ilustracja: Penelope GazinMówienie, że kultura trudna i łatwa w odbiorze – albo też kultura wyższych i niższych lotów – jest w dzisiejszych czasach fałszywą dychotomią, jest rzeczą aż nazbyt oczywistą. Być może przez chwilę czuliśmy, że to prawda, iż taki wyraźny podział na przeciwstawne części jakiegoś produktu, treści czy też idei był durny; a może potrzeba było świetnych programów telewizyjnych, aby ostatecznie tego dowieść.Co nie znaczy, iż nie ma to zastosowania. Podział „wysoka-niska” w różnych formach jest powodem, dla którego krytycy muzyczni traktują poważnie Taylor Swift – a jeśli nie, to zdecydowanie powinni – i skąd nastolatki wiedzą, co znaczy Balmain. Wysoka-niska to łatwy pryzmat, przez który można przyglądać się różnym rodzajom i kierunkom kulturalnego aspiracjonizmu, zawsze nierozerwalnie związany z modą, sztuką, hip hopem, a od niedawna z kulturą tworzoną i odbieraną w sieci. Tumblr i, do pewnego stopnia, Twitter są dowodem wartości łączenia zasadniczo różnych i zazwyczaj pożyczonych odniesień, tak często wyraźnie pochodzących ze źródeł kultury uważanych za tradycyjnie wysokie lub też tradycyjnie niskie.A jednak taki podział jest w dużej mierze ahistoryczny: jest to sposób brania i obracania na własną korzyść istniejących już idei, bez specjalnej potrzeby, aby je zrozumieć. Nastolatki wiedzą, co to znaczy Balmain, ale nie znają już jego historii. Jestem taka sama: „kocham” architekturę, ale nigdy tak naprawdę jej nie studiowałam. Moje deklarowane zainteresowanie Miesem van der Rohe jest szczere, ale moja rzeczywista wiedza pochodzi z Wikipedii a moje fatyczne zaangażowanie jest zerowe.Podział wysokie-niskie ma się świetnie w modzie, zazwyczaj odnosząc się do droższych, bardziej wyrafinowanych, oficjalnie aprobowanych rzeczy noszonych razem z tańszymi, starszymi i byle jakimi. Obrazem tego jest umundurowanie ekskluzywnej, bywałej w świecie dziewczyny, składające się z klasycznej torebki Chanel i butów za $1,200 oraz z podartych, obciętych dżinsów i T-shirta po starszej siostrze. Większość mody ulicznej (lub większość aprobowanej społecznie mody ulicznej) oraz związanej z nią poszukiwań estetycznych wciąż polega na ustalonej, usankcjonowanej idei harmonii tegoż podziału.To, co przychodzi – co właśnie się teraz dzieje – po tym, jak ta dychotomia staje się dogłębnie zmurszała i wyeksploatowana, jest bardziej spójne, dużo bardziej autentyczne i osobiste, oraz, co najważniejsze, mniej przewidywalne. Gilles Deleuze i Félix Guattari użyli terminu rhizome, oznaczającego kłącze, podziemny pęd z odgałęzieniami, aby opisać teorię i idee (oraz, później, jako sugestię dla społeczeństwa) z niekończącymi się relacjami i interakcjami, skupisko różnych rzeczy bez właściwej hierarchii organizacji ani też wartości. To jest właśnie wyobrażenie – tak samo jak, pożyczając pomysł z teorii feministycznej, intersekcjonalność , według której oddzielne grupy albo części podlegają w znaczący sposób wpływowi tego samego systemu, często w tym samym czasie – które najlepiej wyjaśnia, co wynika z dominującej idei podziału na kulturę wysoką i niską, i prowadzi do czegoś rzeczywistego. Nie mogę znaleźć dla tego żadnego dobrego skrótu (a wy?), ale zwykłam nazywać to „wszystkością”.Ta wszystkość jest szczególnie szeroko rozpowszechniona we wrażliwości ludzi znajdujących się obecnie po obu stronach establishmentu, z których moim ulubieńcem jest Kid Fury, który jest z Florydy i ciągnie w głąb Południa, chrześcijaństwo, gejowski Nowy Jork, kultura hip hopu, Beyoncé, kultura wielbicieli celebrytów i Scandal, który jest na YouTube’ie i w formie podcastów; Cat Marnell, która podpisała niezły kontrakt na swoje narkotykowe wspomnienia, pisze pięknie, z uniesieniem i nie szczędząc detali o makijażu, graffiti, kulturze dzieciaków ze Wschodniego Wybrzeża, przesiąkniętej atmosferą prywatnych szkół, funduszy powierniczych i psychologizowaniem, brytyjskich tabloidach i karierowiczostwie dwudziestoparolatków; Amy Sherman-Palladino, która robi seriale telewizyjne o dziewczynach i kobietach, znajomych i rodzinie. Jej najnowsze dzieło, Tancerki, jest serialem ABC Family o nastoletnich tancerkach, których perypetie opowiada się, przywołując najbardziej zakurzone arkana popkultury: jeden z odcinków nosił tytuł „Będę twoim Meyerem Lanskym.” Na kanale ABC Family! Jasne?W wielu przypadkach, takich jak te, wszystkość tego post-podziału na wyższe i niższe przywołuje zapomniane rzeczy z pokoleń naszych rodziców i dziadków, jeszcze częściej odwołując się do dzieciństwa, wspomnień, straty, pragnienia i charakteru. Bierze się zewsząd i jest osobiście filtrowana i rozumiana, wymagając bardziej szczerego zaangażowania i nakładów inwestowanych we własne przeżywanie świata – dane, znalezione i prawdziwie kultywowane – niż struktura wysokie-niskie. Taka wszystkość, która robi lepszy użytek z naszego unikalnego „ja” i naszych historii (i może nawet tych samych aspektów, które odrzuciliśmy na rzecz fajniejszej, wybranej inspiracji) jest bardzo potężna. Zamiast gromadzić pociągające masy ‘lajków’ z bezkresu internetu, ta nowa metoda wyrażania własnego „ja” w ramach kultury, albo też bycia „sobą”, dostarcza więcej głębi i szerokiego zakresu kulturze jako całości. Oferuje to szczególnie olśniewające możliwości ludziom, których historie i przeżycia w świecie są na ogół niedostrzegane.Już niebawem ta szczególna wrażliwość będzie podróżować, jak to się zawsze dzieje, i dopóty przenikać różne warstwy kulturowe, dopóki również ona nie stanie się częstokroć niewidoczną powszedniością, tak jak dychotomia wysokie-niskie. Wprawdzie jest bardziej wymagająca, ale ma też więcej do zaoferowania.TYPOWY MIREK - HANDLARZ PRZEDSIĘBIORCA VOL.14DLACZEGO WŁADIMIR PUTIN ODDAJE SWOJE ZEGARKI CHŁOPOM?GEJE CZY DZIEWCZYNY?
Reklama
Reklama
Reklama