
Reklama
Gamariel Mboya: Nazywam się Gamariel Mboya i cierpię na bielactwo. Pochodzę z górzystych terenów na południu Tanzanii, z regionu o nazwie Mbeya. Mam 29 lat i jestem żonaty. Mam córkę i pracuję w organizacji charytatywnej Under the Same Sun (Pod tym samym słońcem, przyp.tłum.). Jak dorastało ci się w Tanzanii?
Nie było łatwo. Osoby z bielactwem nie otrzymują od społeczeństwa odpowiedniego wsparcia. W rezultacie uczą się, żeby nikomu nie ufać. Nie traktuje się nas tutaj jak ludzi. Raport Pew Forum ujawnił, że ponad 60 procent Tanzańczyków bezgranicznie ufa znachorom i uzdrowicielom, którzy wmawiają im, że osoby z bielactwem dysponują nadprzyrodzonymi mocami. Ludzie wierzą, że nasze kości, krew i włosy przynoszą szczęście, a stosunek z kobietą dotkniętą albinizmem może pomóc wyleczyć się z AIDS czy pokonać wirusa HIV.
Reklama

Reakcje są różne, bo to słowo nabrało pejoratywnego wydźwięku. Kiedy dorastałem, ludzie, którzy doskonale wiedzieli, jak mam na imię, woleli zwracać się do mnie per „albinos”. Tak użyte określenie odczłowiecza. Z drugiej strony, wiele osób z bielactwem używa tego pojęcia wobec siebie.Obecnie staramy się przekonywać ludzi do tego, żeby nie postrzegali nas przez pryzmat naszej choroby genetycznej. W jaki sposób dochodzi do napaści na osoby z bielactwem?
Agresorzy zwykle wabią dzieci podarkami czy słodyczami, zachowując się z pozoru przyjaźnie. Uciekają się do najbardziej perfidnych podstępów. Czasami kryją się w krzakach, czekając na odpowiedni moment, żeby zaatakować. Jeśli chodzi o kobiety, próbują je uwieść. Zapraszają je na randki i nawiązują z nimi głębsze relacje, starając się pozyskać ich zaufanie. Zdarzały się przypadki, kiedy tacy mężczyźni poślubiali kobiety z bielactwem tylko po to, żeby móc je później bezwzględnie wykorzystać. Taka sytuacja miała miejsce niedawno w jednym z górzystych regionów na południu kraju- kobietę zaatakował jej własny mąż wraz z bandą innych mężczyzn. Kiedy wszystkie te sposoby zawodzą, zawsze pozostaje użycie broni.Co dzieje się z tak pozyskanymi częściami ciała?
Często znajduje się je w domach znachorów. Czasem zakopuje się je w ziemi jako część rytualnej ofiary, ale najczęściej wykorzystuje się je do wykonywania amuletów. Kości kruszy się i mieli, a następnie przechowuje w talizmanie.
Reklama

Można by mówić o wielu, ale najsilniej zapisała mi się w pamięci tragedia Adama Roberta. Odrąbano mu palce u rąk i potwornie okaleczono ramię. Napadnięto go na progu jego własnego domu. Ojciec i macocha Adama byli tuż za drzwiami. Adam jest drugim albinosem z rodzeństwa. Jego ojciec postanowił rozwieść się z matką Adama, ponieważ obarczał ją winą za urodzenie dwójki dzieci z bielactwem. Matka porzuciła rodzinę, a ojcu przyznano prawo opieki nad dziećmi. Zabronił im chodzić do szkoły, rzekomo z obawy, że mogłoby im się coś stać po drodze do znacznie oddalonej od ich domu szkoły. Odtąd dzieci zamiast się uczyć, zajmowały się domem, pracując w obejściu i przyrządzając posiłki.
Reklama

Na pewno poznałem, co to dyskryminacja. W szkole wyzywano mnie i dokuczano mi na różne sposoby. Przez całe życie żyłem na marginesie społeczeństwa ze względu na to, kim jestem. Wiele osób z bielactwem jest bezrobotnych; często nie zatrudnia się ich, bo są albinosami. Jak sobie z tym radzisz?
Milczenie to moja najpotężniejsza broń. Czasami jednak odgrywam mądralę i staram się uświadamiać uprzedzone wobec mnie osoby, na czym polega moje schorzenie.Bardzo wspiera mnie moja rodzina, a szczególnie żona. Takie organizacje, jak „Under the Same Sun” też wiele mi dają. Czy dyskryminacja osób z bielactwem jest bardziej powszechna w Tanzanii niż w innych krajach?
Osoby z bielactwem nie mają łatwego życia w praktycznie żadnym z afrykańskich krajów. Inna sprawa, że informacje na ten temat nie zawsze docierają do szerszej opinii publicznej, bo media w innych afrykańskich państwach nie mają takiej wolności, jak u nas. W jaki sposób reaguje na to wszystko społeczność osób z bielactwem?
Istnieją ośrodki, w których można umieścić dzieci z bielactwem, ale tylko tymczasowo. Dostępne wsparcie jest niewystarczające. Ogólnie rzecz biorąc, nie istnieje żaden plan, strategia czy system, które służyłyby ochronie praw osób z bielactwem i zapewniały im opiekę. Jak można twoim zdaniem polepszyć warunki życia osób z bielactwem?
Rząd musi uświadomić sobie rangę tego problemu, utworzyć odpowiedni program na rzecz osób z bielactwem i przeznaczyć stosowne środki na jego realizację. Ponadto powinniśmy zmieniać mentalność ludzi, zachęcając ich do pozbywania się uprzedzeń wobec albinosów. Należy raz na zawsze rozprawić się z różnymi mitami i zabobonami na temat ludzi dotkniętych bielactwem, które do tej pory były źródłem tylu nieszczęść. Jeśli to nam się uda, będzie to oznaczać prawdziwą zmianę na lepsze.Życzę powodzenia, Gamariel.Zobacz też:Jadłem psa w Hanoi
Ganja armata
Nieudane samobójstwa są gorsze niż nieudane życia