vice mówi co teraz

Donald Trump od lat zatrudnia niezarejestrowanych imigrantów

Pracownica klubu golfowego prezydenta Trumpa mimo groźby deportacji sama się ujawniła, bo miała „dość wykorzystywania i obelg, tego, jak o nas mówi, choć dobrze wie, że na nas zarabia”
Drew Schwartz
Brooklyn, US
Jan Bogdaniuk
tłumaczenie Jan Bogdaniuk
10.12.18
Trump w swoim klubie golfowym w New Jersey
Donald Trump w swoim klubie w Bedminster, gdzie według doniesień pracują niezarejestrowani imigranci. Fot. BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/Getty Image

Zarówno kandydatura, jak i obecne rządy Donald Trumpa w dużej mierze opierają się na wrogości wobec imigrantów i uchodźców. Wyliczenie wszystkich sposobów, w jakie starał i dalej stara się ich pozbyć, a przynajmniej utrudnić im życie, zajęłoby osobny artykuł. Trump między innymi publicznie nazywał imigrantów „gwałcicielami” i „zwierzętami” oraz aktywnie utrudniał im znalezienie pracy — wszystko to zatrudniając jednocześnie niezarejestrowanych imigrantów w swoim klubie golfowym w New Jersey, jak ustalił „New York Times”.

W czwartek dwie pracownice Trump National Golf Club (Narodowy Klub Golfowy Trumpa) w Bedminster ujawniły, że należą do „większej liczby niezarejestrowanych pracowników”, którzy zajmują się tam domem, ogrodem i naprawami, jak donosi „New York Times”. Jak się okazuje, dwie kobiety przez całe lata sprzątały prywatną willę Trumpa położoną na terenie klubu. Victorina Morales, która pracuje w Trump National od pięciu lat, powiedziała „New York Times”, że ściele łóżko Trumpa i czyści jego toaletę. Z kolei Sandra Diaz, zatrudniona w klubie w latach 2010-2013, miała prać jego majtki, prasować koszule do golfa i czyścić pościel. Według „New York Times” Morales wracała do domu „w świątecznym nastroju”, gdy Trump ją pochwalił lub wręczył jej napiwek rzędu 50, lub 100 dolarów.

W chwili powstawania artykułu Organizacja Trumpa nie skomentowała bezpośrednio wypowiedzi obu swoich pracownic, ale podkreśliła, że stosuje „rygorystyczne praktyki zatrudniania” w miejscach takich, jak klub Trump National.

„Jeśli pracownik dostarczył fałszywe dokumenty, by obejść prawo, zostanie niezwłocznie zwolniony” — powiedziała „New York Times” Amanda Miller, wiceprezeska Organizacji Trumpa ds. marketingu i komunikacji korporacyjnej w Organizacji Trumpa.

Jednak według Diaz i Morales menadżerowie w Trump National pomagali im znaleźć sposób, by pracować tam bez legalnych dokumentów. W jednym przypadku, jak mówi Morales, menadżer pożyczył jej 165 dolarów (ok. 600 złotych) na podrobiony dowód ubezpieczenia społecznego i zieloną kartę.

Reklama

System weryfikacji dokumentów E-Verify utrudniłby pracodawcom zatrudnianie niezarejestrowanych imigrantów, takich jak Morales. Jednak choć niektórzy zwolennicy ograniczenia imigracji starają się go wprowadzić, Trump wraz z kilkoma przywódcami Republikanów nie wyrażają poparcia dla takiego rozwiązania. Jak donosi New York Times, klub w Bedminster nie znajdował się na federalnej liście pracodawców korzystających z systemu E-Verify.

Diaz, która teraz mieszka w USA legalnie i Morales, wciąż niezarejestrowana, powiedziały, że ujawniły się, bo coraz bardziej złościła je retoryka Trumpa w kwestii imigrantów — chociaż w przypadku Morales najprawdopodobniej skończy się to utratą pracy, a możliwe, że również deportacją.

„Mamy dość wykorzystywania, obelg, tego, jak o nas mówi, choć dobrze wie, że na nas zarabia” — powiedziała Morales w wywiadzie dla „New York Times”. „Urabiamy ręce po łokcie, żeby zaspokoić każdą jego zachciankę i jeszcze musimy znosić takie upokorzenie”.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US


Więcej na VICE: