FYI.

This story is over 5 years old.

zdrowie

Dlaczego wyciskanie pryszczy daje tyle satysfakcji?

Dobrze wiesz, że syfów lepiej nie dotykać, ale pokusa jest zbyt silna — a potem patrzysz rano w lustro i widzisz tego samego pryszcza, tylko dwa razy większego
Fot. Bunlue Nantaprom / EyeEm / Getty

Ślub twojego kuzyna jest za tydzień, a ty masz olbrzymiego syfa dokładnie na środku brody. Zrobiłaś sobie maseczkę, oczyściłaś twarz tonikiem, nawet użyłaś magicznego kremu na syfy, który kupiłaś przez telezakupy o trzeciej w nocy na zjarce. No i oczywiście ciągle go dotykałaś.

Wiesz, że nie powinno się wyciskać syfów, ale to przecież tak uspokajająca czynność – oczywiście dopóki rano nie spojrzysz w lustro i nie zobaczysz, że pryszcz wrócił i to ze zdwojoną siłą. Wtedy przecież musisz go już wycisnąć, bo i tak wystarczająco stresujesz się tym, że jako druhna będziesz musiała pojawić się w karmazynowej sukni bez ramiączek, a na weselu usadzą cię przy stole z obrażoną – w sumie nie wiadomo z jakiego powodu – ciocią Bożenką.

Reklama

Co gorsza, twój mini wulkan najwyraźniej doczekał się potomstwa, bo na całej twarzy masz małe syfki, którym wyglądają niczym resztki bakteryjno-brokatowej bomby. I dobrze wiesz, że świat zobaczy je w pełnej krasie dokładnie wtedy, gdy ślubny fotograf każe wam się ustawić do spontanicznych i radosnych zdjęć przy altance.

Planujesz dalej majstrować przy tych pryszczach – dużych i małych – przez cały nadchodzący tydzień, tak, aby były jak najmniejsze w dniu ślubu, kiedy to pokryjesz je kilogramem tapety. Z konsekwencjami swojej głupiej decyzji będziesz się zmagała później, kiedy państwo młodzi wyjadą już na miesiąc poślubny.


OBEJRZYJ: Chiński sposób na piękno


Jak złe jest wyciskanie pryszczy?

Na pewno nie jest dobre, ale o tym wiedziałaś już wcześniej. Może prowadzić do „ostrzejszego zapalenia, dłuższego gojenia się rany oraz pojawienia się blizn” – mówi Tsippora Shainhouse, dermatolożka i wykładowczyni dermatologii dziecięcej na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Blizny powstają znacznie częściej – i są bardziej widoczne – u ludzi o ciemniejszej karnacji.

Co się stanie, gdy wyciśniesz pryszcza?

„Pryszcze to w zasadzie małe, podskórne woreczki, które są wypełnione naturalnymi olejkami, martwymi komórkami skóry, a niekiedy też bakteriami i białymi krwinkami” – wyjaśnia Shainhouse. „Czasami mają niewielki otwór na powierzchni skóry – pora. Kiedy wywierasz nacisk na skórę i »wyciskasz« pryszcza, tworzysz rozdarcie w skórze, która następnie musi się zagoić. Z tego powodu w niektórych przypadkach powstaje blizna”. Dodaje, że jeśli wyciśnięty pryszcz zawierał bakterie wywołujące trądzik (mówiąc naukowo: Propionibacterium acnes), wraz z wypłynięciem ropy mogły się one dostać do sąsiadujących porów.

Reklama

Właśnie w ten sposób twój mega-pryszcz zamienia się w całą kolonię syfów.

Dlaczego dotykanie lub wyciskanie wyprysków jest tak przyjemne?

Ponieważ daje to ludziom poczucie spełnienia i sprawia, że nasz mózg wytwarza tę cudowną, neurochemiczną dopaminę, mówi Sanam Hafeez, psycholożka kliniczna, która wykłada na Columbia University Teacher’s College. Szczególnie prawdziwe jest to w przypadku ludzi, którzy uwielbiają rozwiązywać problemy i kontrolować swoje życie.

Kiedy „wygrasz” z pryszczem na własną rękę, odczuwasz natychmiastową satysfakcję. „Mózg uwalnia dopaminę, gdy tylko dostanie informację, że poczułeś się spełniony. To wszystko kwestia układu nagrody w mózgu. Widząc ropę, krew lub płyn sączący się z wyciśniętego pryszcza, czujesz, że osiągnąłeś swój cel” – wyjaśnia. „Najpierw pojawia się lęk »o nie, zrobił mi się syfek«. Gdy go wyciśniesz, czujesz fizyczną ulgę, a gdy znika, pojawia się uczucie spokoju i przyjemności”.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Problem polega na tym, że samodzielna walka z trądzikiem może go znacząco pogorszyć. Przez to znowu wraca, a cały cykl lęk-ulga-przyjemność zaczyna się od nowa. W ciężkich przypadkach u osób, które często wyciskają swoje pryszcze, może się rozwinąć rodzaj zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych zwany dermatillomanią, czyli patologiczne skubanie skóry. Międzynarodowa Fundacja ds. Nerwicy Natręctw szacuje, że zaburzenie to dotyka jedną na 20 osób i może powodować poważne problemy fizyczne, emocjonalne oraz psychiczne.

Reklama

Pewna kobieta prawie wręcz umarła z powodu rozmięknienia mózgu – uszkodzenia wynikającego ze zmiękczenia tkanki mózgowej – ponieważ nie mogła przestać grzebać drutem (takim do robienia na drutach) w czole. Oczywiście tobie to raczej nie grozi, ale rzetelne dziennikarstwo polega na podaniu wszystkich informacji, nawet jeśli mogą cię przerazić.

Ale co, jeśli jesteś tylko okazjonalnym wyciskaczem pryszczy, i do tego bardzo ostrożnym?

To zależy. Jesteś dermatologiem? Nie? No to tego nie rób.

A jeśli i tak masz zamiar to zrobić, ponieważ ten pryszcz po prostu do ciebie woła?

Gwoli jasności – nikt tego nie zaleca. Zrozumiano? No dobra. Żeby szkody były jak najmniejsze, Shainhouse podzieliła się z nami szczegółowymi instrukcjami, które pozwalają w jak najbezpieczniejszy możliwy sposób wycisnąć tego sukinsyna.

  • Umyj interesujący cię obszar wodą z mydłem, aby usunąć makijaż lub korektor.
  • Przetrzyj pryszcz spirytusem salicylowym lub wodą utlenioną, żeby zdezynfekować skórę.
  • Dokładnie umyj ręce, aby jak najmniej bakterii z twoich palców i paznokci dostało się na skórę.
  • Weź igłę lub szpilkę i zanurz ją w spirytusie, żeby ją zdezynfekować (kilka sekund nad ogniem wcale nie musi zabić wszystkich bakterii).
  • Naciśnij nią na skórę otaczającą „pryszczowy” obszar, czyli tę, która zwykle jest zaczerwieniona.
  • Użyj dwóch czystych patyczków do uszu i przesuwając od zewnętrznych krawędzi do środka rany, usuń ropę lub łój i martwe komórki skóry. Spróbuj zrobić to jednym ruchem, aby zminimalizować podrażnienie.
  • Na koniec możesz użyć kremu przeciwbakteryjnego lub kremu na trądzik, aby zapobiec infekcji i przyspieszyć gojenie się rany.

Reklama

A co mogę zrobić z tą obrzydliwą suknią dla druhen?

Nic. To nie ty jesteś najważniejsza tego dnia. Pozdrów od nas ciocię Bożenkę.

Artykuł pierwotnie ukazał się na Tonic


Więcej na VICE: