FYI.

This story is over 5 years old.

Sport

Lenistwo to nowy sport w Korei Południowej

„New York Times" opisał kiedyś Koreańczyków jako „naród na skraju załamania nerwowego". Teraz organizują oni mistrzostwa w bezczynności

Uczestnicy tegorocznego Space Out Competition. Zdjęcie: Jung Yeon-Je/AFP/Getty Images

W pewne ciepłe niedzielne popołudnie kilka tygodni temu ponad 70 osób zebrało się w parku Hangang w Seulu, stolicy Korei Południowej, by wspólnie nie robić absolutnie nic. Nikt nie wisiał nad smartfonem, nie pisał sms-ów, nie robił sobie selfie i nikt się nie spieszył.

Ci ludzie brali udział w corocznym Space Out Competition, mistrzostwach Korei Połódniowej w niewzruszonym patrzeniu się w przestrzeń. Za utworzonym w 2014 roku wydarzeniem stoi artystka WoopsYang, której celem było zwrócenie uwagi na problem przepracowania i zachęcenie wszystkich do zrobienia sobie krótkiej przerwy, której nasz mózg bardzo potrzebuje.

Reklama

„W tamtym czasie zmagałam się z wypaleniem, jednak siedzenie, bezczynność i brak produktywności w jakimkolwiek stopniu napawało mnie dziwnym niepokojem", powiedziała nam organizatorka. Doszła do wniosku, że inni ludzie czują się podobnie. „Pomyślałam, że wszyscy poczulibyśmy się lepiej, gdybyśmy nic nie robili wspólnie".

Zawody organizowane są dopiero od dwóch lat, jednak już stały się sportowym widowiskiem pełną gębą. Skład sędziowski sprawdza, czy wszyscy uczestnicy przestrzegają ściśle określonych przepisów – żadnych telefonów, rozmów, ukradkowych spojrzeń na zegarek. Niedopuszczalne jest również zasypianie. WoopsYang zdradziła, że w tym roku o 70 miejsc w finale starało się ponad 2000 zawodników, musiała więc zorganizować kilka rund kwalifikacyjnych, które pomogły jej wyłonić najlepszych z najlepszych.

Podczas trwającej 90 minut właściwej części zawodów, uczestnikom nie wolno robić nic poza relaksowaniem się. Jeśli zaśniesz, zaśmiejesz się lub dotniesz jakiejkolwiek elektroniki – zostajesz zdyskwalifikowany. Co 15 minut sędziowie mierzą zawodnikom tętno i upewniają się, że zwodnicy są rozluźnieni i spokojni. Wygrywa osoba o najstabilniejszym pulsie. Zawody obserwuje też komentator, który na bieżąco przybliża wydarzenia zebranym widzom. Jeśli któryś z uczestników poczuje silną potrzebę – na przykład będzie potrzebował udać się do toalety lub poczuje pragnienie – może zwrócić na siebie uwagę sędziego, podnosząc do góry jedną otrzymanych przed zawodami kartek.

Reklama

Wyluzuj się i polub fanpage VICE Polska


Tegorocznym zwycięzcą został Shin Hyo-Seob, miejscowy raper znany jako Crush. Spośród osób, które wytrzymały pełne półtorej godziny, to on miał najstabilniejszą akcję serca. „Naprawdę chciałem wygrać", powiedział nam. „Przygotowywałem się do zawodów w domu".

Zawody doskonale wpisują się w budowanie świadomości społecznej dotyczącej znaczenia odpoczynku – nie tylko w Korei Południowej, ale na całym świecie. Rozmaite badania dowodzą, że ludzki mózg potrzebuje czasem zejść na niższe obroty, by przetworzyć informacje i stworzyć wspomnienia. Takie chwile rozluźniania łagodzą też uczucia stresu i wypalenia, wynikających z przesytu pracą oraz życiem towarzyskim. W Korei Południowej problem jest szczególnie poważny, ponieważ mieszkańcy tego kraju należą do najbardziej zestresowanych ludzi na świecie. „New York Times" opisał kiedyś Koreańczyków jako „naród na skraju załamania nerwowego".

Problemy wynikające z przepracowania, stresu i niepokoju wewnętrznego nie występują wyłącznie w Korei. W związku z tym WoopsYang chciałaby rozwijać swój pomysł, aby takie zawody odbywały się na całym świecie W zeszłym roku międzynarodowa edycja Space Out Competiton została zorganizowana w Pekinie. W stolicy Chin wspólnie nic nie robiło 80 niezwykle odprężonych osób.

Poza samą rywalizacją WoopsYang postrzega takie wydarzenia jako artystyczny performance. Zawody odbywają się w godzinach szczytu (w tym tygodniu padło na poniedziałkowy ranek) w ruchliwej części miasta (w 2014 roku był to seulski ratusz, w tym zaś duży park miejski), by podkreślić różnice między grupą nic nierobiących ludzi, a otaczającym ich zgiełkiem. „Zawody najlepiej obserwuje się z okien otaczających park wieżowców", powiedziała artystka. „Dostrzeżesz wtedy małą oazę spokoju na tle szaleńczo rozpędzonego miasta".

WoopsYang zachęca uczestników do zakładania ubrań, w których zwykle pracują – garniturów, kitli, roboczych uniformów – by wyglądali jak „miniaturowa wersja całego miasta". Ma to służyć uświadamianiu ludziom, że wypalenie może dotknąć każdego i że każdy zasługuje na chwilę wytchnienia. „Podczas kwalifikacji staram się wybierać możliwie najbardziej różnorodnych ludzi o najróżniejszych profesjach. Dzięki temu każdy w mieście będzie miał swojego reprezentanta w finale".

Nie wszyscy uznają grupę ludzi siedzących bezczynnie w parku za formę sztuki, jednak WoopsYang się tym średnio przejmuje. „Zadowolę się, jeśli będzie to dla nich zwykłą rozrywką", stwierdziła. „To coś zajmującego, co nie wymaga technologii ani pieniędzy. W sumie, to nie potrzebujesz niczego".