FYI.

This story is over 5 years old.

podróże

Co świat myśli o Brytolach?

Poczytaliśmy trochę zagranicznych przewodników.

Tego lata miliony ludzi przekroczą progi Wielkiej Brytanii w celu przeżycia 14 dni chwały przy użyciu swoich mastercardów. Wielu z nich przybędzie z wiosek tak bardzo opóźnionych, że nie słyszeli nawet o duecie prezenterskim Ant & Dec. Jak powszechnie wiadomo, by przedostać się z Heathrow do Pudding Mill Lane i nie zostać przy tym pchniętym nożem za przekroczenie niewidzialnych barier społecznych Brytyjczyków, ta banda smutnych ksenofobów będzie korzystała z całej gamy przewodników.

Reklama

Tylko co w zasadzie można znaleźć w przewodnikach? Cóż takiego pragną przekazać ich autorzy czcigodnym mieszkańcom Zagranicy o Brytanii i Brytyjczykach? W poszukiwaniu PRAWDY, przewertowaliśmy kilka z poradników, by spojrzeć na współczesną Brytanię od drugiej strony.

Zjednoczone Królestwo: Napiwki i etykieta z Tripadvisor

Co piszą: Nie rozmawiaj o cenach ani o wartości posiadanych przez Ciebie przedmiotów, ile kosztowały Twoje wakacje itd. Wywrzesz złe wrażenie na mieszkańcach UK i na pewno nie nabiorą do Ciebie sympatii. Jeśli chodzi o zachowanie przy stole, zawsze używa się tam sztućców (widelca, noża oraz łyżki), w celu przetransportowania pokarmu z talerza do ust.  O co naprawdę chodzi: Brytyjczycy jak jadowite węże zazdroszczą każdemu wyżej postawionemu od nich. Jeśli jest wśród nich człowiek z dużym Marsem, a cała reszta ma batonik normalnego rozmiaru, Brytole rozszarpią go na strzępy tylko po to, aby pokazać, że nie jest w niczym od nich lepszy, po czym zjedzą Marsa przy pomocy plastikowych sztućców, by nie wyróżniać się za bardzo z tłumu.
 
Skala prawdy: Co do joty. Lepszy przekaz: W odróżnieniu od każdego innego kraju na świecie, w Wielkiej Brytanii koniecznością jest przechwalanie się, jak wielkim jesteś biedakiem - jak bardzo ci ciężko, jak ledwie wiążesz koniec z końcem. Brytyjczycy są pod tym względem pojebani. Jeśli chodziłeś do prywatnej szkoły, udawaj, że była to publiczna, jeżeli ojciec miał samochód, powiedz, że jeździł na rowerze ze wspomaganiem. Im więcej przeciwności losu, tym bardziej cię polubią. Zasadniczo, najbardziej popularnymi ludźmi są tam ofiary talidomidu.  Let's Go Great Britain: The Student Travel Guide od Let's Go

Reklama

Co piszą: Anglicy przykładają wiele uwagi do właściwych manier, włącznie z grzecznością (‘dziękuję’ można powiedzieć na wiele sposobów, także na przykład ‘cheers’), staniem w kolejce (nigdy nie zakłócaj porządku kolejki) i zachowywaniem pełnego szacunku dystansu. Sam się jednak przekonasz, że angielski humor – czarny, cierpki, niedwuznaczny, a nawet sprośny – może kłócić się w pewien sposób z twoim wyobrażeniem o oziębłości czy rezerwie Anglików. Mimo wszystko - niezależnie od tego, jak bardzo Monty Python śmieje się z Brytyjczyków, im samym nie spodoba się krytyka ze strony nowobogackich mieszkańców kolonii - nie trzeba im wciąż przypominać, jak bardzo okropna jest kuchnia brytyjska.

O co naprawdę chodzi: Anglicy mają humor jak ich zęby – niczym otwarty kanał ściekowy, to w zasadzie prostacka papka werbalnej pornografii i braku logiki służąca sprowadzeniu cię do ich poziomu. Jak zgorzkniałe matki bolejące nad cellulitem swoich nastoletnich córek, Brytyjczycy nienawidzą i zazdroszczą wszystkim swoim dawnym koloniom. Tak naprawdę jedyna kolonia, względem której nie są rozgoryczeni to Sierra Leone – lubią oglądać zdjęcia ofiar pól minowych i to może łączyć się po trochu z poczuciem humoru. Jeśli ktoś w Anglii zaoferuje Ci gówno obtoczone w mące, podziękuj mu uprzejmie – to najlepszy posiłek, jaki dostaniesz w ciągu całego tygodnia. A Brytole będą ustawiać się w kolejce do wszystkiego, nawet do tańczenia conga.   Skala prawdy: Po części. Lepszy przekaz: Brytyjczycy kochają się śmiać. Z ciebie, głupi obcokrajowcu. I nie próbuj się odwzajemnić, nikt tego nie chce. A jeśli jesteś nowobogackim mieszkańcem kolonii, nie myśl nawet o rozluźnieniu towarzystwa za pomocą swojego rubasznego humoru. Nie jesteś Krokodylem Dundee.  Guide Du Routard Angleterre Pays De Galles Routarda

