Reklama
This story is over 5 years old
Pen Pals

Seks w więzieniu: schylanie się po mydło to mit

Jestem przekonany, że w więzieniu wielu mężczyzn i kobiet początkowo przeświadczonych o swojej heteroseksualności zaczyna ją kwestionować, zwłaszcza jeśli odsiadują długi wyrok

tekst Bert Burykill
26 Czerwiec 2013, 8:00am

Porozmawiajmy o tym jak, więzienie zmienia hetero w homo. Mam wrażenie, że już kiedyś o tym pisałem, ale ponieważ temat homoseksualizmu i gwałtów często pojawia się w rozmowach o więzieniu, chętnie poruszę go jeszcze raz. Ogólnie rzecz biorąc, wszyscy moi znajomi są przekonani, że podczas pobytu w więzieniu miałem homoseksualne przygody, ewentualnie, że zostałem zgwałcony. Śmieszy mnie to, bo za kratkami nigdy nie byłem świadkiem gwałtu, a i plotki o gejowskich ustawkach zdarzały się z rzadka. Być może gwałty są na porządku dziennym w więzieniach o zaostrzonym rygorze, gdzie lądują naprawdę straszni przestępcy. To jednak nie moja działka.

Zwykli więźniowie tak bardzo boją się homoseksualistów oraz posądzenia o homoseksualizm, że biorą prysznic w majtkach. W sumie to zabawne – chyba każdy oglądał filmy więzienne i zna żarty o schylaniu się po mydło, a tymczasem prawda jest taka, że w ciągu lat spędzonych za kratkami ANI RAZU nie musiałem rozbierać się do naga, pomijając przeszukania przez policję i czas, który spędziłem w obozie karnym, gdzie więźniów poniewiera się psychicznie, każąc im rozbierać się do rosołu. Wyjście na wolność było wspaniałe między innymi dlatego, że mogłem w końcu się rozebrać. Tak się składa, że jestem nagi, pisząc te słowa, a moje dupsko i klejnoty aktualnie zalegają na kanapie. Żeby wynagrodzić sobie nieustanne paradowanie w odzieży w więzieniu, chodzę teraz na golasa, kiedy tylko mogę.

Nie wiem skąd ta niechęć do rozbierania się przed innymi facetami, ale mi osobiście na myśl o dyndających wokół mnie fujarach robi się niedobrze, więc jestem bardzo zadowolony, że w pudle wszyscy brali prysznic w bokserkach. Jednocześnie zauważyłem, że starszym facetom nie przeszkadza widok nagich pał, jest więc to zapewne kwestia pokoleniowa. W więzieniu zgredy myją się na waleta, tak samo zresztą, jak geje, którzy mają na wszystko wyjebane. Należy zaznaczyć, że w pudle rzadko kto obnosi się ze swoim homoseksualizmem, ale gdy już ktoś taki się trafi, nikt z jego celi nie odważy się myć w jego towarzystwie. Zgodnie z niepisaną zasadą taki ktoś chodzi pod prysznic wczesnym rankiem, kiedy jest tam pusto. Niektórzy geje mają to w dupie: chodzą się myć, kiedy im się chce i są gotowi do bójki z ewentualnymi napastnikami, jednak w 99 przypadkach na 100 w takiej sytuacji inni na ich widok ulatniają się spod pryszniców. Strach przed homoseksualizmem jest wśród więźniów naprawdę przemożny.

Mnie również nie uśmiecha się brać prysznic w towarzystwie geja – przykro mi, jeśli kogoś uraziłem, ale taka jest prawda. Można to chyba porównać do sytuacji, w której obok mnie kąpałaby się naga kobieta. Zapewne odczuwałaby dyskomfort, wiedząc, że przyglądam jej się ukradkiem, marząc przy tym o lizaniu jej sutków. Geje reagują na takie spostrzeżenia stałym tekstem: „Nie pochlebiaj sobie, nie jesteś w moim typie". Równie dobrze jednak to ja mógłbym go wygłosić do jakiejś kobiety, żeby nie czuła przypadkiem dyskomfortu, paradując toples w mojej obecności.


Opowieści nie tylko spod celi. Polub nasz fanpage VICE Polska


Swoją drogą założę się, że niektórzy więźniowie mają ostrą podjarę na myśl, że może ich obcinać jakiś gej. Taka sytuacja z pewnością podnosi poczucie własnej wartości. Zdarzało mi się słyszeć od rzekomo heteroseksualnych facetów, że świetnie wyglądam. Gdy czułem na sobie ich wzrok pod prysznicem, robiło mi się nieswojo – to, że patrzyli na moje niemal nagie ciało i konstatowali, że przypakowałem, było przecież co najwyżej o kilka kroków od fantazjowania o miłosnych harcach z moim udziałem. A może po prostu mam problem ze swoją seksualnością? Sam nie wiem.

Zastanawiam się, po jakim czasie od osadzenia w więzieniu przeciętny heteroseksualny mężczyzna zaczyna odczuwać pociąg do przedstawicieli swojej płci. Osobiście nigdy nawet nie zbliżyłem się do sytuacji, w której pragnienie seksu byłoby we mnie tak silne, że usunęłoby kwestie płci na dalszy plan; jestem jednak w stanie wyobrazić sobie, że wielu mężczyzn stanęło przed tym dylematem. Ktoś, kto nie był z kobietą od lat i kto przyłapuje się na obserwowaniu, jak inny facet pod prysznicem namydla swoje umięśnione ciało, może ostatecznie dojść do wniosku, że biseksualizm nie jest wcale taki zły.

W każdym razie, nawet jeśli inni więźniowie obcinali mnie pod prysznicem, nie wpłynęło to negatywnie na moje poczucie bezpieczeństwa. Zgwałcenie kogoś jest w rzeczywistości o wiele trudniejsze, niż mogłoby to wynikać z niektórych filmów więziennych. Że niby co, jeden facet zachodzi drugiego od tyłu i tak po prostu wtyka mu fujarę do tyłka? A co z lubrykantem i ogólnym przygotowaniem tematu? Od strony logistycznej gwałt na mężczyźnie to całkiem skomplikowana sprawa. Wsadzenie komuś kutasa w dupę wcale nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli mówimy tu o ciasnych, dziewiczych dupkach, jakie ma większość z nas.

Istnieje teoria, wedle której wszyscy jesteśmy w pewnym stopniu homoseksualni i tylko wypieramy to – niektórzy bardziej, niektórzy mniej. Jestem przekonany, że w więzieniu wielu mężczyzn i kobiet początkowo przeświadczonych o swojej heteroseksualności zaczyna ją kwestionować, zwłaszcza jeśli odsiadują długi wyrok. Zagadnienie to mogłoby zapewne stać się przedmiotem bardzo interesującego badania przeprowadzonego przez jakiegoś wielce szanowanego psychologa gotowego zmarnować na nie cudzy czas, pieniądze i wysiłek umysłowy. Ze swej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że w więzieniu nigdy nie byłem świadkiem żadnej gejowskiej sceny, co oczywiście nie oznacza, że nie doznam pełni szczęścia, jeśli już nigdy nie będę musiał brać prysznica w towarzystwie innych facetów.

* Bert Burykill to pseudonim naszego korespondenta więziennego, który siedział w różnych więzieniach w stanie Nowy Jork.