vice mówi co teraz

ONR zapowiada patrole na plażach Rimini

Rzecznik ONR: „Włoskie media, zwłaszcza z tej lewej strony dopuściły się oszczerstw, że przyjechali polscy naziści, którzy mają powiązania z mafią. To są absolutne bzdury, ale zostaliśmy już przyzwyczajeni, że takie epitety padają pod naszym adresem​”
Zdjęcie z konta ONR. 

W nocy na Twitterze ONR pojawiło się zdjęcie kilku mężczyzn stojących na plaży, do tego załączony był opis: „Jesteśmy w miejscu gdzie rok temu imigranci napadli i zgwałcili naszych rodaków. Zaczynamy patrolowanie plaż w Rimini” [pisownia oryginalna]. Chodzi o tragiczne wydarzenia, jakie miały miejsce w nocy z 25 na 26 sierpnia 2017 roku. Para polskich turystów została wtedy napadnięta na plaży we włoskim kurorcie Rimini. Mężczyzna został dotkliwie pobity, kobieta padła ofiarą zbiorowego gwałtu. Wszyscy sprawcy tej zbrodni zostali złapani i skazani na kary pozbawienia wolności.

Reklama

Postanowiliśmy dowiedzieć się, skąd wziął się pomysł na patrolowanie plaż oraz czy był on konsultowany z miejscowymi władzami. Michał Jelonek, rzecznik prasowy ONR, który zamieścił wspomniane zdjęcie na Twitterze, tłumaczy, że patrole zostały zainicjowane przez Forza Nuova, skrajnie prawicową włoską organizację, a pomysł zrodził się, gdy jej lider Roberto Fiore był z wizytą w Warszawie. „Na podstawie tego, co rok temu spotkało polską parę w Rimini, postanowiliśmy tu przyjechać i wesprzeć włoskich narodowców w tych patrolach, żeby turyści, Europejczycy poczuli się trochę bezpieczniej”. Jelonek zdradza, że delegacja z Polski liczy sobie ok. 50 osób.

Dowiadujemy się, że fotografia została wykonana przy Moście Tyberiusza. Na zdjęciu znajdują się członkowie ONR-u i Forza Nuova. Jak tłumaczy Jelonek, patrole będą się odbywać głównie w godzinach wieczornych, wzdłuż plaży i bulwarów miejskich oraz w centrum miasta. Rzecznik przyznaje, że pomysł patrolowania nie był konsultowany z władzami, natomiast przyznaje, że spotkał się on z dużym zainteresowaniem miejscowej policji i władz miejskich Rimini: „Cały czas towarzyszą nam tzw. tajniacy”.

Jelonek zwraca uwagę, że pomysł spotkał się też z dużym zainteresowaniem mediów: „Włoskie media, zwłaszcza z tej lewej strony, dopuściły się oszczerstw, że przyjechali polscy naziści, którzy mają powiązania z mafią. To są absolutne bzdury, ale zostaliśmy już przyzwyczajeni, że takie epitety padają pod naszym adresem. My robimy swoje. Mamy nadzieję, że dzięki naszej obecności turyści w Rimini poczują się trochę bezpieczniej”.

Na koniec naszej telefonicznej rozmowy, zapytałem rzecznika prasowego, dlaczego jedna z osób na zdjęciu, stojąca tyłem do aparatu ma na sobie koszulkę z barwami Monako: „To nie są barwy Monako, to kolega z Włoch, ma na koszulce napis po włosku".