Poznaj człowieka, który oficjalnie zmienił nazwisko na „Wolne Konopie”

Pan Konopie od 20 lat spokojnie sieje zioło na klombach pod ratuszem w Glastonbury, ale skarga wniesiona ostatnio przez kilku oburzonych obywateli sprawiła, że znalazł się na świeczniku

|
sie 29 2016, 3:10am

Wolne Konopie we własnej osobie. Wszystkie zdjęcia dzięki Wolne Konopie

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE UK

Cała ta heca z nielegalnym ziołem w 2016 roku zaczyna wyglądać dość niepoważnie, prawda? Coraz więcej krajów przyjmuje rozsądne podejście i dekryminalizuje, a nawet legalizuje konopie, ale brytyjskie władze wciąż uparcie brną tym samym torem i odmawiają jakiejkolwiek rzeczowej debaty na ten temat.

Jednak nie tylko oficjele uwzięli się na konopie: można też spotkać różnych dziwaków, którzy za swój obowiązek uważają walkę z szatańską sałatą. Wiesz, ludzie w stylu członków komitetu podwórkowego. Typy, które po nocach śnią, że aresztują sąsiadów za niepłacenie abonamentu. W tym roku mieliśmy już kolesia, który skarżył się na zapach zioła na „kosmicznym" festiwalu muzycznym. Niedawno skarga na krzaki konopi rosnące w klombach przy ratuszu w Glastonbury doprowadziła do tego, że władze nakazały wyrwanie wszystkich nieszczęsnych roślinek.

Czyja to sprawka, ze w ogóle tam wyrosły? Człowieka znanego kiedyś jako „Rob", który oficjalnie zmienił nazwisko na „Wolne Konopie", z dość oczywistych pobudek. Pan Konopie to propagator legalizacji zioła i właściciel hempszopu w Glastonbury, jednym z miejsc, gdzie rosły zakazane rośliny. Wolne powiedział w wywiadzie dla Somerset Live, że cały szum, który podniósł się wokół sprawy stanowi „smutne odbicie panującej w społeczeństwie konopiofobii". Postanowiłem z nim porozmawiać, żeby dowiedzieć się czegoś więcej.

VICE: Cześć, Wolne. Kiedy zacząłeś siać zioło w miejskich klombach?
Wolne Konopie:
Chyba od 1998 roku.

Więc robiłeś to po kryjomu?
Nie. Pamiętam, że któregoś roku machaliśmy do kamer w całym mieście przed i po zasiewie, z błotem na rękach. Przy głównym pomniku sadziło ze 20 osób. Zioło wzeszło bujne i soczyste i rosło tam przez cały rok.

Co się stało tym razem?
Jak widać, ktoś wniósł skargę na policję. Policja i rada miasta uważają, że to kompletna strata czasu, ale niektórzy ludzie wciąż się oburzają na widok konopi rosnących w miejscach publicznych. To dość normalna rzecz w Glastonbury i w innych częściach Wielkiej Brytanii, np. w Bath. W końcu to zwykła roślina.

Wygląda na to, że zawsze wolałeś prowadzić bezpośrednie działania niż lobbować.
Za grosz nie ufam zbrodniczemu systemowi, który maskuje się jako demokratyczne władze. Ta roślina ma niezwykle wiele pożytecznych zastosowań. Kiedyś szukałem okazji, żeby zostać aresztowanym – w latach 1997 – 2001 aresztowali mnie sześć razy – i trzy razy trafiłem do więzienia. Teraz zostawiają mnie w spokoju, głównie dlatego, że wiem o zdecydowanie zbyt wielu rzeczach, które woleliby ukryć przed opinią publiczną.

Jakie rzeczy na przykład?
Nie chcą, żeby ludzie dowiedzieli się, że prapraprapradziadek premiera Camerona stał na czele Kompanii Wschodnioindyjskiej [nie stał, ale był wyższym urzędnikiem w Kompanii] albo o ewidentnym udziale CIA w handlu kokainą [popularne, choć w rzeczywistości dużo bardziej złożone zarzuty pod adresem CIA]. Woleliby, żeby to nie przedostało się do mainstreamowej świadomości, ale teraz już za późno, wydało się.

Aha. Wyjaśnij mi, proszę, od podstaw, dlaczego uprawiasz konopie.
Ogólnie rzecz biorąc, każdy z nas ma układ endokannabinoidowy. Nasze ciała działają na optymalnym poziomie, gdy stosujemy dietę bogatą w konopie. W idealnej sytuacji każdy hodowałby je w swoim ogródku i każdego dnia spożywał świeżą porcję. Konopie mają mnóstwo pożytecznych zastosowań: jako źródło pokarmu, włókien i przędzy, paliwa oraz lekarstw. Jedzenie z nasion, liści i kwiatów. Nasiona dostarczają idealnie zbilansowanych składników odżywczych. W kwiatach znajdują się kannabinoidy, które poprawiają funkcjonowanie komórek, usprawniają procesy neurologiczne i regulują homeostazę. Papier konopny jest dużo bardziej ekologiczny i wytrzymały od drzewnego, a włókna można również wykorzystać do produkcji betonu konopianego.

Rzeczywiście, niezwykła roślina. Po przejrzeniu twojej strony internetowej odnoszę wrażenie, że twoja historia nabiera coraz więcej duchowego charakteru. Co spowodowało, że zacząłeś podążać tym tropem?
Po tym, jak tyle razy mnie aresztowano, od 2005 roku spędzałem coraz więcej czasu w Hiszpanii. W 2008 i 2009 roku mieszkałem zupełnie na dziko w hiszpańskich górach, poza systemem, nie tykałem się pieniędzy i unikałem sklepów. Po prostu żyłem w dziczy i całkowitej wolności – to był najwspanialszy okres w moim życiu, przeżyłem wtedy prawdziwe duchowe przebudzenie.


Nie tylko o używkach. Polub nasz fanpage VICE Polska i bądź na bieżąco


I to wszystko tylko dzięki temu, że żyłeś w dziczy? Nie miałeś żadnej innej „chemicznej" pomocy?
Tylko dzicz. Eksperymentowałem z grzybkami i odrobiną kwasu raz czy dwa, ale dni, gdy byłem naprawdę wkręcony w twarde psychodeliki, należą do przeszłości. Nie mam nic przeciwko nim. Jeśli ludzie chcą je zażywać, proszę bardzo. Prohibicja to zbrodnia. Prawdę mówiąc, potrzebujemy lepszej regulacji w kwestii twardych narkotyków, ponieważ są kiepskiej jakości i wspierają przestępczość.

Czy w najbliższej przyszłości masz zaplanowane jakieś publiczne wydarzenia albo inne akcje?
28 września tego roku – w 88 rocznicę wprowadzenia prohibicji na konopie w Wielkiej Brytanii – zamierzam to uczić, organizując ceremonię aktywacji receptorów endokannabinoidowych. Będę legalnie karmił ludzi konopnymi truflami.

Super, mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Dzięki za rozmowę, Wolne!

Więcej VICE
Kanały VICE