Internet

Gwiazdy YouTube’a dla oglądalności zrobią wszystko

Po tym, jak Logan Paul sfilmował ludzkie zwłoki w japońskim „lesie samobójców”, trzeba się zastanowić, gdzie na YouTubie przebiega granica przyzwoitości i czy w ogóle istnieje
Fot. via YouTube

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US

Na YouTubie można znaleźć praktycznie wszystko. Makijaż? Jest. Rozpakowywanie zabawek? Jest. ASMR? Jest. Właśnie dlatego serwis cieszy się tak wielką popularnością – niezależnie, co cię interesuje, na pewno istnieje o tym jakiś film. YouTube to również platforma, na której rodzą się dzisiejsi celebryci. Ludzie spędzają całe godziny na oglądaniu ich vlogów, skeczy czy pranków. Jednak jeżeli któryś z youtuberów przekroczy granice przyzwoitości (a zdarza się to coraz częściej), warto się zastanowić, jak może to wpłynąć na osoby, które najbardziej ich podziwiają: młodzież.

Reklama

W niektórych przypadkach YouTube rzeczywiście pomaga młodym ludziom w tworzeniu zdrowych, potrzebnych społeczności – mogą znaleźć inne osoby borykające się z tymi samymi problemami i mające podobne doświadczenia z marginalizacją lub wszelkiego rodzaju dyskryminacją. Nie zmienia to faktu, że dla takich gwiazd jak Alissa Violet, FaZe Banks, bracia Paul, PewDiePie czy Jenna Marbles stanowi po prostu źródło niebotycznych dochodów. Zarabiają na wygłupach w stylu Jackassa, odpowiadaniu na pytania z przyjaciółmi, podejmowaniu się różnych „wyzwań” albo po prostu na vlogach, czyli filmowaniu swojego „niezwykle wyjątkowego” życia (koniecznie używając iPhone'a X i kijka do selfie). Pokolenie wychowane na Youtubie niedługo dorośnie i tacy twórcy zdaja sobie sprawę z tego, że uwielbienie ich fanów prędzej czy później dobiegnie końca. Kiedy to się stanie, wyschnie ich główne źródło dochodów – dlatego muszą korzystać, póki mogą.

OBEJRZYJ: TRUE TEENS Jaś: idol z YouTube'a

W tym miejscu należy wspomnieć o Loganie Paulu i związanymi z nim ostatnimi kontrowersjami. Paul to niezwykle popularny youtuber, który w ostatnich godzinach 2017 roku postanowił opublikować nagranie z wakacji w Tokio, gdzie on i jego znajomi wynajęli przewodnika, by oprowadził ich po lesie Aokigahara.

Paul twierdzi, że chcieli obejrzeć nadprzyrodzone zjawiska, które ponoć można tam zaobserwować. Trudno jednak zignorować fakt, że większość osób kojarzy ten las w związku z jego wyjątkową popularnością wśród samobójców. Bez wątpienia nie jest to miejsce, w które zabiera się kumpli na poszukiwanie duchów. Nie będę udawała, że znam Paula i potrafię powiedzieć, co nim kierowało, ale jedno wiem na pewno: w którymś momencie znalazł w lesie mężczyznę, który popełnił samobójstwo i postanowił to sfilmować. „The Independent” zachował fragmenty obecnie skasowanego już filmu (UWAGA: przedstawiają drastyczne treści związane z samobójstwem i śmiercią), na których można zobaczyć strach Paula na widok zwłok.

Reklama

Pomimo tego, jak bardzo sam się tym przeraził, Paul i tak postanowił zmontować filmik i opublikować go na YouTubie. Promował go dokładnie tak samo, jak każde inne nagranie, tym samym wykazując naprawdę zadziwiający brak współczucia i przyzwoitości. Po fali krytyki opublikował przeprosiny, zarówno w formie wideo, jak i pisemnego oświadczenia. Obie wersje pozostawiają wiele do życzenia.

Jednak zachowanie Paula nie budzi szczególnego zdziwienia, jeśli ktoś kojarzy jego poprzednie wybryki. Swoją karierę rozpoczął na aplikacji Vine, a dopiero potem przeniósł się na Youtube’a. Ten 22-latek zarobił miliony dolarów na wykręcaniu różnych numerów i robieniu głupawych pranków, które z zachwytem oglądają jego wierni fani, czyli – jak nazywa ich Paul – jego „Longang”. W swoim niedawnym filmiku pt. „Dlaczego 2017 był najlepszym rokiem w moim życiu” opowiada o licznych dobrach materialnych, na które mógł sobie pozwolić dzięki swojej popularności. Pokazał między innymi posiadłość za 6,5 miliona dolarów (22 mln złotych), Roleksa oraz samochód, który nazwał „Yeti” (Mercedes-Benz klasy G).

