FYI.

This story is over 5 years old.

Varials

Jacy jesteśmy #1

Za sprawą polemiki Jakuba Żulczyka z Jackiem Żakowskim na temat młodego pokolenia Polaków w internecie rozpętała się dyskusja na temat tego jacy jesteśmy. Żulczyk twierdzi, że otępiali i przyspawani do internetu. Czy ma rację?

Maria Kozłowska w pożyczonym Oplu, fotograf: Max Suski

Zaczęło się od tekstu Jacka Żakowskiego, który w „Gazecie Wyborczej” napisał, że „im wcześniej młodzi przejmą w Polsce władzę, tym lepiej, bo starzy są średniej jakości”. Młodzi nie tracili na studiach czasu ucząc się „ekonomii socjalizmu”, urodzili się lub wychowali w nowej rzeczywistości i czują świat przez skórę. Starzy są niedouczeni i nigdy wcześniej nie byli tak odlegli od przyszłości, jak dziś.

Reklama

Żakowskiemu na portalu onet.pl odpowiedział Jakub Żulczyk: „Nie jesteśmy wspaniałym pokoleniem. Jesteśmy bandą przyspawanych do internetu, otępiałych od przestymulowania idiotów. Poza nami samymi, niespecjalnie interesuje nas cokolwiek. Proponowanie nam jakiejkolwiek władzy nad czymkolwiek to jakiś niesmaczny majak.” Felieton ten wywołał w internecie falę skrajnych reakcji. Czy Żulczyk ma rację i stworzył trafny portret młodego pokolenia? Czy jak każdy narcyz pisząc „my” myślał „ja”? Rozpoczynamy dyskusję o tym, jacy jesteśmy. Wy też możecie zabrać w niej głos. Piszcie do nas na redakcja@viceland.pl . Najciekawsze teksty opublikujemy na naszym portalu.

Przygnieceni formatem naszych starych

Maria Kozłowska*

Kuba Żulczyk to nie problem. Tekst, który wywołał tyle polemik, a nawet oburzeń, dotyka przecież spraw absolutnie trywialnych. Zdaje jedynie sprawę ze zmęczenia pisarza właściwą pewnemu środowisku konwencją. I tyle.

A jednak poruszona została sprawa (Sprawa?) Naszego Pokolenia. I to jest kłopot. Nie chodzi nawet o grzech przekłamanego uogólnienia; w oku współczesnego aktualność zawsze zakrzywi się w sposób nieuchronnie nieuregulowany przez brak dystansu. Niemniej, próba ujęcia współczesności w taki sposób jest zwyczajnie prowokacyjna i zaprasza do odniesienia się.

Proszę bardzo.

Nie jesteśmy pokoleniem Facebooka i Instagramu, bo są to zwyczajnie narzędzia nowe, które nas oczywiście bardzo radują, ale w żaden sposób nie konstytuują. Wszyscy pamiętamy czasy, kiedy domyślną wyszukiwarką był Onet. Nie, nie jesteśmy pokoleniem Facebooka. Jesteśmy za to pokoleniem dzieci przygniecionych formatem naszych rodziców. Rodziców, którzy obalali ustrój i pili wódkę z artystami, do których sami się odnosimy. Zakładali przedsiębiorstwa, żeby zarobić pieniądze, z których do dziś korzystamy i gazety, do których możemy co najwyżej napisać tekst. Wychowaliśmy się w latach 90.; nagły i oszałamiający skok cywilizacyjny i technologiczny stanowi jedyne łączące nas przeżycie pokoleniowe, które, choć ważne i wyzwalające, pozostawia nas w pewnej konfuzji. Możemy bardzo dużo, wiele się od nas wymaga, a jeszcze więcej chcemy.

Reklama

A większość z nas zna niedostatek i poczucie bycia gorszym niż rówieśnicy z Europy. Co więcej, spadło na nas powojenne szaleństwo naszych dziadków i życie w miastach, które musiały podnieść się z kolan. Może nie na naszych oczach, ale przecież ciągle przypomina nam się po czym (i po kim) chodzimy.

Z tego wszystkiego dotknął nas też koszmar wtórnego konserwatyzmu. Swobodna Polska jakoś nie przyniosła wolności obyczajowej. “A na prawdziwej orgii byliście?” – zapytała kiedyś, pobłażając nam, mama mojego przyjaciela. Z anegdotami naszych starych nie mamy żadnych szans. To, co nazywamy ekscesem, wywołuje w nich co najwyżej rozczulenie. I chociaż nasi ojcowie zostają kochankami naszych koleżanek, a my narzeczonymi tatusiów naszych przyjaciółek, nie jest oczywiste, że spotykamy się wszyscy u Kamila Sipowicza na ceremonii Ayahuaski.

Żyjemy po prostu w czasach nerwowych, których niejednoznaczności na pewno nie da się złagodzić czytaniem książek napisanych przed 1950 rokiem.

I tak wszyscyśmy Kolumbowie.

*Maria Kozłowska (rocznik 86') – studiowała na MISH-u na Uniwersytecie Warszawskim, śpiewa i pisze piosenki

KOLABORACJA. ŁUKASZ ZIĘTEK

MIASTO DUCHÓW

TOP 10 FIKCYJNI FOTOGRAFOWIE