Reklama
dobre rady

Co robić, a czego nie, gdy jesteś w związku i zaczynasz studia

Praktyczny poradnik dla wszystkich zakochanych pierwszoroczniaków

tekst Emma Garland; tłumaczenie Dominika Skórzewska
10 Wrzesień 2018, 11:00pm

Zdjęcia: Jamie Clifton 

Najlepsza rada, jaką mogę zaoferować w kwestii bycia w związku na studiach, brzmi: nie być. Wiem, że to brzmi cynicznie – bo kto z nas nie wyznawał dozgonnej miłości w klasie maturalnej – ale obiecuję ci, że to beznadziejny pomysł, bo jedna z następujących rzeczy na pewno się zdarzy:

– Zostaniesz zdradzony
– Zdradzisz
– Będziesz się starał, żeby ta relacja przetrwała przez 3 do 4 lat i zerwiecie od razu po rozdaniu dyplomów
– Zachowasz równowagę między związkiem, przyjaźniami i osobistą przestrzenią, co spowoduje, że wszyscy dookoła ciebie będą pogrążeni w zazdrości i niedowierzaniu. Zamieszkacie razem po studiach, zaręczycie się w okolicach trzydziestki i będziecie wstawiać na Instagrama wyłącznie zdjęcia z rodzinnych wakacji na południu Francji. Dwa tygodnie przed ślubem oboje będziecie po cichu panikować, mówiąc bliskim o „wątpliwościach” i „problemach w łóżku” ale i tak zdecydujecie się to zrobić, będziecie razem na zawsze i spędzicie każdą wolną minutę, snując fantazje o ucieczce z baristą, który pracuje w Caffé Nero obok twojego biura.

Jako ktoś, kto w ciągu pierwszego roku studiów przeżył koniec długoterminowego związku, rozpoczęcie nowego i sześciomiesięczną przerwę pomiędzy nimi (podczas której świetnie się bawiłam), powiem szczerze: odpuść. Ciesz się jedynym momentem w swoim życiu, w którym naprawdę dobrze jest być trochę samolubnym i bez bagażu. Z drugiej strony, ważnym jest popełniać błędy, uczyć się na nich. Poza tym, jeśli czytasz to w poszukiwaniu porady, prawdopodobnie jesteś nadal w wieku, w którym nie jesteś zainteresowany przemyśleniami innych ludzi na temat twoich wyborów życiowych, zwłaszcza gdy sprowadzają się one do zdania „nie rób tego”. Tym bardziej, jeśli pochodzą od 29-letniej idiotki, która zarabia na życie, dzieląc się swoimi problemami emocjonalnymi na VICE.

No cóż, dobra. Wszystko jedno. Niech będzie po twojemu.

NIE: NIE PODEJMUJ DECYZJI ZMIENIAJĄCYCH ŻYCIE W OPARCIU O HIPOTETYCZNY WPŁYW NA TWÓJ ZWIĄZEK

Moim zdaniem moi rodzice nie są zbyt nachalni. Gdyby byli, przeżyłabym koszmar studiowania prawa i ponownie zdawałabym egzamin fortepianowy w 6 klasie. Ale to nie było moim przeznaczeniem. Zamiast tego napisałam maturę z najwyższymi wynikami, by skończyć na kursie kreatywnego pisania, gdzie próg wynosił jakieś 70%, w mieście mniejszym od tego, w którym się wychowałam – tylko dlatego, że było godzinę drogi od mojego chłopaka. „Nie mogę się doczekać, by spędzić najbardziej kształtujące lata moje życia, oparta o to wielkie drzewo, czytając w samotności Keatsa” – mówiłam sobie podczas dnia otwartego, wiedząc doskonale, że spędzę następne 18 miesięcy na Facebooku, wydając połowę pożyczki studenckiej na podróże pociągiem. Ach, bezcenne wspomnienia.

Nie była to fatalna decyzja. 60-minutowy bufor działał świetnie, a niechęć do dalekich wypraw w nieznane wydaje się czymś sensownym. Ale jest jedna rzecz, której powinno się unikać: rezygnacji z własnych planów i podążania za ukochanym z liceum, bo on chce studiować na swojej wymarzonej uczelni. Albo: zaniechanie wyjazdu za granicę, ponieważ czujesz coś do kogoś ze swojego roku i chcesz zobaczyć, czy to coś ~znaczy~. Oraz: planowanie kolejnych pięciu lat twojego życia w oparciu o ambicje kogoś, kogo spotkałeś na „traffic light party”*.

*Impreza, na której kolorowe opaski oznaczają twój status związku (czerwony – zajęty; żółty – niezdecydowany; zielony – wolny).

TAK: NAUCZ SIĘ SEXTINGU

Zapomnij o krytycznym myśleniu. To jest najważniejsza umiejętność, której będziesz się uczyć* mając 20 lat. Jeśli musisz, zacznij od gotowców – wszyscy wielcy artyści zaczynają od kopiowania prac ludzi, których podziwiają, a następnie szlifują je, by stworzyć coś oryginalnego. Bądź odważny, eksperymentuj z formami. Dojdziesz do punktu, w którym spokojnie można będzie cię obdarzyć licencjatem w zakresie sextingu.

*Mówię tu przede wszystkim do mężczyzn sypiających z kobietami, rzecz jasna. Wszyscy inni, z uwagi na praktycznie zerową reprezentację w mainstreamowej kulturze i wszechobecnych w internecie niebezpiecznych zboczeńców, już dawno weszli na znacznie wyższy poziom niż „cze poklikamy” a potem zdjęcie fujary.

NIE: NIE SPĘDZAJCIE RAZEM KAŻDEGO WEEKENDU I DNIA WOLNEGO OD ZAJĘĆ

Przynajmniej połowa korzyści płynących z pójścia na uniwersytet ma charakter empiryczny, tym bardziej, jeśli robisz dyplom z nauk humanistycznych. Podczas studiów pojedynek między koncertem awangardowego DJ’a z 5 obserwującymi na Soundcloudzie, a 48 godzinami dzikiego seksu ma z góry przesądzony wynik. Gwarantuję ci jednak, że powróci, by cię prześladować w postaci znajomego opowiadającego śmieszną sytuację, która miała miejsce w [zakładasz, że mówi o nocnym klubie?] z udziałem [kilka nazwisk, których nie znasz, ale czujesz, że powinieneś już je rozpoznawać i entuzjastycznie kiwać głową]. Co gorsza, gdy skończy już swoją historię, znajomy zapyta, co robiłeś w weekend i zdasz sobie sprawę, że spędziłeś 107 kolejnych sobót w Kielcach.

TAK: RÓB CO CI SIĘ ŻYWNIE PODOBA

Komunikacja i wyrozumiałość są podstawą każdego udanego związku, ale jeszcze cztery miesiące temu twoja mama regularnie krytykowała cię za grzebanie w nosie, więc przyjrzyjmy się sposobom ustalenia koniecznej autonomii poprzez pryzmat tych znacznie bardziej realistycznych scenariuszy.

SCENARIUSZ 1

Twój partner: z rozsądkiem krzywo patrzy na narkotyki, ale raczej nierozsądnie próbuje wymusić na tobie swoją opinię, krytykując wszystko co z nimi związane
Ty: masz ochotę spróbować MDMA, entuzjatycznie nabytego przez kogoś od typa o ksywce „Burżuj”, który od ukończenia studiów pięć lat temu, nadal mieszka w tym samym domu
Rozwiązanie: spróbuj MDMA. Jeśli ktoś nie jest w stanie zająć się tobą, gdy ściskasz butelkę z wodą i mielisz swoje zęby na kurz, to nie zasługuje na wspólne oglądanie kabaretonów. Idź naprzód i zażywaj odpowiedzialnie. W każdym razie za trzy lata ledwo będziesz pamiętać o tym zdarzeniu, a oni będą starali się uciec od rutyny, wciągając ketaminę.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


SCENARIUSZ 2

Twój partner: uważa, że powinieneś przeczytać tę książkę teoretyczną, ponieważ jest tam trochę interesujących punktów o kontrkulturze i sasiufhkjwsdfjwndskjhfablabla.
Ty: naprawdę nie mógłbyś mieć tego bardziej w dupie
Rozwiązanie: Pieprzyć to. Przeczytaj coś, co naprawdę cię interesuje. Jemu powiedz, by wyżalił się na forum dyskusyjnym, czy innym wykopie.

W skrócie: rób swoje.

NIE: NIE SYPIAJ ZE WSPÓŁLOKATORAMI, IDIOTO

Wyobraź sobie wyjątkową mieszankę grozy i niezręczności towarzyszącą przypadkowemu spotkaniu ONS w supermarkecie. Naciągane „jak leci”; nadzieja, że nie wywnioskują z twojego wyglądu, że jest godzina jedenasta, a ty dopiero wracasz z nocnego wyjścia; wymuszony śmiech; przytłaczający wstyd, gdy musisz spojrzeć komuś prosto w oczy, jednocześnie trzymając dwie mrożone pizze i wydzielając niepochlebne wonie. Teraz wyobraź sobie to samo uczucie za każdym razem, gdy chcesz skorzystać z własnej toalety.

NIE: W OGÓLE NIE SYPIAJ Z INNYMI LUDŹMI, SKORO JESTEŚ W ZWIĄZKU. IDIOTO.

Dość oczywista, wydawałoby się, reguła dla każdego w monogamicznej relacji, ale z doświadczenia wiem, że trzeba ją wbijać do głowy. Aura świeżości i tysiące możliwych opcji na seks często stanowią pokusę nie do odparcia. Powtórzę zatem: fakt, że ktoś nie chodził z tobą do liceum, nie znaczy, że od razu musisz go przelecieć.

TAK: ZAJEBIŚCIE SZYBKO ZINTEGRUJ Z NOWYMI ZNAJOMYMI

Możesz powiedzieć wszystko o człowieku, obserwując to kim i jacy są jego przyjaciele. Jeżeli nie dogadujesz się z przyjaciółmi twojego partnera lub na odwrót, prawdopodobnie skazani jesteście na porażkę. Bardzo łatwo zamknąć związek w bańce, którą stworzyliście na samym początku relacji, gdy poznawaliście się tylko w wyselekcjonowanych kawiarniach i dwóch sypialniach. Teraz twoja opinia w całości oparta jest na relacji bez jakiegokolwiek pojęcia, jak druga osoba funkcjonuje w ogóle społeczeństwa. Przez to nie wiesz, jak reagować, gdy dołączy do urodzinowego posiłku i rozpocznie zaognioną dyskusję na temat Facebooka z jednym z twoich współlokatorów.

NIE: NIE ZNIECHĘCAJ SWOJEGO PARTNERA/ÓW DO DZIAŁANIA, BO PANICZNIE BOISZ SIĘ, ŻE DOWIEDZĄ SIĘ CZEGOŚ NA SWÓJ TEMAT I CIĘ ZOSTAWIĄ

Jeśli kogoś kochasz, daj mu wolność; jeśli wróci, to prawdopodobnie zostawił coś o wartości sentymentalnej w twoim domu.

NIE: NIE BĄDŹ KUTASEM; CHOCIAŻ PEWNIE I TAK BĘDZIESZ

Realistycznie rzecz biorąc, większość miłości z liceum i studiów zakończy się, bo dorośniecie. Tak dzieje się z większością związków rozpoczętych zanim w pełni uformujesz swoją osobowość. Trudno to rozpoznać bez doświadczenia lub terapeuty, więc będziesz się z tym godzić, wyżywając się na wiele okrutnych sposobów, takich jak np. kasowanie wzrokiem jej przyjaciół i podjęcie decyzji nienawidzenia wszystkich uwielbianych przez niego zespołów. Z czasem zdasz sobie sprawę, że to trajektoria większości związków, niezależnie od wieku, ponieważ ludzie zmieniają się nieustannie przez całe życie i tak naprawdę bardzo rzadko i trudno jest tego dokonać w harmonii z drugą połówką. Więc najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić to nie wchodzić w żadne związki? Wcale? Może po prostu zaadoptuj starego, ślepego kota, który będzie od ciebie w pełni zależny, przelej całą swoją emocjonalną energię na niego i zafascynuj się niszowym porno do momentu, w którym pojęcie związku będzie czysto teoretyczne? Nie wiem. Po prostu głośno myślę.

TAK: SŁUCHAJ SWOJEGO SERCA! ZRÓB TO, CO DLA CIEBIE NAJLEPSZE! TO TWÓJ WYBÓR!

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE UK


Więcej na VICE: