dobre rady

Co robić, a czego nie, gdy jesteś w związku i zaczynasz studia

Praktyczny poradnik dla wszystkich zakochanych pierwszoroczniaków
Emma Garland
London, GB
Zdjęcia: Jamie Clifton 

Najlepsza rada, jaką mogę zaoferować w kwestii bycia w związku na studiach, brzmi: nie być. Wiem, że to brzmi cynicznie – bo kto z nas nie wyznawał dozgonnej miłości w klasie maturalnej – ale obiecuję ci, że to beznadziejny pomysł, bo jedna z następujących rzeczy na pewno się zdarzy:

– Zostaniesz zdradzony
– Zdradzisz
– Będziesz się starał, żeby ta relacja przetrwała przez 3 do 4 lat i zerwiecie od razu po rozdaniu dyplomów
– Zachowasz równowagę między związkiem, przyjaźniami i osobistą przestrzenią, co spowoduje, że wszyscy dookoła ciebie będą pogrążeni w zazdrości i niedowierzaniu. Zamieszkacie razem po studiach, zaręczycie się w okolicach trzydziestki i będziecie wstawiać na Instagrama wyłącznie zdjęcia z rodzinnych wakacji na południu Francji. Dwa tygodnie przed ślubem oboje będziecie po cichu panikować, mówiąc bliskim o „wątpliwościach” i „problemach w łóżku” ale i tak zdecydujecie się to zrobić, będziecie razem na zawsze i spędzicie każdą wolną minutę, snując fantazje o ucieczce z baristą, który pracuje w Caffé Nero obok twojego biura.

Reklama

Jako ktoś, kto w ciągu pierwszego roku studiów przeżył koniec długoterminowego związku, rozpoczęcie nowego i sześciomiesięczną przerwę pomiędzy nimi (podczas której świetnie się bawiłam), powiem szczerze: odpuść. Ciesz się jedynym momentem w swoim życiu, w którym naprawdę dobrze jest być trochę samolubnym i bez bagażu. Z drugiej strony, ważnym jest popełniać błędy, uczyć się na nich. Poza tym, jeśli czytasz to w poszukiwaniu porady, prawdopodobnie jesteś nadal w wieku, w którym nie jesteś zainteresowany przemyśleniami innych ludzi na temat twoich wyborów życiowych, zwłaszcza gdy sprowadzają się one do zdania „nie rób tego”. Tym bardziej, jeśli pochodzą od 29-letniej idiotki, która zarabia na życie, dzieląc się swoimi problemami emocjonalnymi na VICE.

No cóż, dobra. Wszystko jedno. Niech będzie po twojemu.

NIE: NIE PODEJMUJ DECYZJI ZMIENIAJĄCYCH ŻYCIE W OPARCIU O HIPOTETYCZNY WPŁYW NA TWÓJ ZWIĄZEK

Moim zdaniem moi rodzice nie są zbyt nachalni. Gdyby byli, przeżyłabym koszmar studiowania prawa i ponownie zdawałabym egzamin fortepianowy w 6 klasie. Ale to nie było moim przeznaczeniem. Zamiast tego napisałam maturę z najwyższymi wynikami, by skończyć na kursie kreatywnego pisania, gdzie próg wynosił jakieś 70%, w mieście mniejszym od tego, w którym się wychowałam – tylko dlatego, że było godzinę drogi od mojego chłopaka. „Nie mogę się doczekać, by spędzić najbardziej kształtujące lata moje życia, oparta o to wielkie drzewo, czytając w samotności Keatsa” – mówiłam sobie podczas dnia otwartego, wiedząc doskonale, że spędzę następne 18 miesięcy na Facebooku, wydając połowę pożyczki studenckiej na podróże pociągiem. Ach, bezcenne wspomnienia.

Reklama

Nie była to fatalna decyzja. 60-minutowy bufor działał świetnie, a niechęć do dalekich wypraw w nieznane wydaje się czymś sensownym. Ale jest jedna rzecz, której powinno się unikać: rezygnacji z własnych planów i podążania za ukochanym z liceum, bo on chce studiować na swojej wymarzonej uczelni. Albo: zaniechanie wyjazdu za granicę, ponieważ czujesz coś do kogoś ze swojego roku i chcesz zobaczyć, czy to coś znaczy. Oraz: planowanie kolejnych pięciu lat twojego życia w oparciu o ambicje kogoś, kogo spotkałeś na „traffic light party”*.

*Impreza, na której kolorowe opaski oznaczają twój status związku (czerwony – zajęty; żółty – niezdecydowany; zielony – wolny).

TAK: NAUCZ SIĘ SEXTINGU

Zapomnij o krytycznym myśleniu. To jest najważniejsza umiejętność, której będziesz się uczyć* mając 20 lat. Jeśli musisz, zacznij od gotowców – wszyscy wielcy artyści zaczynają od kopiowania prac ludzi, których podziwiają, a następnie szlifują je, by stworzyć coś oryginalnego. Bądź odważny, eksperymentuj z formami. Dojdziesz do punktu, w którym spokojnie można będzie cię obdarzyć licencjatem w zakresie sextingu.

*Mówię tu przede wszystkim do mężczyzn sypiających z kobietami, rzecz jasna. Wszyscy inni, z uwagi na praktycznie zerową reprezentację w mainstreamowej kulturze i wszechobecnych w internecie niebezpiecznych zboczeńców, już dawno weszli na znacznie wyższy poziom niż „cze poklikamy” a potem zdjęcie fujary.

Reklama

NIE: NIE SPĘDZAJCIE RAZEM KAŻDEGO WEEKENDU I DNIA WOLNEGO OD ZAJĘĆ

Przynajmniej połowa korzyści płynących z pójścia na uniwersytet ma charakter empiryczny, tym bardziej, jeśli robisz dyplom z nauk humanistycznych. Podczas studiów pojedynek między koncertem awangardowego DJ’a z 5 obserwującymi na Soundcloudzie, a 48 godzinami dzikiego seksu ma z góry przesądzony wynik. Gwarantuję ci jednak, że powróci, by cię prześladować w postaci znajomego opowiadającego śmieszną sytuację, która miała miejsce w [zakładasz, że mówi o nocnym klubie?] z udziałem [kilka nazwisk, których nie znasz, ale czujesz, że powinieneś już je rozpoznawać i entuzjastycznie kiwać głową]. Co gorsza, gdy skończy już swoją historię, znajomy zapyta, co robiłeś w weekend i zdasz sobie sprawę, że spędziłeś 107 kolejnych sobót w Kielcach.

TAK: RÓB CO CI SIĘ ŻYWNIE PODOBA

Komunikacja i wyrozumiałość są podstawą każdego udanego związku, ale jeszcze cztery miesiące temu twoja mama regularnie krytykowała cię za grzebanie w nosie, więc przyjrzyjmy się sposobom ustalenia koniecznej autonomii poprzez pryzmat tych znacznie bardziej realistycznych scenariuszy.

SCENARIUSZ 1

Twój partner: z rozsądkiem krzywo patrzy na narkotyki, ale raczej nierozsądnie próbuje wymusić na tobie swoją opinię, krytykując wszystko co z nimi związane
Ty: masz ochotę spróbować MDMA, entuzjatycznie nabytego przez kogoś od typa o ksywce „Burżuj”, który od ukończenia studiów pięć lat temu, nadal mieszka w tym samym domu
Rozwiązanie: spróbuj MDMA. Jeśli ktoś nie jest w stanie zająć się tobą, gdy ściskasz butelkę z wodą i mielisz swoje zęby na kurz, to nie zasługuje na wspólne oglądanie kabaretonów. Idź naprzód i zażywaj odpowiedzialnie. W każdym razie za trzy lata ledwo będziesz pamiętać o tym zdarzeniu, a oni będą starali się uciec od rutyny, wciągając ketaminę.

Reklama

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


SCENARIUSZ 2

Twój partner: uważa, że powinieneś przeczytać tę książkę teoretyczną, ponieważ jest tam trochę interesujących punktów o kontrkulturze i sasiufhkjwsdfjwndskjhfablabla.
Ty: naprawdę nie mógłbyś mieć tego bardziej w dupie
Rozwiązanie: Pieprzyć to. Przeczytaj coś, co naprawdę cię interesuje. Jemu powiedz, by wyżalił się na forum dyskusyjnym, czy innym wykopie.

W skrócie: rób swoje.

NIE: NIE SYPIAJ ZE WSPÓŁLOKATORAMI, IDIOTO

Wyobraź sobie wyjątkową mieszankę grozy i niezręczności towarzyszącą przypadkowemu spotkaniu ONS w supermarkecie. Naciągane „jak leci”; nadzieja, że nie wywnioskują z twojego wyglądu, że jest godzina jedenasta, a ty dopiero wracasz z nocnego wyjścia; wymuszony śmiech; przytłaczający wstyd, gdy musisz spojrzeć komuś prosto w oczy, jednocześnie trzymając dwie mrożone pizze i wydzielając niepochlebne wonie. Teraz wyobraź sobie to samo uczucie za każdym razem, gdy chcesz skorzystać z własnej toalety.

NIE: W OGÓLE NIE SYPIAJ Z INNYMI LUDŹMI, SKORO JESTEŚ W ZWIĄZKU. IDIOTO.

Dość oczywista, wydawałoby się, reguła dla każdego w monogamicznej relacji, ale z doświadczenia wiem, że trzeba ją wbijać do głowy. Aura świeżości i tysiące możliwych opcji na seks często stanowią pokusę nie do odparcia. Powtórzę zatem: fakt, że ktoś nie chodził z tobą do liceum, nie znaczy, że od razu musisz go przelecieć.

TAK: ZAJEBIŚCIE SZYBKO ZINTEGRUJ Z NOWYMI ZNAJOMYMI

Możesz powiedzieć wszystko o człowieku, obserwując to kim i jacy są jego przyjaciele. Jeżeli nie dogadujesz się z przyjaciółmi twojego partnera lub na odwrót, prawdopodobnie skazani jesteście na porażkę. Bardzo łatwo zamknąć związek w bańce, którą stworzyliście na samym początku relacji, gdy poznawaliście się tylko w wyselekcjonowanych kawiarniach i dwóch sypialniach. Teraz twoja opinia w całości oparta jest na relacji bez jakiegokolwiek pojęcia, jak druga osoba funkcjonuje w ogóle społeczeństwa. Przez to nie wiesz, jak reagować, gdy dołączy do urodzinowego posiłku i rozpocznie zaognioną dyskusję na temat Facebooka z jednym z twoich współlokatorów.

Reklama

NIE: NIE ZNIECHĘCAJ SWOJEGO PARTNERA/ÓW DO DZIAŁANIA, BO PANICZNIE BOISZ SIĘ, ŻE DOWIEDZĄ SIĘ CZEGOŚ NA SWÓJ TEMAT I CIĘ ZOSTAWIĄ

Jeśli kogoś kochasz, daj mu wolność; jeśli wróci, to prawdopodobnie zostawił coś o wartości sentymentalnej w twoim domu.

NIE: NIE BĄDŹ KUTASEM; CHOCIAŻ PEWNIE I TAK BĘDZIESZ

Realistycznie rzecz biorąc, większość miłości z liceum i studiów zakończy się, bo dorośniecie. Tak dzieje się z większością związków rozpoczętych zanim w pełni uformujesz swoją osobowość. Trudno to rozpoznać bez doświadczenia lub terapeuty, więc będziesz się z tym godzić, wyżywając się na wiele okrutnych sposobów, takich jak np. kasowanie wzrokiem jej przyjaciół i podjęcie decyzji nienawidzenia wszystkich uwielbianych przez niego zespołów. Z czasem zdasz sobie sprawę, że to trajektoria większości związków, niezależnie od wieku, ponieważ ludzie zmieniają się nieustannie przez całe życie i tak naprawdę bardzo rzadko i trudno jest tego dokonać w harmonii z drugą połówką. Więc najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić to nie wchodzić w żadne związki? Wcale? Może po prostu zaadoptuj starego, ślepego kota, który będzie od ciebie w pełni zależny, przelej całą swoją emocjonalną energię na niego i zafascynuj się niszowym porno do momentu, w którym pojęcie związku będzie czysto teoretyczne? Nie wiem. Po prostu głośno myślę.

TAK: SŁUCHAJ SWOJEGO SERCA! ZRÓB TO, CO DLA CIEBIE NAJLEPSZE! TO TWÓJ WYBÓR!

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE UK


Więcej na VICE: