FYI.

This story is over 5 years old.

Newsy

Uważaj, z kim demonstrujesz

Skompromitowani politycy pokazują się w pierwszych szeregach manifestacji, wchodzą na mównice i zamieniają hasła obrony demokracji w desperacką obronę establiszmentu

Artykuł ukazał się w grudniu 2015 r.

Demonstracje to świetna rzecz. Pokolenie dzisiejszych 50-, 60-, 70-latków poświęcało swoją młodość, żebyśmy mogli teraz wychodzić na ulice i mówić, co nas wkurza w otaczającym świecie – i nieważne, czy wkurza nas brak tolerancji odmienności seksualnych czy to, że do Polski mają trafić uchodźcy z jakiegoś dalekiego kraju. Mogę się z tobą nie zgadzać, ale hej, póki nie robisz nikomu krzywdy, demonstruj ile wlezie.

Reklama

Z demonstracjami jest jednak zasadniczy problem: nie możesz być pewien, kto wytrze sobie nią gębę. Wierzę, że spośród 50 tys. demonstrantów (szacunki ratusza), którzy uczestniczyli w demonstracji Komitetu Obrony Demokracji, miażdżącą większością byli zwykli ludzie, którzy chcieli pokazać, że nie chce rekonstrukcji polskiego systemu politycznego na węgierską modłę (hegemonia jednej partii, media w rękach ludzi blisko związanych z rządem, podsycanie ksenofobii i zalotne zerkanie w stronę Rosji). Jednak, jak słusznie wypunktowały popierające rząd media, w marszu brali też udział ludzie dawnej władzy. Ludzie, którzy za obecny stan rzeczy de facto odpowiadają.

Ryszard Petru na demonstracji KOD. Fot. Ewa Chodzicka.

Na marszu mogliśmy zobaczyć m.in. Grzegorza Schetynę, jedną z czołowych postaci partii, która przez osiem lat rządów nie zrobiła wiele, aby uczynić Polskę bardziej demokratycznym krajem. Zamiast promować Obywatelskość, którą ma przecież w nazwie, tworząc mechanizmy uczestniczenia obywateli w sprawowaniu rządów, zachęcając do oddolnych inicjatyw, Platforma zapisała się w historii arogancką postawą wobec przeciętnych obywateli (wypowiedzi Sikorskiego czy Komorowskiego), obrzydzaniem referendów (raz wzywając do bojkotu, innym razem ośmieszając samą ideę) i upatrując rozwoju w wylewaniu betonu i stawianiu ekranów akustycznych. Nic dziwnego, że młodzi Polacy upatrywali pozytywnych zmian w partii Jarosława Kaczyńskiego, masowo głosując na tę partię.

Reklama

Był też Ryszard Kalisz, były minister spraw wewnętrznych z ramienia partii, która na dobre zohydziła Polakom jakiekolwiek formy lewicowości. Przypomnijmy, że SLD oprócz zamieszania w kilka spektakularnych afer, zaangażował Polskę w destabilizację Bliskiego Wschodu, brał pieniądze od CIA, aby amerykańskie służby mogły torturować u nas ludzi podejrzanych o terroryzm (dość szerokie pojęcie), a przy okazji zlikwidował Fundusz Alimentacyjny i nie zrobił wiele, aby zapewnić polskiej „klasie robotniczej" (dziś pracującej nie w fabrykach i hutach, a w knajpach, centrach handlowych i call centres – za to równie desperacko wiążącej koniec z końcem) lepszą perspektywę, niż wyjazd do Anglii.

Roman Giertych na demonstracji KOD.

Z mównicy przemawiał Ryszard Petru z partii Nowoczesna – jeden z wyznawców kultu Niewidzialnej Ręki Rynku, dobry padawan Leszka Balcerowicza. Jeżeli dzisiaj polska ultraprawica może zdobywać popularność, głosząc zrujnowanie rodzimych przedsiębiorstw, piętnując dziką prywatyzację i nazywając nasz kraj kolonią, to właśnie dzięki takim postaciom. Przypomnijmy, że w 2009 r. Petru wieścił też, że w kwestii kredytów we Frankach „jesteśmy w takiej sytuacji, że spać możemy wszyscy spokojnie" (choć tutaj wspomniał, że sytuacje może zmienić np. „upadek Ukrainy"). Program gospodarczy w ostatnich wyborach? M.in. podwyższenie VAT-u na żywność, książki i prasę, obniżenie na jachty i biżuterię.

Ach, no i wisienka na torcie. Roman Giertych, minister edukacji w koalicyjnym rządzie PiS-u, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin, ostatnio popierający Platformę. Autor takich bon motów jak:

Reklama

Ojciec Tadeusz Rydzyk na pewno jest osobą, której Order Orła Białego się należy.

W benzynie nie ma VAT-u! Jest akcyza!

Stop pedałowania!

Umieszczeniu Sienkiewicza w kanonie lektur sprzeciwiają się trockiści.

Nikogo z żadnej demonstracji wypędzać nie będę, niech każdy demonstruje co chce i gdzie chce. Jednak ci ludzi pokazują się w pierwszych szeregach, wchodzą na mównice i zamieniają hasła obrony demokracji w desperacką obronę establiszmentu. Jednocześnie ludzi, którym nie podobały się neoliberalne rządy PO i im podobnych, zagospodarował Ruch Narodowy (partia, która deklarowała nie tak dawno chęć obalenia republiki) sprowadzając do roli pożytecznych idiotów systemu i każąc im nagle „bronić demokracji" poprzez zagłuszanie legalnie zorganizowanej manifestacji.

Nie chcę stawać przed wyborem: jesteś z Kaczyńskim, Dudą, Macierewiczem i Rydzykiem albo z Petru, Kaliszem, Schetyną i Giertychem. Niech spaleni politycy organizują własne wiece, a nie podczepiają pod inicjatywy, na których szczerze zależy tym Polakom, którzy walczą o coś więcej, niż głosy dla swojej partii. Komitecie Obrony Demokracji – jeżeli naprawdę chcecie być „oddolnym ruchem", za który się podajecie, to tym panom już podziękujmy.