Reklama
Newsy

Czego się obawiać podczas szczytu NATO?

Przez kilka dni Warszawa będzie przypominać świat z gier wideo albo postapokaliptycznych filmów. Rozmawiamy z ekspertem bezpieczeństwa o potencjalnych zagrożeniach

tekst Rafał Dadura
07 Lipiec 2016, 1:16am

Fot. Paweł Planeta

Chcieliście kiedyś poczuć na własnej skórze jak wyglądałaby Warszawa po apokalipsie zombie? Teraz będziecie mieli okazję przynajmniej częściowo wczuć się w klimat. Specjaliści z Interpolu, zamknięte ulice, brak koszy na śmieci, strefa zakazu lotów, śmigłowce, komandosi na motorówkach i policja na każdym rogu. Przez kilka dni Warszawa będzie przypominać świat z gier wideo albo postapokaliptycznych filmów. Przez dwa dni w Warszawie obradować będą najważniejsi przywódcy państw Sojuszu (Barack Obama, Angela Merkel, Francois Hollande, David Cameron), sekretarz generalny ONZ, prezes Banku Światowego i przedstawiciele 26 krajów, które współpracują z NATO. Łącznie ok. 2,5 tys. delegatów i 1,5 tys. dziennikarzy.

Takie zebranie to oczywiście wymarzony cel dla każdego, kto marzy o zniszczeniu Zachodu. Ale ryzyko zamachów było też pretekstem do wprowadzenia zakazu zgromadzeń, co wydaje się przede wszystkim nakierowane na zduszenie protestów (w 2012 r., podczas szczytu w Chicago, tysiące demonstrantów wyszły na ulice, podobnie w 2 lata temu w Wlk. Brytanii).

By dowiedzieć się czy środki zaradcze są uzasadnione, rozmawiałem z Jerzym Dziewulskim, byłym doradcą prezydenta A. Kwaśniewskiego ds. bezpieczeństwa. Szkolony m.in. przez siły specjalne Izraela, kierował likwidacją kilkunastu zamachów terrorystycznych, dwukrotnie ranny na służbie.

VICE: Na ulicach juz widać więcej policji. Czuć atmosferę mobilizacji. Czy coś rzeczywiście nam grozi? Czy mamy na coś zwracać uwagę?
Jerzy Dziewulski: Takie jednorazowe mobilizacje służą bardziej pokazaniu swoich możliwości przez organy państwa, niż bezpieczeństwu ludzi. Przeciętny człowiek nie wie tak naprawdę, na co powinien zwracać uwagę. Problemem jest niski poziom świadomości społecznej dotyczącej bezpieczeństwa. W szkołach praktycznie nie ma edukacji na temat bezpieczeństwa, są jakieś lekcje przysposobienia obronnego, ale są niewiele warte. A tu tkwi sedno – nad bezpieczeństwem publicznym trzeba pracować stale: pojedyncze mobilizacje, tak jak teraz, niczemu nie służą.


Niebezpieczne informacje. Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


W jednym wywiadzie nie ma szans, bym mógł przekazać sensowne rady. No bo jakie rady maiłabym przekazać? Czy ja jako obywatel w czasie szczytu NATO mam chodzić i rozglądać się po ulicy szukając zagrożeń? Mam np. dzwonić na Policję, bo zauważyłem kogoś dajmy na to, w arabskim stroju - stereotypowo kojarzonym z terroryzmem? Bo gdzieś leży porzucona walizka? Zwykły obywatel ma oglądać się za siebie na ulicy? Po medialnym szumie można wnioskować, że takie są oczekiwania wobec zwykłego przechodnia. To absurd! Nie dajmy się zwariować! Nasze bezpieczeństwo jako obywateli nie zmieni się znacząco w czasie szczytu NATO, ono jest zapewniane na co dzień przez odpowiednie służby. My jako obywatele, możemy spać spokojnie, a jeśli już przejmujemy się się swoim bezpieczeństwem, to pamiętajmy o nim na co dzień i zadbajmy o odpowiednią edukację w szkołach. Pojedyncze wydarzenia i okazjonalne zainteresowanie tematem – jak teraz – nic nie wnoszą.

Czego nadzwyczajnego może się spodziewać zwykły człowiek w czasie szczytu NATO oprócz oczywiście zamkniętych ulic i blokad?
Jedną z rzeczy, które może zauważyć zwykły obywatel będzie zakłocona komunikacja radiowa – zabawki, drony, krótkofalówki w okolicach Stadionu Narodowego nie będą działać. To samo dotyczy telefonów komórkowych: w określonych strefach nie będzie zasięgu. Na ulicach ubędzie koszy na śmieci, stacji Veturilo, czyli obiektów, które mogłyby posłużyć np. do ukrycia bomby. Ciekawostką jest też np. zabezpieczenie kanałów ściekowych – zostaną zablokowane i będą ścisłe obserwowane. Można przecież obliczyć prędkość przepływu ścieków i kanałami wysłać łódeczką jakiś ładunek w określone miejsce w określonym czasie. Takich rzeczy jest oczywiście więcej, ale ze względów bezpieczeństwa nie będę zdradzać szczegółów.

Jakie są główne wyzwania stoją przed Polską w związku z organizacją szczytu?
Po pierwsze, zapewnienie bezpieczeństwa w czasie szczytu to tak naprawdę operacja o zasięgu globalnym. Kilkadziesiąt przywódców najważniejszych państw. Współpraca ze służbami bezpieczeństwa z wielu innych krajów, uwaga mediów na całym świecie. Polska jeszcze takiego wydarzenia nie organizowała. Po drugie, trzeba być gotowym na wszystko. Nie można wykluczyć żadnej opcji. Dlatego właśnie zastosowano takie środki bezpieczeństwa: zamknięte ulice, mosty, strefa zakazu lotów. Każdy scenariusz musi być wzięty pod uwagę, każdy szczegół musi być dopracowany. Nie podam szczegółów, ze względów bezpieczeństwa, nie chcę zdradzać metod działania itd. Jestem jednak spokojny o to, że bezpieczeństwo będzie zapewnione.

Wiele mówi się też o kosztach całej imprezy. Czy warto je ponosić? Może dałoby się zrobić to wszystko taniej?
Nie ma niestety czegoś takiego jak bezpieczeństwo za darmo. To musi kosztować. To niestety problem, trzeba wydać publiczne pieniądze i to w dodatku bez nadziei na zwrot – jak w przypadku fotoradarów. Tak naprawdę zresztą nie chodzi stricte o to, by zapewnić stuprocentowe bezpieczeństwo (to jest nieosiągalne), a o uniknięcie jakiejś poważnej sytuacji, kompromitacji. W grę wchodzi prestiż Polski jako organizatora szczytu NATO, byśmy mieli dobrą opinię. Tak czy owak, koszty są nie do uniknięcia.

Kto i co konkretnie może nam zagrażać?
Na to pytanie nie odpowiem i nie odpowie na nie nikt. Dlaczego? Po to by nie zdradzać metod, jakimi posługują sie służby bezpieczeństwa. Ujawnianie takich pozornie błahych rzeczy może tylko pomóc terrorystom. Mogę powiedzieć tyle: obecnie zagrożenie terrorystyczne czai się raczej wewnątrz. Przykładem są choćby niedawne zamachy w Paryżu czy Brukseli, dokonane przez obywateli Francji i Belgii. Niestety nie można juz mówić o konkretnym kierunku z którego pochodzą ewentualne zagrożenia. One mogą pochodzić zewsząd, również z własnego podwórka. Zwłaszcza, że mamy do czynienia z radykalizacją nastrojów. Jest coraz więcej nienawiści i konfliktów. Popatrzmy na naszą scenę polityczną: ostatnio jedna z posłanek zaczęła straszyć innych bronią, język debaty robi się coraz ostrzejszy. To wpływa na klimat społeczny w kraju i może doprowadzić do nieoczekiwanych skutków. Skupmy się na sobie i zagrożeniach jakie sami możemy na siebie ściągnąć.

A bezpieczeństwo cybernetyczne? Czy powinniśmy się spodziewać np. zwiększonej inwigilacji w internecie? Ktoś będzie czytał nasze maile?
Niczego specjalnego z okazji szczytu NATO nie należy się spodziewać. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo już mają odpowiednie uprawnienia, które dała im ustawa antyterrorystyczna (moim zdaniem zbyt szerokie). Możliwości podsłuchu czy inwigilacji są tak stare jak telefony czy internet. Ludzie znajdujący się na specjalnych listach, ci, którzy mogą stanowić zagrożenie są już objęci odpowiednim nadzorem od dawna. Dla przeciętnego obywatela nic się tutaj nie zmieni.

Jak pan ocenia przyjęcie ustawy zakazującej spontanicznych zgromadzeń na czas szczytu?
To jest jak najbardziej zrozumiałe. Chodzi o to, by nie odciągać policji od jej zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa w czasie szczytu. Spontaniczne zbiorowiska ludzi to dodatkowy czynnik rozpraszający uwagę służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Jakkolwiek to nie zabrzmi: Policja ma w tym przypadku ważniejsze zadania niż pilnowanie manifestacji. Niestety przez kilka dni musimy przecierpieć pewne ograniczenia, wymaga tego nadzwyczajna sytuacja. Przypominam, nigdy jeszcze Warszawa nie gościła tylu tak ważnych osobistości jednocześnie.