W filmie wspomina również „najlepsze” numery wykręcone w 2017 roku: upozorowanie własnej śmierci, wysłanie za granicę przyjaciela w walizce oraz starcie z włoską policją, kiedy wraz z bratem próbowali przelecieć dronem nad Koloseum. Chociaż nadal nie wiadomo, jak bardzo przez ostatni skandal ucierpi jego kariera, widać, że to właśnie za takie numery kochają go fani. Czy ma więc powód, żeby zaprzestać takich wybryków?

Reklama

Po wielu dniach milczenia serwis YouTube wydał w zeszłym tygodniu oficjalne oświadczenie, w którym zdawkowo potępił zachowanie Paula. „Wielu z Was było sfrustrowanych brakiem reakcji z naszej strony. Mieliście do tego pełne prawo. Samobójstwo to poważna kwestia i nigdy nie powinno być wykorzystywane w celu zwiększenia oglądalności. Kanał naruszył nasze wytyczne dla społeczności, więc podjęliśmy odpowiednie kroki i zapewniamy, że na pewno zostaną poniesione odpowiednie konsekwencje. Długo zwlekaliśmy z odpowiedzią, ale to dlatego, że słuchaliśmy wszystkiego, co mówiliście. Wiemy, że działania jednego twórcy mogą wpłynąć na całą naszą społeczność, więc wkrótce udostępnimy informacje na temat tego, w jaki sposób w przyszłości będziemy zapobiegać zamieszczaniu podobnych filmów”.

OBEJRZYJ: YouTuber Jake Paul złamał kod do viralu

Od tego czasu Paul poniósł poważne straty z powodu swoich działań: został usunięty z popularnej audycji Foursome na YouTube Red, a także z programu Google Preferred, co wpłynie na to, jakie marki będą się reklamowały na jego kanale. YouTube wstrzymał również wszystkie projekty, w których produkcji brał udział Paul.

Paul nie jest jedyną gwiazdą YouTube’a, której fani nie opuścili podczas takich skandali. PewDiePie, jeden z najpopularniejszych youtuberów z 59 milionami subskrybentów, jakiś czas temu użył rasistowskiego i antysemickiego języka podczas swoich nagrań, co później starał się zbagatelizować. Nieco ponad tydzień temu Shane Dawson został oskarżony o pedofilię po tym, jak ktoś odkrył w jego starym podcaście wypowiedź sugerującą, że uważał jakąś sześciolatkę za „seksowną”. (Należy zaznaczyć, że pojawiły się doniesienia, jakoby to sam menadżer Logana Paula zapłacił za rozpowszechnienie tej informacji, aby odciągnąć uwagę mediów od swojego klienta). Do tego youtuber DaddyOFive, znany głównie z wycinania „psikusów” swoim dzieciom, został poddany krytyce, kiedy sporo ludzi uznało, że jego filmom bliżej do wykorzystywania dzieci i znęcania się nad nimi niż do zwykłej rozrywki.

Reklama

Najciekawsze historie z odmętów internetu. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Paul bez wątpienia ucierpiał najbardziej ze wszystkich wspomnianych youtuberów, a warto wspomnieć, że YouTube’owi już wcześniej zdarzało się ukarać twórców za naruszenie zasad obowiązujących na serwisie. Z powodu rasistowskich komentarzy PewDiePie’a współpracę z nim zerwała wytwórnia YouTube Studio Maker, która należy do Disneya. Zaprzestano również produkcji jego reality show Scare PewDiePie. DaddyOFive stracił prawo do opieki nad dwójką swoich najmłodszych dzieci po tym, jak wraz z żoną zostali oskarżeni o zaniedbanie swoich obowiązków w stosunku do nieletniego (jednak w ich przypadku YouTube nigdy tego oficjalnie nie skomentował, a ich marka wciąż ma się świetnie – kanały MommyOFive i DaddyOFive działają do dzisiaj).

Ogólnie rzecz biorąc, to, co się dzieje na YouTubie, nie wydaje się odpowiednio nadzorowane przez serwis (o ile w ogóle). YouTube zazwyczaj reaguje dopiero wtedy, kiedy jest już za późno. Kiedy treści kojarzone z serwisem stoją w sprzeczności z podstawową ludzką przyzwoitością, którą należy wpajać młodym ludziom, trzeba się zastanowić, czy ta platforma w ogóle powinna istnieć. Pomyślcie o tym w ten sposób: gdyby ktoś w prawdziwym życiu pokazał wam trupa, zadzwonilibyście na policję, a nie zaczęli nagrywać, prawda? Dlaczego nie mamy wymagać tego samego od youtuberów?


Więcej na VICE: