telewizja

Po obejrzeniu „Projektu Lady” nie chcę być damą!

Upokorzenie, wzrok wbity w podłogę i podsiąkające łzami oczy. Wszystko na zbliżeniach kamer. Program na TVN „uczy” kobiety, jak zostać damą

tekst Basia Czyżewska
07 Lipiec 2017, 11:51am

Kadr z programu „Projekt Lady”

Od kilku dni sieć oburza się wpadką pewnego wykładowcy wyższej uczelni, który pozwolił swoim studentom wypełnić anonimowe ankiety na temat tego, jak postrzegają uczestniczki programu Ladies. Miało być szczerze i oczyszczająco wyszło brutalnie. Dziewczyny czytając o sobie, że są zimne, wulgarne, wyglądają jak prostytutki, albo „towar wielokrotnie macany" i nie przypominają kobiety, a ich ubranie wysyła komunikat „szybki dostęp". Reakcja? Upokorzenie, wzrok wbity w podłogę i podsiąkające łzami oczy. Wszystko na zbliżeniach kamer.

Oczywiście Facebook zareagował. Posypały się komentarze linczujące wykładowcę. Ten zreflektował się, wydając pokrętne oświadczenie, tłumacząc, że został zmanipulowany przez producentów programu i nie miał złych intencji.

Jednocześnie na fanpage'u programu Projekt Lady pojawił się dumny wpis o tym, że choć odcinek wywołał kontrowersję (tak, to bardzo klikane słowo, producencie je lubią), to możemy spać spokojnie „same uczestniczki podkreślają, że to ćwiczenie otworzyło im oczy na to, jak właściwie siebie same mają postrzegać". Serio? Sprawa załatwiona?

Zacznijmy od początku, kim są uczestniczki programu?

To młode dziewczyny, około 20-stki, które swoim wyglądem i zachowaniem odbiegają od standardu „idealnej". Ten przymiotnik pada w programie dość często np. w kontekście proporcji ciała – „Będą idealne, jak schudniesz".

Ekspertki od bycia damą są surowe, ale empatyczne i od pierwszego momentu spotkania dostrzegają, że pod skorupą „zimnej suki" skrywa się delikatna dziewczyna po przejściach

Dziewczyny są programowo niegrzeczne, czyli piją szampana z gwinta (za co następnego dnia mają się wstydzić), nie odwieszają ubrań do szafy (są musztrowane w trakcie nalotów), mają tipsy (dopóki nie zostaną im usunięte), czasami rzucają „kurwa" albo „pierdole" (co jest efektownie wypikane), a jedna z nich się nie maluje i ma krótkie włosy, czym wprawia w osłupienie mentorki pod przewodnictwem idealnej Małgorzaty Rozenek.

Emocji mają dostarczać na przemian ekscesy i szczere wyznania. Do których bardzo skutecznie prowokują panie wychowawczynie. Ekspertki od bycia damą są surowe, ale empatyczne i od pierwszego momentu spotkania dostrzegają, że pod skorupą „zimnej suki" skrywa się delikatna dziewczyna po przejściach.

Zastanawiam się, dlaczego ta empatia nie przeszkadza im pokazywać w telewizji m.in. 21-letniej Kai, która zmiażdżona krytyką studentów, drżącym głosem próbuje się tłumaczyć z „niekobiecego" wyglądu, opowiada o swoim trudnym dorastaniu w domu dziecka i braku matki, jako wzorca. Zastanawiam się też, dlaczego właśnie jej androgeniczny wizerunek w roku 2017, jest w programie takim palącym tematem.

Dziewczyny konfrontują się z brutalną i szczerą oceną swojego wyglądu, żeby „zrozumieć jak widzą je inni", po czym dostają złotą radę „pokochaj siebie" i co jeszcze bardziej absurdalne poddawane są metamorfozie. Sztab stylistów, fryzjerów i makijażystów ma przemienić niepokorne duszyczki w ich lepsze wersje… a właściwie jedną, dość uniwersalną – blondynkę z doklejanymi rzęsami i perłowym naszyjnikiem, która na oko zbliża się do czterdziestki.

W programie jest moment, gdy jedna z uczestniczek nie kryje rozczarowania swoim wyglądem. Małgorzata Rozenek daje jej wtedy kolejną radę, mają się przespać i przyzwyczaić

Biorąc pod uwagę ostatnie trendy w modzie i psychologii – naturalność, ciałopozytywność, podkreślanie indywidualnej urody i nacisk na autentyzm we wszystkim, co robimy, to naprawdę zaskakujące posunięcie. Zastanawiam się też, jak to przebranie i przemalowanie, które odbywa się bez konsultacji z dziewczynami (oglądają się w lustrze, gdy wszystko było już gotowe) działa na ich poczucie wartości.


Bądź z nami na bieżąco. Polub VICE Polska na Facebooku


W programie jest moment, gdy jedna z uczestniczek nie kryje rozczarowania swoim wyglądem. Małgorzata Rozenek daje jej wtedy kolejną radę, mają się przespać i przyzwyczaić. Cóż wolna wola nie jest domeną dam.

Tak telewizyjna szkoła dla panien staje się współczesnym gabinetem osobliwości. Co tydzień, w primetime'ie pokazuje się młodzieńcze tragedie i „patologie" ku uciesze telewidzów, którzy podobnie, jak studenci z feralnego czwartego odcinka, wpadają w pułapkę prostych i brutalnych osądów. Czy ktokolwiek chociaż przez sekundę wierzy, że program ma misję pomocy, że chodzi w nim o samodoskonalenie? Czy dziewczyny, castingowane według swoich słabości, poddawane publicznej musztrze wyjdą z programu cało? I czy umiejętność bycia damą, w rozumieniu tvn-owskich mentorek jest jakąś wartością? Dziękuję sobie, że nie mam w domu telewizora i tylko czasami wpadam na takie rzeczy w sieci.