Reklama
Kultura

Larpersi stworzyli w Polsce prawdziwy Hogwart

Zorganizowana przez duńską Rollespilsfabrikken i polskie społeczności LARP symulacja Szkoły Czarodziejów dała fanom doświadczenie tysiąc razy bardziej satysfakcjonujące niż zakup drogich zabawek związanych z sagą

tekst Mark Hay tłum. Dawid Reszka
04 Styczeń 2015, 2:07am

Film, który krąży w internecie, spowodował, że fani Harry'ego Pottera na całym świecie rzucają się na glebę we wściekłym ataku zazdrości. Nagrany w zeszłym miesiącu w pobliżu osady Czocha pokazuje około 190 fanatyków Harry'ego odpicowanych w szaty i czarodziejskie czapki. Okupują oni lokalny zamek, który gości największy i najbardziej skomplikowany LARP na świecie – wydarzenie społeczne, podczas którego uczestnicy wcielają się w role opisane w sadze J.K. Rowling.


Zorganizowana przez duńską Rollespilsfabrikken i polskie społeczności LARP symulacja Szkoły Czarodziejów dała fanom doświadczenie tysiąc razy bardziej satysfakcjonujące niż zakup drogich zabawek związanych z sagą: dała im szansę ucieczki ze świata mugoli i stania się na cztery dni studentami i profesorami magii, nauki czarów, grania w quidditcha i emocjonalnego zaangażowania się w intrygi czarownic i czarodziejów. Dzięki wyszukanej i oddanej społeczności LARP, a także zasobom Europy Północnej, ta fantastyczna przygoda będzie możliwa do przeżycia ponownie na wiosnę przyszłego roku.

Ludzie bawią się w odgrywanie ról z Harry'ego Pottera cały czas, organizatorzy Szkoły Czarodziejów otwarcie przyznają na swej stronie, że to, co robią, jest po prostu przedłużeniem marzeń. „Zachowujemy się w zasadzie tak samo jak dzieci, które wykorzystują zasłony jako szaty, kije jako różdżki i biegają, udając czarownice i czarodziejów – piszą. – Poza tym, że jesteśmy dorośli, mamy ładniejsze stroje i duże doświadczenie w projektowaniu gier interaktywnych". Przekłada się to na jednolite i precyzyjnie dopasowane szaty, krawaty przyznane uczestnikom w barwach jednego z pięciu domów (chociaż zabawa oparta jest o uniwersum Harry'ego Pottera, gra odbywa się w fikcyjnej Szkole Czarodziejstwa Czocha) oraz wytyczne, jak zachowywać się podczas trwania kursu.

Realistyczne szczegóły tego magicznego świata to coś, czego prawdopodobnie nigdy nie udałoby się stworzyć w amerykańskim świecie LARP-u. Tam symulacje kreowane są przez weekendowych wojowników – dużo napieprzania daje ludziom okazję do wyładowania agresji za pomocą mieczy z pianki i kul ognia. Coś w klimacie filmu Rycerze (nie) na niby. Ale Polacy i ich sąsiedzi poświęcili dużo czasu i energii na rozwijanie nowych światów, a nie tylko bitew. W 2012 roku polski zespół LARP o nazwie Bractwo Sorontar z Głogówka ogłosił swój plan stworzenia pełnowymiarowej Krainy Pradziada, parku zainspirowanego uniwersum Tolkiena w Utopion, w niemieckim Bexbach.

Polacy chcieli stworzyć LARP Harry'ego Pottera od dawna, ale nikt nigdy nie miał środków do wynajęcia zamku i zorganizowania całości. Dlatego wezwali Duńczyków, prawdziwych królów larpingu. Rollespilsfabrikken, stowarzyszenie zrzeszające tysiąc członków płacących składki z fizyczną siedzibą (i zbrojownią) w Kopenhadze, to tylko jedna z kilkudziesięciu duńskich organizacji LARP częściowo finansowanych z dotacji państwowych. W zabawę LARP-u czynnie zaangażowanych jest 100 tysięcy Duńczyków (to trzecia najpopularniejsza aktywność w kraju – poza piłkami nożną i ręczną). Mieszkańcy Danii eksperymentowali nawet w mieście Hobro, by dzięki larpingowi zdobywać wykształcenie.

Duńscy organizatorzy symulacji Harry'ego Pottera mówią, że są uczniami nordyckiego ruchu LARP, w którym chodzi o stworzenie przekonującego świata, wrzucenie w jego wir postaci i improwizowanie. Bez wcześniejszego planowania nie ma pewności, że dobro zwycięży, nie wiadomo, jak rozwinie się scenariusz. Mają nadzieję, że ta wolność pozwoli czarodziejom poczuć się prawdziwie, stworzy atrakcyjne warunki brania udziału w wydarzeniach, a może nawet przyniesie niespodziewane emocje i nowe wnioski.

Ich etos odzwierciedlony jest w instrukcji dotyczącej wydarzenia: „Chcemy, żebyś poczuł się jak w świecie Harry'ego Pottera, żebyś poczuł emocjonalny dramat i rywalizację. Dorośli będą brać udział w pojedynkach dla dorosłych, a zabawne sytuacje występujące od czasu do czasu też złożą się na całość doświadczenia... Chcemy dramatu i eskalacji konfliktu, a deeskalacja konfliktu zaprowadzi nas z powrotem do normalności".

Obsesja wynikająca z odmiennych stanów emocjonalnych i z życia pomiędzy rzeczywistością a fantazją (znana również jako „spad") doprowadziła w przeszłości w Danii do wielu bardziej ekstremalnych zakończeń gier niż tylko finałowej walki z Voldemortem. W 2008 roku symulacja Ojczyzna przedstawiała przegraną aliantów podczas II wojny światowej i Danię pod rządami hitlerowców, a uczestnicy byli poddani imitacjom tortur. W 2011 roku warta 40 tys. dolarów symulacja Kapo próbowała nauczyć Duńczyków rzeczywistości paranoicznego państwa policyjnego poprzez odtworzenie warunków brutalnego traktowania Żydów w obozach koncentracyjnych, a następnie znęcania się i dominacji nad współwięźniami. Był to LARP służący do odkrycia korzeni ludzkiego okrucieństwa, w którym nie zabrakło symulacji gwałtu zbiorowego.

Teraz – Bogu dzięki! – zainteresowani są tylko odkrywaniem młodzieńczych emocji i nastoletniego niepokoju związanego ze światem magii. Warto dowiedzieć się, co szykują na boku: ten sam zespół planuje ponownie otworzyć wrota Szkoły Czarodziejów od 9 do 12 kwietnia i od 16 do 19 kwietnia, zapraszając kolejnych 114 uczestników i dodatkowych obserwatorów, którzy chcą zbliżyć się do świata magii na tyle, na ile to możliwe. Zatem każdy, kto ma 18 lat i więcej i chciałby otrzymać swoją spóźnioną, cyfrową sowę z zaproszeniem do Hogwartu, niech się lepiej zapisze na listę i ogarnie, jak dostać się wiosną na polską wieś.