Obiektywnie zajebiste rankingi

Siedem najostrzejszych rapowych numerów na Dzień Pikantnych Potraw

Bo strawa należy się nie tylko ciału.

tekst Kamil Rakosza
16 Styczeń 2017, 11:02am

Na zdjęciu: Action Bronson przygotowuje pizzę na potrzebę autorskiego show w Munchies

Żyjemy w czasach, w których praktycznie każdego dnia obchodzimy jakieś osobliwe święto. W styczniu są to m.in. Dzień Bitej Śmietany (5 stycznia), Dzień Narodzin Rosyjskiej Wódki (31 stycznia) czy Dzień Pikantnych Potraw (16 stycznia). Ostatni z tej mocno obciętej listy dziwacznych świąt zainspirował nas do przygotowania zestawienia siedmiu rapowych numerów, w których autorzy poruszają temat, niekoniecznie pikantnego, jedzenia. Do takiej dawki sytych hitów radzę wam poluzować pasek, bo zapewniam was, że wyjdziecie stąd z pełnym brzuchem. Smacznego!

Action Bronson "Tapas"

Tylko i wyłącznie Bronsolini mógł otworzyć to tłuste, zapychające żyły zestawienie. Chociaż inni raperzy również potrafią coś czasem upichcić, jedynie Action Bronson pozostaje autentycznym królem kuchni. "But I'm known to eat expensive lunches / From the farm right to the table / Aired straight right to the plate I doubt you could relate", nawija w "Tapas" nie pozostawiając nikomu najmniejszych złudzeń. I właśnie ten numer otwiera naszą listę ostrych jak Carolina Reaper kawałków. Osobom wrażliwym na kapsaicynę jak i tym, którzy zgodnie z zaleceniem lekarza powinni stronić od tłustych rzeczy w trosce o swoje serduszka polecamy zachować ostrożność, chociaż kto by tam słuchał doktorów. Fuck them, that's delicious!

Dwa Sławy feat. Wyga "Om nom nom"

"Jadłeś coś, synu?" Oby nie, bo w przeciwnym razie może wypierdolić ci brzuch jak… Zresztą Astek ci powie. Pytam z czystej troski, ponieważ poziom ostrości i tłustości tego zestawienia na pewno nie pozwoli nam dotrwać do ostatniej propozycji w pełnym składzie. Zawały, ataki wrzodów, wzdęcia to tylko część z potwornych następstw wyjścia z nami na szybką szamkę. O tej porze zazwyczaj towarzyszą nam Sławy i Wyga, więc ewentualny niesmak szybko zapijesz złotym jak bursztyn piwkiem. Także, "nie bądź taki ponton ziom, trzeba wziąć coś w dłoń i om nom nom"!

Mac Miller "Frick Park Market"

Niezdrowe jedzenie, hektolitry browarów, kurwa, nie dam z nimi rady, a to dopiero początek… Bez przesady stary. Nie jesteśmy tacy straszni, zresztą ostrzegałem. Nie no, wiem o czym mówisz, zresztą pewnie to twój słabszy dzień. Okej, spoko. Jesteśmy wyrozumiali i chcemy zaproponować ci zdrowiutką, świeżutką kanapeczkę z indykiem, pomidorem i sałatą, którą przygotuje dla ciebie Mac Miller. Od jego "I'm a feed the world…" minęło już niemal sześć lat, ale z tą samą, niesłabnącą siłą w dalszym ciągu karmi świat doskonałymi kąskami jak chociażby zeszłorocznym "The Divine Feminine". Lepiej ci? Świetnie, bo…czas wpieprzać dalej!

Bonson "Tłusty rap"

Jak tam tłuściochy? Widzę, że się dobrze trzymacie. Fantastycznie! Choć jesteśmy dopiero w połowie drogi i wasze serca (lub tyłki) za moment eksplodują to i tak wyglądacie o wiele lepiej niż wasi cherlawi, anemiczni koledzy, dla których Bonson przygotował specjalne powitanie: "Siema, co tam? Byku, jak dziś forma? / Wszyscy nagle tacy piękni, jak na bilbordach / Jeden biega, drugi biega, dawaj z nami morda? / Czy ja ci kurwa wyglądam na cyborga?" Dokładnie, siemano! Zamiast "męczyć bułę zdrowym żarciem" lepiej "opierdolilibyście cokolwiek", bo wkrótce przestaniecie nam dotrzymywać kroku, "lubiani maratończycy". Zresztą spójrzcie na Winiego, to prawdziwy okaz zdrowia!

Taco Hemingway "Białkoholicy"

Widzę, że pochwaliłem was na wyrost kochane grubaski… Nie pamiętacie o co chodzi? Spokojnie, to tylko skleroza. Mimo sporej dawki ostrych przypraw nie udało nam się obniżyć poziomu cholesterolu w waszych żyłach. Mam złą wiadomość - musimy zjeść jeszcze zdrowiej niż u Maca Millera, ale wyjdzie wam to na dobre, uwierzcie "wiek nie odgrywa żadnej roli, nareszcie jest szansa na to szczupłe, seksowne ciało, jakie zawsze chcieliście mieć". Taco, jedyny raper, który robi musakę, zdradził garść porad żywieniowych i sportowych, których pewnej nocy udzielił mu jeden z warszawskich dietetyków. Współcześni mecenasi pięknie wyrzeźbionych ciał to grupa ludzi spotykająca się z powszechnym szacunkiem i uznaniem. Warto jednak patrzeć im w oczy…

Hades "Pełny słoik"

Chciałem tego uniknąć, ponieważ, w przeciwieństwie do braci Zielińskich, w Noisey unikamy dopingu jak festiwali transmitowanych przez Polsat. Jednak kiedy widzę ilu was zostało, to raczej koleżeńska przerwa na gibona niż wielka afera. Zresztą musimy żreć dalej, nie zostawicie mnie chyba na samym finiszu. Nadal musimy udowadniać, że cała ta "zdrowa żywność, bezpieczny seks, pieniądze czyste jak tlen" to nic niewarte pozory. No to jak moje żarłoczne wilki? Jesteście ze mną? Doskonale! Hades zaraz podrzuci nam pełny słoik. W międzyczasie warto byłoby zająć się tymi, którzy już odpadli. Wynieśmy ich na chodnik przed blokiem, a potem "dzwoń po karetkę, ale w żadnym wypadku na psy".

Fat Boys "All You Can Eat"

Została nas trójka, nieźle. Ale wyglądamy, spodnie poszły mi w kroku, a ostre chyba wypaliło mi już drugą dziurę w tyłku. No nic, najważniejsze, że wytrwaliście. Wielkie dzięki należą się też Hadesowi, który wspomógł nas tematem. Spójrzcie na nas, zupełnie jak Prince Markiee Dee, Kool Rock-Ski i Human Beat Box. Macie może jakieś $3,99? Zjadłbym coś jeszcze…