DNA

Spotify układa playlisty w oparciu o testy DNA, co jest dość niepokojące

Twórcy nowej usługi nie widzą problemu w krzyżowaniu algorytmów z danymi o etnicznym pochodzeniu
KC
Queens, US
Jan Bogdaniuk
tłumaczenie Jan Bogdaniuk
L: Daniel Ek, Toru Yamanaka/AFP/Getty Images; P: podwójna spirala DNA, National Human Genome Research Institute 

Układanie playlisty może przyprawić o solidny ból głowy. Musisz od razu zacząć z wyraźną wizją i nastrojem, o pomyśle na kolejność nie wspominając. Wraz z odpowiedzialnością za kabelek aux pojawia się spora presja. Spotify chce ci znacznie ułatwić tworzenie playlisty idealnej, używając twojego DNA.

W ramach nowej współpracy z Ancestry (firmą zajmującą się genealogią) serwis muzyczny umożliwia swoim użytkownikom, by dodali wyniki swoich testów DNA na profilu Spotify. Dzięki temu powstaną playlisty ułożone na podstawie geograficznego pochodzenia ich przodków. „To zdecydowanie więcej niż tylko statystyki, dane i archiwa” — mówi Vineet Mehra, wiceprezes wykonawczy Ancestry w wywiadzie dla portalu Quartz. „Jak możemy pomóc ludziom doświadczyć ich kultury, zamiast tylko o niej czytać? Muzyka wydawała się oczywistym rozwiązaniem”.

Reklama

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Od czasu uruchomienia w zeszły czwartek 10 tys. użytkowników Spotify zapisało się do usługi, która używa ich narodowości lub pochodzenia, by przeczesywać zbiór artystów, którzy mogą wzbudzić ich zainteresowanie. Poza tym, jeśli nie przeprowadzałeś testów DNA, nowa funkcja serwisu analizuje twój muzyczny gust na podstawie gatunków.

Współpraca Spotify i Ancestry wydaje się idealnym pomysłem na uzyskanie niepowtarzalnej playlisty, ale czy tylko ja mam złe przeczucia, gdy myślę o algorytmach z serwisów streamingowych wykorzystujących testy DNA? Jak mówi przedstawiciel Ancestry, usługa polega na dostarczeniu Spotify listy „etnicznych regionów” w oparciu o wyniki testów, które, według zapewnień firmy, „nie są przechowywane na żadnym serwerze”. Niemniej jednak można mieć wciąż obawy o to, jak sektor technologii będzie się obchodził z informacjami na temat DNA.

W poszukiwaniu Zabójcy z Golden State, seryjnego mordercy i gwałciciela aktywnego w latach 70. i 80., policja przeszukiwała prywatne strony genealogiczne. Platformy takie jak Ancestry.com czy 23andMe zapewniają, że nie udostępniają władzom informacji bez nakazu sądowego. Jednak ryzyko, że obudzimy się w policyjnym państwie o podwyższonym poziomie nadzoru, może, a nawet powinno zaniepokoić każdego. Nietrudno wyobrazić sobie inne zastosowania bazy danych o etnicznym pochodzeniu milionów ludzi.

Reklama

Artykuł pierwotnie ukazał się na Noisey


Więcej na VICE: