
Reklama
Mknę w pościgu za marzeniami, uwikłany w codzinne układy social partnership & co., myślę: "panom już podziękujemy", a mówię: "co słychać, co porabiasz". W codzienności życia staram się nie zapomnieć o rzeczach, które w relatywnym systemie własnych wartości wymagają zdecydowanie podkreślenia podwójną kreską. Uważam, by natłok informacjii, zależności i sentymentów, nie popchnął mnie w kierunku stanu potęgującej się niewrażliwości. Życie przekorne zdecydowanie.I spotykamy się tu. Przekornie. Dzień dobry. Może tak zaczniemy.


Jeśli przyjąć sceptycyzm poznawczy i bezsilne próby poszukiwania wiedzy pewnej, jako oznaki nihilizmu, to ze smutkiem w głosie przyznaję się do porażki. Bliżej mi w tę romantyczną stronę. Z chwiejnym poziomem zaangażowania wierzę we wszystkie sentymentalne mitologie o wolności, miłości i raju.Status quo mnie przeraża. Nie chcę stanąć w punkcie, gdzie lęk przed zmianą i nieznanym odrzuca wszelkie pomysły i innowacje. Zdecydowanie nie mam wyjebane, ale mają 'oni' i gramy razem w ten cały rozgardiasz. Nie ma co zamykać oczu, bo widok jest przedni, przy zachowaniu odpowiedniego dystansu.
Reklama
Rozgardiasz to rozgardiasz, nie ma co się porywać na próbę definiowania go coraz to innymi epitetami. Jedno jest pewne: próba uporządkowania rozgardiaszu, jakikolwiek by on nie był i z czymkolwiek nie był związany, wiąże się z pracą. I ten trip to bardziej praca niż próba ucieczki właśnie, składowa wielu różnych czynników. Trochę Kołakowskiego, trochę Jodorowskiego, trochę Bułhakowa, a na to wszystko Malinowski plus filozofowie wschodu i Ayurveda. Zastanawiam się, na ile jestem zakorzeniony w modelu życia zachodnioeuropejskiego, na ile uzależniony od stymulujących bodźców dnia codziennego, i na ile bolesna będzie rozłąka z przyzwyczajeniami. Wielka przygoda!Skoro wspomniałeś o stymulujących bodźcach dnia codziennego, to nie będę sobą, jeśli nie poproszę Cię o kilka słów na ten temat. Czytelnicy VICE lubią, kiedy skacze im ciśnienie.
Wyobraź sobie, znów przywołując przekorność, że to właśnie VICE jest tym, co stymuluje najbardziej. Nudzi mnie bardzo spłaszczanie wszystkiego do wspólnego mianownika, by każdy mógł zrozumieć i każdy mógł się pośmiać. Zmęczony jestem trochę schematami bananowych krolewiczów okolicznych biesiad, sprzedających samych siebie za dwa biznesowe kontakty, skaczących, jak tylko zagrają. Skaczących nawet jak nikt nie gra. Nie mam zamiaru rozmawiać tak, by komuś skoczyło ciśnienie. Czy ja przypominam respirator?
Reklama
Intymność jest podniecająca. Obserwowanie rzeczywistości, tej prawdziwej, nieprzekłamanej - to interesuje mnie najbardziej. Zaglądanie w najciemniejsze zakamarki aktorów teatru dnia codziennego, bycie jednocześnie obserwatorem, katalizatorem i uczestnikiem całego zajścia.Wizja fotografii bardzo powiązana jest w moim przypadku z moją wizją życia. Próbuję rozebrać świat na czynniki pierwsze, nie interesuje mnie jego powierzchowność.

Nagość w mojej fotografii to nie tylko sfera pokazywania golizny. Wszystko ma bardzo surowy charakter. Pokazywanie obrazów w czystej formie, bez 'nakładania maski'. Jesli pytasz o goliznę, to nie mam do niej jakiegoś szczególnego stosunku. W zasadzie nie pytam nikogo o ściąganie ubrania, to zawsze wychodzi naturalnie z całej konwencji zdarzeń. Dla mnie te sytuacje są podniecające ze względu na ich żywiołowość i spontaniczność. Szalenie intrygujące jest przekraczanie tej niewidzialnej granicy, wchodzenie z publicznej sfery do prywatnej.
Reklama
Jestem szczęściarzem. Nigdy w życiu nie brakowało mi niczego, nigdy nie miałem przesytu. Udaje mi się łapać te wszystkie małe, cenne momenty i trawić je na tyle sprawnie, by przynosiły masę frajdy i dawały energię do nowych przygód. Wolę obserwować, niż być obserwowanym, być bardziej szpiegiem z krainy deszczowców i zieloną pietruszką.

Z wczesnego - Zaczarowany ołówek, później Batman.Czyli nieposkromiona możliwość tworzenia plus zagadkowy wybawca?
Pomysłowy podrywacz. Swoją drogą nawiązanie do Batmana to bardzo intrygujący motyw. Miałem rok temu wielki comeback do tej postaci. Intrygująca jest bardzo przekorność romantycznej mitologii o mężczyźnie idealnym za dnia, prawym, uczciwym, i dzielnym, a nieustraszonym superbohaterze po zmroku. Piękny mit o moralności. Kuriozum.Mnie zawsze fascynowali wrogowie Batmana. Nie sądzisz, że są w 100% ludzcy? Człowiek -dwie twarze, Pan Zagadka, Kobieta Kot i oczywiście mój ulubiony Joker - geniusz zła. Nie pociąga Cię zło? Choć trochę?
Jasne, że pociąga. To sęk naszej ludzkiej przewrotności. Nie lubiłem wrogów Batmana, to ciamajdy. Odkrywałem w nich za dużo wspólnych cech. Cyniczni, niezdecydowani, zawsze pozostawiali po sobie dużo zamieszania.To jak wygląda zło idealne?
Zło idealne to zło moralne. Potrafiące wszystko, uczące się i rozwijające. Staram się wierzyć, że nie ma takiego zła. Mam nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone. Chcę wierzyć, że zło przypominać może co najwyżej 'wesołą świtę Wolanda'.Jak wyobrażasz sobie koniec świata?
Myślę, że ziemia zacznie się zmniejszać, nie starczy dla każdego miejsca i wpadniemy w otchłań wszechświata. O wybuchu nie ma mowy. Chyba, że ktoś przyciśnie zły guzik.