
Reklama

Reklama
Reklama
Jej aTelecine nie jest być może najlepszym zespołem na świecie, ale budzi dobre skojarzenia i rokuje spore nadzieje. Zarówno w wyciszonych, wypełnionych melorecytacjami fragmentach, jak i tych, w których zalewa odbiorców biały szum, słychać Nurse With Wound i czuć włożonego pod język kwasa. Za taką muzą stoją świetne inspiracje – Sasha lubi raczej klasycznie, raczej mrocznie i zdecydowanie alternatywnie. Na profilu Myspace jako ulubionych wykonawców wymienia takich klasyków industrialu, jak Coil i Throbbing Gristle, ponadto znaleźć tam można nieśmiertelnego rocka (The Cure, The Police, Velvet Underground), trochę mniej lub bardziej ciężkiego metalu (Iron Maiden, Burzum, Mayhem), a nawet rap (Wu Tang Clan, 2Pac).Sasha ma nietypową urodęJako aktorka porno, wyróżniała się raczej aseksualnym ciałem i ciekawą twarzą, kombinacją dziwną w świecie, gdzie wszystkie figury są napompowane silikonem, a wszystkie ryje przypominają głupi uśmiech namalowany szminką na worku treningowym. Obdarzona dość kruchą budową, wąskimi biodrami i małymi piersiami, bliżej niż do Jenny Jameson ma do trzynastoletniego chłopca z hormonalnymi powikłaniami. Jej buzia zostaje znacznie dłużej w pamięci. Okrągła, z uśmiechem wyrażającym inteligentną pogardę i kocimi oczami, z których, cytując Henry'ego Millera, „patrzy chujem”, ma w sobie równocześnie całe kurewstwo świata i – sam nie wierzę, że to piszę – coś delikatnego. Jako twórczyni muzyki industrialnej, Sasha jest natomiast zwyczajnie za ładna. Na tle szczurzej twarzy Davida Tibeta i przypominającego starą burdelmamę Genesisa P-Orridge'a wygląda po prostu anielsko.Mogą być kontrowersjeW wielu newsach donoszących o przyjeździe Sashy wciąż przewijało się słowo „skandal”. Źródłem owego skandalu ma być to, że Unsound jest dotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W tym roku organizatorzy dostali 400 tys. złotych, z czego część pójdzie na występ Sashy, ex-aktorki porno, czyli kogoś, kto przez sporą część Polaków darzony jest pogardą i nienawiścią. Będzie jeszcze większy skandal, kiedy rzeczona część narodu odkryje, że główna zainteresowana nie wierzy w Boga, a ponadto zagrała tytułową rolą w skeczu „The Virgin Mary” Davida Guya Levy'ego, w którym matka Jezusa okazuje się cwaniarą, a Józef – łysiejącym frajerem. Dlatego trzeba iść na Unsound i koncert aTelecine. Pomyślcie o tych grzmiących anatemy przez megafony i szczerzących wściekle złote zęby masach, dla których świat porno jest ściekiem, nadającym się tylko do zasypania gruzem i zabetonowania. Kto im pokaże jesienią fucka, jak nie Wy?