74-latek rozdawał w kościele ciasteczka z marihuaną
Zdjęcie otwierające: SliceOfChic na Flickr
używki

74-latek rozdawał w kościele ciasteczka z marihuaną

Kilku wiernych w wieku od 12 do 70 lat zgłosiło się tego samego dnia na pogotowie, skarżąc się na „skutki uboczne” wypieków
1.2.17

Artykuł pierwotnie ukazał się na MUNCHIES.

Idąc do kościoła, możesz się spodziewać różnych rzeczy.

Oświecenia? Czemu nie. Spokoju i wyciszenia? Możliwe. Poczucia jedności ze wspólnotą? Niewykluczone.

Raczej jednak nie spodziewasz się, że wyjdziesz spizgany jak szmata.

To właśnie w zeszłym roku przydarzyło się sześciu wiernym w katolickim kościele p.w. św. Jana Apostoła w Bloomington w stanie Indiana. Myśleli, że dali się skusić na piekielnie pyszne ciasteczka. Okazało się jednak, że wypieki były nie tylko grzechu warte, ale też zakazane w świetle stanowego prawa.

Reklama

74-letni parafianin, znany jedynie jako pan Jones został niedawno oskarżony o doprawienie ciasteczek THC. Kilku wiernych w wieku od 12 do 70 lat zgłosiło się tego samego dnia na miejscowe pogotowie, skarżąc się na „skutki uboczne" ciastek, które, jak mówili, były nietypowo słone.

Pan Jones początkowo przyznał się do upieczenia ciasteczek, ale nie do tego, że do wypieku użył nielegalnych składników. Policja uzyskała jednak nakaz przeszukania i znalazła w jego domu „pomarańczową fiolkę zawierającą kapsułki z brązową, oleistą substancją, która po przebadaniu okazała się być wyciągiem z marihuany". Po tym, jak sąd nakazał przeszukanie, wielkoduszny piekarz sam oddał się w ręce władz. Usłyszał zarzuty karalnego zaniedbania i posiadania olejku haszyszowego.

„Modlimy się za wszystkich zamieszanych w tę sprawę" ‒ powiedział ojciec Daniel Mahan ze wspomnianego kościoła. „Zanosimy modły za pana Jonesa, za tych, którzy zaniemogli tamtej niedzieli, a także za to, by sprawiedliwość ukazała swoje miłosierne oblicze".

Jak widać, pan Jones wkrótce może się przekonać, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Tłumaczenie: Jan Bogdaniuk