FYI.

This story is over 5 years old.

Kultura

Dorastanie jako czarne dziecko w nazistowskich Niemczech

Populacja czarnych osób w czasie rządów nazistowskich była minimalna – zaledwie kilka tysięcy w liczącej wówczas 65 milionów III Rzeszy. Massaquoi, jako wnuk liberyjskiego konsula w Niemczech, otrzymał immunitet i żył pośród ludności aryjskiej

Na powyższym zdjęciu widać jak w 1933 młody Hans J. Massaquoi stoi na dziedzińcu szkoły w Hamburgu, ze swastyką naszytą na sweterku, otoczony niebieskookimi, jasnowłosymi niemieckimi dziećmi.

Młodemu Hansowi, synowi niemieckiej pielęgniarki i liberyjskiego dyplomaty, udało się przeżyć nazistowski reżim Adolfa Hitlera. „Przetrwałem dzięki lukom w prawie rasowym. Nie było nas na tyle dużo, żeby naziści zwrócili na nas uwagę" – pisze Massaquoi w swojej autobiografii, Destined to Witness: Growing Up Black in Nazi Germany.

Reklama

Populacja czarnych osób w czasie rządów nazistowskich była minimalna – zaledwie kilka tysięcy, w liczącej wówczas 65 milionów III Rzeszy. Massaquoi był wnukiem liberyjskiego konsula w Niemczech, więc jego rodzina otrzymała immunitet i żyła pośród ludności aryjskiej, podczas gdy wszyscy uważani przez nazistów za przedstawicieli „niższych ras", zaczynali odczuwać efekty ksenofobicznej, represyjnej polityki Hitlera.

Jednakże życie Massaquoia zaczęło zmieniać się w 1934 roku. „Kiedy przyszedłem do szkoły pewnego letniego poranka 1934, poinformowano nas, że dyrektor kazał wszystkim uczniom i nauczycielom zebrać się na szkolnym dziedzińcu" – pisze Hans. „Dyrektor, ubrany w brązowy nazistowski mundur na specjalne okazje, ogłosił, że niedługo nadejdzie »najwspanialszy moment naszego życia«, że zostaliśmy wybrani przez los, by na własne oczy zobaczyć »kochanego Führera«. Zapewniał nas, że to przywilej, że w przyszłości chwili tej będą nam zazdrościć nasze dzieci i dzieci naszych dzieci. Miałem wtedy osiem lat i nie rozumiałem, że Herr Wriede mówił do wszystkich 600 dzieci zebranych na szkolnym dziedzińcu, tylko nie do mnie".

Koledzy Massaquoia byli tak natchnieni charyzmą przywódcy narodu, że po jego wizycie wszyscy zapisali się do Hitler Jugend. Hans nie chciał czuć się wykluczony, więc również złożył podanie o przyjęcie. Zostało odrzucone.

Kilka lat później, rasistowskie nastroje w niemieckim społeczeństwie jeszcze wzrosły. Kiedy czarny amerykański lekkoatleta Jesse Owens zdobył cztery złote medale na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku, niechęć Hitlera i reszty Partii Narodowosocjalistycznej zaczęła eskalować. Niedługo po Igrzyskach, rodzina Massaquoia od strony ojca musiała uciec z kraju, pozostawiając dziesięcioletniego Hansa w Niemczech z matką.

Reklama

Hans jako dziecko i dorosły. Źródło

Koszmar Hansa jednak dopiero się zaczynał. Pewnego dnia zobaczył na huśtawce na placu zabaw tabliczkę, która zabraniała zabawy dzieciom „niearyjskim". Później z jego szkoły zaczęli znikać nauczyciele pochodzenia żydowskiego. Ale dopiero wizyta młodego Massaquoia w hamburskim zoo ostatecznie zerwała jego emocjonalny stosunek do nazizmu. W zoo w klatce umieszczonej przy jednym z wybiegów zamknięta była afrykańska rodzina – wyszydzana i wyśmiewana przez tłum. Hans był tylko jednym z wielu osób, które ostrożnie podchodziły do klatki, kiedy ktoś z tłumu wytknął go palcem i krzyknął: „Patrzcie! Urodziło im się dziecko!". Był to pierwszy raz, kiedy pogardzono nim publicznie.

Aby przetrwać w coraz bardziej rasistowskich Niemczech, Massaquoi musiał wysłuchiwać mnóstwa obelg pod swoim adresem. Kolejny dziwny epizod w jego życiu miał miejsce zaraz po wybuchu II wojny światowej. Massaquoi, wcześniej odrzucony przez Hitler Jugend jako „niegodny noszenia niemieckiego munduru", teraz prawie został zaciągnięty do niemieckiej armii. Mimo młodego wieku świetnie zdawał sobie sprawę z ironii całej tej sytuacji. Oszczędzono go, bo miał chorobliwą niedowagę.

Koniec drugiej wojny spowodował kolejne duże zmiany w życiu Massaquoia. W tym okresie zarabiał na życie jako saksofonista jazzowy, później wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, z krótkim postojem w Liberii – ojczyźnie swojego ojca – skąd Wujek Sam zwerbował go do walki w wojnie koreańskiej.

Po służbie w jednostce spadochroniarskiej w amerykańskiej armii zapisał się na Uniwersytet w Illinois, gdzie ukończył studia dziennikarskie. Pracował jako dziennikarz przez ponad czterdzieści lat, był redaktorem naczelnym magazynu Ebony, legendarnego czasopisma poświęconego Afro-amerykanom. „Wszystko dobre, co się dobrze kończy" – pisze Massaquoi. „Jestem dość zadowolony z tego, jak potoczyły się moje losy. Przetrwałem, by móc opowiedzieć o fragmencie historii, którego byłem świadkiem. Chciałbym, żeby wszyscy na świecie mieli radosne dzieciństwo w sprawiedliwym społeczeństwie. Mnie zdecydowanie go brakowało".

Hans Jurgen Massaquoi zmarł 13 stycznia 2013 roku w Nowym Orleanie.