Reklama

Co piszą: …Ekscentryczność pozostanie już cechą narodową. To właśnie w tym kraju, przepełnionym rzędami małych, podobnych do siebie domów prawo do bycia innym staje się rzeczywistością.  Czy to dziwaczne stroje brytyjskiej młodzieży, czy styl starych arystokratów zasiadających w Izbie Lordów, faktem jest, że Brytania kocha ekscentryczność… perfidny Albion zawsze potrafił wybornie irytować terytoria lądu stałego. Jego chłodna pogarda wywołała nieufność wśród innych narodów. Ignorowanie rzeczywistości, by narzucić własną wizję świata to fundament angielskiej filozofii. Prawo do bycia innym, indywidualnie lub jako naród, to część dziedzictwa kulturowego tego kraju.

O co naprawdę chodzi: Gdyby tylko ich państwo było bardziej hojne, wszyscy Brytyjczycy rzuciliby pracę, by poświęcić się podwodnemu morris dancing, zjeżdżaniu po wzgórzach w pogoni za wielkim serem i pobijaniem rekordów kąpieli w gotowanej fasoli. Wszystko po to, by wykrzywić rzeczywistość i okrzyknąć się potem zwycięzcami gry zwanej życiem bez robienia czegokolwiek wyjątkowego. Głównie po to, by wkurwić Francuzów. Skala prawdy: W 92 procentach prawda. Chcą też wkurwić Niemców. Lepszy przekaz: W Wielkiej Brytanii koniecznością jest udawanie zachwytu nad ich dziwactwem. Udaj, że jest wyzwalające. Powiedz, że to ‘dowód niezależnego stylu życia, który nie zanika od tysiącleci’. Za każdym razem, gdy zobaczysz londyńskiego straganiarza jedzącego marynowaną cebulę, przyklaśnij otwarcie i ogłoś, że ‘wyspa ta posiada mieszkańców zdolnych do ekspresji, która zdecydowanie przewyższa moją własną biedną ojczyznę’. Wszystko to robią wyłącznie dla ciebie, więc miło byłoby okazać odrobinę jebanej wdzięczności. England 2011 - Frommer's

Co piszą: Podczas wycieczki po Anglii razem z jej 60 milionami mieszkańców, z pewnością natkniesz się na fenomen zwany ‘Brit ego’. Ludzie ci mają wiele powodów do dumy, włącznie ze wstydliwymi bliznami z okresu kolonizacji. Dali światu Magna Cartę i prawie wszystko, co uznawane jest za ‘zachodnie’, nawet prawo. Stali na czele rewolucji przemysłowej i mimo swojego śmiesznego rozmiaru, wygrali niemal każdą zagraniczną wojnę. O co naprawdę chodzi: Anglicy są dotknięci zbiorową epidemią, która każe im myśleć o sobie jako wynalazcach wszystkiego. Chodząc po supermarkecie z jednym z nich usłyszysz, że to właśnie oni wynaleźli nitkę dentystyczną, witaminy Berocca, Wash-n-Go oraz ofertę ‘3 produkty w cenie 2’ zanim jeszcze wydostaniesz się z sekcji z przyborami do kibla. Są egocentrykami: w zasadzie jak Axl Rose po sporej ilości koksu, czyli po prostu jak Axl Rose. Skala prawdy: zdaje się, że Frommer's popełnili klasyczny błąd w połączeniu ze sobą Anglii i Wielkiej Brytanii. W związku z tym są idiotami, a ty odwaliłbyś lepszą robotę próbując odnaleźć się w tym kraju przy pomocy jednej z powieści Danielle Steel, niż przy użyciu ich przewodników.

Lepszy przekaz: Każdy człowiek żyjący obecnie w Anglii ma bezgraniczne prawo do przypisywania sobie zasług do dzieł Sir Isaaca Newtona, Michaela Faradaya i Shakespeare’a. Prosty fakt, iż ktoś spuścił się do czyichś narządów rodnych, a dziecko wylądowało na angielskiej ziemi czyni automatycznie Anglika czy Angielkę bezpośrednim dziedzicem geniuszu tych wyjątkowych postaci i powinieneś odnosić się do wszystkich miejscowych jak do Dickensa czy Darwina, nawet jeśli mają problem z przejściem przez drzwi obrotowe.

Sprawdźcie jak się bawią Brytyjczycy: Raj w Bristolu.