną martwą fretkę albo coś w tym stylu) do łypiącego na nią sprzedawcy korków analnych.

Gdzie indziej matka i córka, które produkują gadżety do seksu analnego, razem karciły swoją maskotkę – faceta przebranego za dalmatyńczyka. Czy to jest seksowne? Co na sekstargach robi facet w psiej masce? Nie przypuszczałam, że kiedyś spędzę niedzielę, zadając sobie takie pytania.

Facet w gaciach przebiera się w kącie.

Kawałek dalej zobaczyłam nieco bardziej typowy obrazek: kobietę kręcącą się na rurze jak kurczak na grillu. Obok jakiś Niemiec sprzedawał „przyjemny i śliski" olejek do ciała o zapachu karmelu. Jeszcze dalej stali znudzneni cybergoci oraz kobieta energicznie przyklejająca tabliczkę z ceną do nadmuchiwanego penisa.

Rozrywka.

Głośniki zaczęły trzeszczeć i usłyszałam dźwięk, jaki wydawałyby stalowe meble ogrodowe ciągnięte po podłodze. To mogło oznaczać tylko jedno: nadchodziła „przykuwająca wzrok barwna rozrywka na żywo", którą obiecano mi na bilecie. W pierwszym rzędzie siedziała starsza para z kawą i bułeczkami, a przed nimi na ścianie wisiały grafiki ze sromami i mosznami.

Główną nagrodą w występach była sztuczna cipka warta „TRZYYYSTAAA funtów" [ok. 1,8 tys. zł]. Nie potrafię opisać tego, co działo się potem. Wystarczy, że powiem tyle: był twerking, gangnam style i tribale na tyłkach. Aż uroniłam łezkę ze wstydu za nasze pokolenie. Po spektaklu zostało mi tylko jedno: musiałam znaleźć tę kosztowną cipkę, którą tak zachwalali na scenie.

Lucy i Audrey, jej nowa koleżanka.

Przy stanowisku z plastikowymi waginami odnalazłam Audrey, moją gumową siostrę, która padła na czworaka jak jeniec na czarnym podeście. Jeżeli ktoś ma ochotę, może nawet podnieść jej bezwładną głowę i włożyć swojego członka w jej silikonowe usta wykrzywione w permanentnym krzyku. Chyba nie tylko ja byłam przerażona tym widokiem. Mimo to koło jej elektrycznej dziurki gromadziło się wiele osób.

Właściciel Audrey chciał, żebym przetestowała jego zabawkę, więc dał mi gogle do oglądania wirtualnej rzeczywistości i założył mi na palec malutkiego kondoma, żebym nie zabrudziła jej (i tak już usyfionych) warg sromowych. Zajęłam się więc zaspokajaniem pulsującej, gumowej pochwy w skrzynce z pleksiglasu. Zagłębiłam się w wirtualną rzeczywistość, co zaburzyło moje postrzeganie prawdziwego świata. Dlatego nie zauważyłam kolesia, który stanął za mną i szepnął mi prosto do ucha:
– Podoba ci się?

Od razu zdjęłam gogle i uciekłam jak najszybciej (tak szybko jak się da, gdy z każdej strony ktoś próbuje ci wcisnąć wielkie opakowanie kulek analnych). Dotarłam za róg, gdzie w ostatniej chwili udało mi się przeskoczyć nad kobietą w kwiecistej podomce, która leżała na brzuchu na linoleum. Nie jestem pewna, ale ktoś chyba ją masował. A może udzielał pierwszej pomocy?

Uroczy szczeniaczek.

Dalej krył się prawdziwy hit, idealna anegdotka na przyjęcia. Na macie z piankowych puzzli (siedzieliście na takich w przedszkolu) turlała się grupa facetów w lateksowych psich maskach. Wokół leżały różne zabawki i podpisane miski pełne czekoladowych kulek. Pies z nakolannikami na kółkach trącił mnie nosem. Wtedy wysoki mężczyzna rzucił mu piłeczkę, a pupil za nią pobiegł. Facet przedstawił mi się jako Spunkx. Jest kierownikiem projektu w firmie zajmującej się organizacją konferencji i innych wydarzeń. Ale w weekendy staje się swoim alter ego: psiakiem, który „po prostu chce się przytulać i drzemać", jak sam powiedział. Przyszedł dziś na Sexpo, aby „promować puppy play – zabawę w psiaki".

– Chcemy po prostu się odprężyć i być sobą. Tu nie chodzi o seks – powiedział mi Spunkx. – Ciągle chodzimy razem do pubów. W zeszłym tygodniu bawiliśmy się w przebraniach w wesołym miasteczku Thorpe Park.

Ale w jego lateksowym stroju zauważam odczepianą klapkę na kutasie, która sugeruje, że to jednak nie jest zabawa dla dzieci.
– Jasne, czasem uprawiamy seks – przyznał niechętnie.
Zażartowałam, że mogliby nawiązać współpracę z Brytyjskim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami, ale on z powagą pokręcił głową:
– Oni nie chcą mieć z nami nic wspólnego.

Przytulaśny dinokutas.

Spunkx był równie energiczny, co jego psia osobowość. Udzielał wielu informacji o zasadach funkcjonowania grupy i ostatnich trendach.
– Dzielimy się na szczeniaczki i psy alfa, a każdy ma swojego właściciela. Dołączyło do nas też sporo szopów i kilka lisów. Mamy też parę koni, ale niestety nie mogły dziś przyjechać.

Przyswajanie tej nowej wiedzy bardzo mnie zmęczyło. I choć posłania z drzemiącymi facetami-psami wyglądały wygodnie, to wciąż czekało mnie jeszcze sporo innych atrakcji.

Zostawiłam szczekające psy i przeszłam do kolejnej sekcji Sexpo, bardziej nastawionej na wyszarpanie kasy z mojej kieszeni. Poczułam presję i prawie zapłaciłam 600 funtów [ok. 3,6 tys. zł] za cudowną transformację i sesję, dzięki której miałabym wspaniałe zdjęcie profilowe. Potem chciano mi wcisnąć rysunek seksownego buta na wysokim obcasie, ale znów udało mi się opanować. Chwilę później wkręciłam się w rozgrywkę Seksownej jengi, przez którą prawie zapisałam się na wypad do klubu swingersów Mingles w Colchester. Ale właśnie wtedy zobaczyłam jego. Rezydującego tu artystę. Kutasso.

Nie minęły dwie sekundy, a ja już wcisnęłam mu kasę i poprosiłam, żeby namalował mnie i moją kumpelę robiącą zdjęcia. Pozując do portretu, starałam się zrozumieć tego niezwykłego człowieka. Wychylałam się, by zajrzeć pod rondo jego wielkiego kapelusza, spojrzeć w oczy faceta, który od dziesięciu lat moczy kutasa w farbach i smaruje nim po płótnie. Gdy oderwał wzrok od obrazu, stwierdziłam, że ma z 60 lat i najbardziej zawadiacki uśmiech świata. Spytałam, jak udaje mu się zarobić na swej niecodziennej pasji.

– Głównie dzięki zamówieniom z Ameryki i występom w Las Vegas – powiedział, a w jego błękitnych oczach dostrzegłam przygnębienie. – Wszędzie chcą tego samego. Za to, bym skończył na obrazie, trzeba dodatkowo zapłacić.

Pricasso i jego dzieło.

Mój nowy przyjaciel malarz dodawał ostatnie pociągnięcia kutasa, a ja starałam się nie wyobrażać sobie, że się spuszcza na mój portret.

Londyńskie Sexpo powoli dobiegało końca, sprzedawcy zwijali towar. Żyjemy w czasach bitcoinów i setek stron z pornosami, dlatego widok walizek pełnych plastikowych cipek był taki odświeżający. Ale nawet pod światłem neonów w hali Kensington Olympia ciężko mi było dostrzec, co te pieski, steampunki i ofiary mody mogą zyskać dzięki temu spotkaniu. Czy nie byłoby taniej siedzieć online w swojej ciemnej jaskini, tak jak robi reszta nas, zboków?

Jaki będzie twój seks po ćpaniu? Sprawdź!

W sumie sama nie wiem, czemu tak smęcę. Kutasso na koniec przeciągnął płótno przez swojego rowa, a ja pomyślałam: „Mama może się wkurzać, że opuściłam niedzielny obiadek, ale za to mam już dla niej prezent pod choinkę. Na pewno będzie zachwycona".

@lucyannhancock