Jak powie ci każdy weteran podróżnictwa, umiejętność przemycenia cennych łupów pod okiem skrupulatnie podchodzących do swojego zadania kontrolerów z lotniska to jedna z najbardziej przydatnych umiejętności podczas włóczęgi (no, równie przydatna jest też zdolność powstrzymania tego kolesia w hostelu, który szepcze czułe słówka do twojego ucha, kiedy śpisz).Ostatnio pewna Chinka pokazała, że duch nieustraszonego podróżnika nie jest jej obcy. Pani Zhao podjęła próbę przemycenia butli importowanego koniaku na lotnisku w Pekinie, co skończyło się dla niej nie tylko kacem.Ale kacem też – i to potężnym.Kiedy 40-letnia Zhao przybyła na lotnisko Capital International Airport w Pekinie, aby przesiąść się na lot do Wenzhou, została zatrzymana przez ochronę za próbę przewiezienia w bagażu podręcznym butli Rémy Martin XO Excellence o wartości mniej więcej 200 amerykańskich dolarów (750 zł). Niby nic wielkiego. Ale w takich sytuacjach zawsze pojawia się znany dylemat.Co więc zrobiła Azjatka? Według doniesień dziennika Nanfang na pewno nie zastosowała się do zaleceń sugerowanych w takich sytuacjach przez Amerykański Zarząd Bezpieczeństwa Transportu. Z tego, co można wyczytać na ich blogu, dobry podróżnik powinien:Nie mamy pojęcia, jakie inne plany miała Chinka co do tego koniaku, ale wiemy jedno: nie pozwoliła, by dobre rzeczy trafiły do śmietnika. Albo – jak kto woli – do plecaka przedsiębiorczego ochroniarza.Każdy przecież podejrzewa, że to właśnie tam lądują nasze cenne przedmioty, czyż nie?Wie o tym nawet TSA, który na swoim blogu pisze: „Nasi pracownicy nie mieli na celu odebrania ci cennego scyzoryka od dziadka. Naprawdę, woleliby nie zabierać ci noża, którym kroiłeś swój ślubny tort".Serio, TSA, serio?Ten koniak zostałby pewnie wypity ze smakiem.Pani Zhao o tym wiedziała. Ale nie pozwoliła, by butelkę wyżłopał ktokolwiek inny, niż ona sama.
Reklama
Pani Zhao nie wybrała jednak żadnej z powyższych metod. Wzięła sprawy w swoje ręce i „siedząc w kącie, sama opróżniła całą butelkę koniaku".Jak tu nie kochać pani Zhao i jej podejścia pt. „damy radę". Niestety organizm naszej przyjaciółki nie dał rady. Według doniesień zaczęła „zachowywać się dziko i wykrzykiwać nieskładne zdania". Przewróciła się na podłogę i leżała tak aż do przyjazdu policji. Wystarczyło jedno spojrzenie gliniarzy – pani Zhao nie została wpuszczona na pokład. Poproszono jej rodzinę kobiety o przyjazd i wypuszczono ką, gdy tylko otrzeźwiała.– wziąć przedmiot do stanowiska kontroli biletów i dołączyć go do swojego bagażu lub włożyć do pudełka zapewnionego przez lotnisko
– wiele lotnisk zapewnia […] usługi pocztowe lub inne metody dostarczenia paczek. Na miejscu można kupić pudełka, znaczki i koperty potrzebne do dostarczenia paczki do domu
– jeśli ktoś towarzyszył ci przy odlocie, możesz oddać mu zakazany przedmiot
– jeśli zaparkowałeś samochód przed budynkiem, możesz odnieść przedmiot do samochodu.
Reklama