Quantcast
opinie

Czy Jakub Czarodziej to dowód na to, że każdy może zostać coachem w polskim internecie?

Jakub Czarodziej to fenomen godny swego magicznego przydomka. Blisko ćwierć miliona ludzi śledzi jego życiowe prawdy, opowiadane przy pomocy bluzgów przetykanych aforyzmami rodem z serwisu temysli.pl.

Sebastian Rerak

Powyżej youtubowy coach tłumaczy nam, jak to naprawdę jest z tą męskością

O Jakubie Łoteckim alias Jakub Czarodziej dowiedziałem się – jak tysiące innych zjadaczy internetu – za sprawą pewnego filmu z YouTube'a. Oto wydziarany koleżka kręcił się pośród jakiegoś gruzowiska, snując wywód o „ludziach nowoczesnych” i „ludziach starej daty”. Tych pierwszych wychowała wszechobecna technologia, przez co pozbawieni są wszystkich porządnych wartości, jakie w drugim z plemion zaszczepiło podwórko i osiedlowa paczka kolegów. Nie chcę tu rozwodzić się nad absurdami owego nagrania, bo zostały one już dokładnie wypunktowane, a sam film doczekał się prześmiewczych przeróbek. Proponuję raczej przyjrzeć się postaci samego Czarodzieja, którego fanpejdż obserwuje już blisko ćwierć miliona ludzi.

Nasz magik przedstawia się jako magister psychologii, ale jego działalność stawia go w roli eksperta od wszystkiego. Zrywanie z nałogiem, rekonwalescencja po zawodzie miłosnym, kurs przedsiębiorczości. Ten znawca podpowie ci w każdej dziedzinie, wskazując najlepsze drogi do poprawy jakości życia. Pseudo-coaching w wykonaniu krynicy zgrzebnych aforyzmów, dla którego emblematyczne wydaje się motywacyjne przesłanie na nowy rok: „Albo zaczniesz sięgać swoich marzeń, albo Gówno będziesz mieć. Rusz się Parówo!!!” (pisownia oryginalna). Nie wiem, kto był naukowym mentorem coachowego Iluzjonisty, ale wyczuwam tu wpływ polskiej szkoły psychologii sportu w wydaniu praktykowanym przez trenerów piłkarskich. Nieodżałowany Janusz Wójcik też sięgał do więziennej grypsery w swych mowach motywacyjnych. Np. wówczas, gdy instruował swych podopiecznych do „ładowania frajerów w kakao”.

Opisywany tu sztukmistrz to jednak nie tyle coach, ile ludowy filozof, opłakujący z wysokości swojego płotu upadek obyczajów i ogólną vanitas. Wiemy już, że trwoży się na myśl o gwałcie, jaki młodemu pokoleniu zadał wielki zły wilk Internetu (co nie przeszkadza mu w sprzedaży rozmów motywacyjnych przez Skype'a) i gani pięknoduchów uzależnionych od mediów społecznościowych (posyłając jednocześnie powłóczyste spojrzenia z kolejnych fotek na insta i fejsbuczku). Tonem starego konserwatysty biadoli nad atrofią prawdziwych uczuć, postępującym zepsuciem i materializmem. Oj, panie kochany, kiedyś to były czasy, teraz już nie ma czasów.


Przyglądamy się z bliska. Polub nasz fanpage VICE Polska na Facebooku


Dla przykładu w jednym ze swych filmów Czarodziej ubolewa nad współczesnymi mężczyznami. Z jednej strony bowiem tylu Polaków uważa się za rasowych samców, że godłem RP „powinny być tytanowe męskie genitalia”, z drugiej jednak żaden z nich nie jest oldschoolowym chwatem, co to i syna zbuduje, i dom posadzi, i drzewo spłodzi. Mówiąc o związkach, coach Jakub przełącza się zaś na zupełnie inny tryb, serwując emfatyczne frazy rodem ze sztambucha zakochanej gimbusiary. Przytaczam fragment jednego z wywodów z zachowaniem oryginalnej, zgoła poetyckiej segmentacji (Pełna treść przekazu TUTAJ):

„Uwierz mi, nawet zwykłe siedzenie z ukochaną w mieszkaniu, gdzie w tv lecą pierdoły, a w czynach nie dzieje się nic nadzwyczajnego jest lepsze, niż najzabawniejsze wyjście z kumplami na imprezę. Wiesz czemu? Jakiekolwiek wspólne spędzanie czasu z ukochaną, jest zawsze wzmocnieniem waszej więzi. To ta osoba oddała Ci całą siebie, w każdym calu.
Dlatego warto być wiernym i każdą chwilę spędzać razem, ponieważ ta wierność przejawia się w ogromną wdzięczność"

Urocze, zwłaszcza że chwilę wcześniej krzyczał do swoich odbiorców: „Dlaczego spierdoliłeś sobie życie???”. Co jednak jeszcze ciekawsze, powstał także film poświęcony wulgarności w przestrzeni publicznej, wymownie zatytułowany: „Krzykiem chamie, Nic nie zdziałasz”. Amen.

Zabójcze stężenie banału, rzucane jakby od niechcenia „kurwy” i wizerunek spoko-ziomeczka czynią z Jakuba nową wersję Kołcza Majka, tyle że z podrasowanym skillem: „szalony fan nu metalu”. Podobnie też jak Majk, nasz czarokleta kontynuuje niesienie dobrej nowiny nawet pomimo drwin i hejtów. Cóż z tego, że dwóch youtube'owych młodziaków (ani chybi reprezentantów owej strasznej nowoczesności) udowodniło Jakubowi, że bredzi. Niezrażony tym, Czarodziej zaprasza właśnie na „mentalnego kopa w dupę” – na zabukowanie czekają już sesje personalne w Warszawie lub przez internet. Od siebie dodam tylko, że kwintesencją psychologicznej głębi tego czarodziejskiego przekazu wydaje się to oto zdjęcie z kapslem od Tymbarku.

Jaki z tego wniosek? Za parę groszy można dostać równowartość terapeutycznej sesji z ekspertem od wszystkiego.

Śledź autora tekstu na jego profilu na Facebooku

Czytaj też: