Reklama
dobre rady

Jak poradzić sobie z syndromem oszusta

Czujesz, że jesteś oszustem i wszyscy o tym wiedzą? Że swoją pozycję zawdzięczasz jedynie szczęściu? Jeśli tak, prawdopodobnie zaszedłeś dalej niż większość ludzi

tekst Markham Heid; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
03 Lipiec 2018, 9:56am

PeopleImages/Getty Images

Jesteś oszustem i wszyscy o tym wiedzą. Swoją pozycję najwyraźniej osiągnąłeś jedynie dzięki łutowi szczęścia, bo przecież twoi współpracownicy ewidentnie mają lepsze kwalifikacje niż ty. Pracujesz po godzinach, żeby to jakoś ukryć, ale wiesz, że to tylko kwestia czasu, zanim cały świat zauważy twoje braki.

Brzmi znajomo? Jeśli tak, być może doświadczasz czegoś, co naukowcy określają mianem „syndromu oszusta”. Zjawisko to odkryto już w latach 70., ale w ostatniej dekadzie zaczęto mu poświęcać znacznie więcej uwagi.

Czym dokładnie jest syndrom oszusta?

Oficjalna definicja: trwałe, uwewnętrznione przekonanie o swojej „intelektualnej fałszywości” oraz „niezdolność zaakceptowania własnego sukcesu zawodowego”, wyjaśnia Holly Hutchins, profesor nadzwyczajna ds. rozwoju zasobów ludzkich na Uniwersytecie w Houston. „U większości osób objawia się to poczuciem, że jest się oszustem i nie zasługuje się na swój sukces” – mówi.

Hutchins wymienia kilka charakterystycznych cech osób, które cierpią na syndrom oszusta: przypisują swój sukces czynnikom zewnętrznym, takim jak szczęśliwy zbieg okoliczności czy przypadek, a jednocześnie obwiniają się za wszelkie błędy i niepowodzenia. Unikają również sytuacji, w których mogą zostać poddani dokładnej ocenie: rzadziej ubiegają się o awans i podwyżkę, a także nie wychodzą z inicjatywą, kiedy mają możliwość podjęcia nowych projektów lub obowiązków. Jak dodaje Hutchins, może to utrudnić im wspinanie się po szczeblach kariery oraz zawodowy sukces. Co najważniejsze, notorycznie się przepracowują – aż do całkowitego wypalenia zawodowego – aby zachować pozory, że są świetnymi pracownikami. Mają także tendencję do nieprzypisywania sobie własnych zasług oraz odczuwania wielkiej ulgi, kiedy uda im się coś osiągnąć.

„Kluczowym elementem syndromu oszusta jest ciągły lęk przed byciem ujawnionym, więc cierpiący na niego ludzie żyją w permanentnym stanie stresu i niepokoju” – mówi Rebecca Badawy, adiunkt na Youngstown State University w Ohio. „Ale jedną z najbardziej interesujących rzeczy jest to, że w rzeczywistości »oszuści« wcale nie radzą sobie gorzej niż inni”.

Co ciekawe, „oszuści” zwykle odnoszą znacznie większe sukcesy niż reszta ludzi, a ich umiejętności zdecydowanie nie można określić mianem przeciętnych. „Syndrom oszusta zazwyczaj dotyka ludzi, którzy odnieśli spore sukcesy. Jak na ironię, większość z nich doświadczyła w życiu wielu rzeczy, które jasno dowodziły tego, że są bardzo kompetentnymi osobami” – wyjaśnia Nick Schubert, asystent badawczy na kanadyjskim Royal Ottawa Mental Health Centre, który w 2017 roku razem ze współpracownikami przeprowadził badanie opisujące zależność między syndromem oszusta a niską samooceną.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Syndrom oszusta często dotyka perfekcjonistów, którzy myślą: „Jeśli nie mogę być doskonały, to znaczy, że jestem nieudacznikiem” – mówi Badawy, która opublikowała ostatnio badanie na temat syndromu oszusta w środowiskach akademickich. Skupiła się w nim między innymi na studentach, czyli grupie, którą bardzo często dotyka ten problem. Syndrom ten po raz pierwszy zauważono u kobiet na wysokich stanowiskach i chociaż to one częściej cierpią na jego ostrzejszą formę, z badania Badawy wynika, że to mężczyźni znacznie gorzej sobie z nim radzą. „W przypadku, kiedy ktoś usłyszy złą opinię na temat swojej pracy albo jego wyniki zostają poddane ocenie zwierzchnika, mężczyźni z syndromem oszusta zaczynają gorzej wykonywać swoje obowiązki. U kobiet nie stwierdzono takiej reakcji”.

Badawy dodaje, że wśród osób z syndromem oszusta powszechne jest również samoutrudnianie, czyli mechanizm obronny polegający na przewidywaniu niepowodzeń. „Tacy ludzie będą robić różne rzeczy, które negatywnie wpływają na ich zdolności, po to, aby mieć wymówkę, kiedy im się nie powiedzie” – mówi. „U studentów może to przybierać formę nieuczenia się do testu lub obijania się w trakcie ważnego zadania”.

Schubert twierdzi, że „oszuści” są również grupą szczególnie narażoną na depresję oraz stany lękowe. „Ludzie, którzy cierpią na syndrom oszusta, obawiają się porażki, ponieważ ich poczucie własnej wartości jest stale zagrożone”. Dodaje też, że często nakładają na siebie „ogromną presję”.

Czy syndrom oszusta jest bardziej powszechny niż kiedyś?

Trudno to stwierdzić. „Podejrzewam, że tak, ale nie mamy na to dowodów” – mówi Badawy. „Jednak myślę, że obecnie zaczęło się tym interesować coraz więcej naukowców, ponieważ dostrzegliśmy, jak wiele osób na to cierpi”.

Istnieje sporo badań skupiających się na syndromie oszusta u osób, które pracują. Jednak Badawy mówi, że zauważyła to również wśród celebrytów. „Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda syndrom oszusta, obejrzyj nagranie z występu Natalie Portman na Harvardzie” – radzi. Portman mówi tam o swoich własnych kompleksach oraz poczuciu bycia bezwartościową, które towarzyszyły jej, kiedy sama studiowała na Harvardzie. „W pierwszych dwóch minutach doskonale opisuje ten syndrom” – dodaje Badawy.

Jeśli założymy, że rzeczywiście coraz więcej osób na to cierpi, pozostaje pytanie, co odpowiada za rozpowszechnienie się tego problemu. „Według mnie może to wynikać z tego, że w dzisiejszych czasach ludzie muszą łączyć w swoim życiu znacznie więcej różnych ról” – odpowiada. Jako przykład podaje lata 50. i 60., kiedy na mężczyzn i kobiety narzucano znacznie sztywniejsze role społeczne. Dzięki temu istniały pewne jasno określony wzory zachowań i kariery, które ludzie mogli naśladować. „Teraz już ich nie ma, więc sporo z nas nie ma pewności, jak właściwie powinniśmy się zachowywać i żyć” – mówi.

Hutchins tłumaczy również, dlaczego niektóre grupy demograficzne cierpią na syndrom oszusta częściej niż inne. „Okryliśmy, że takie obawy są znacznie powszechniejsze u osób, które w swoim życiu zmagały się z różnymi formami dyskryminacji i nierówności, zwłaszcza z powodu ich etniczności, płci lub innych form tożsamości” – wyjaśnia. „W moim badaniu skupiłam się na pracownikach naukowych i towarzyszącym im syndromie oszusta. Zauważyłam, że wykładowcy, którzy jako pierwsi w swojej rodzinie zdobyli dyplom lub którzy pochodzili z niedostatecznie reprezentowanych mniejszości, znacznie częściej opowiadali o tym, jak przez całą karierę akademicką towarzyszyło im poczucie, że są oszustami”.

Badawy dodaje, że częściowo winne mogą być też media społecznościowe. „Sądzę, że media społecznościowe bardzo negatywnie wpływają na nasz obraz samego siebie, ponieważ z ich powodu ciągle porównujemy się do innych. W dzisiejszych czasach osiągnęło to zupełnie nowy poziom i nic dziwnego, że ma to ogromny wpływ na sposób, w jak postrzegamy samych siebie oraz nasze osiągnięcia” – wyjaśnia.

Co można zrobić, aby poradzić sobie z syndromem oszusta?

„Uważam, że olbrzymią rolę odgrywa świadomość – świadomość, że stanowi to normalne zjawisko psychologiczne i w rzeczywistości nie ma to żadnego związku z kompetencjami” – mówi Badawy.

„Rozmawianie o tym z rówieśnikami również może pomóc” – dodaje Schubert. Mówi, że ludzie z syndromem oszusta często odczuwają ulgę po odkryciu, jak wielu z ich współpracowników czuje to samo, co oni. Normalizuje to ich doświadczenia i pozwala poczuć, że nie są w tym odosobnieni.

Hutchins również się z tym zgadza. „Większość ludzi w pewnym momencie swojej kariery doświadcza poczucia, że ich sukces to jedno wielkie oszustwo” – mówi. „Najgorzej, kiedy mają wrażenie, że problem dotyczy jedynie ich. Wtedy mogą wykształcić się w nich niezdrowe mechanizmy radzenia sobie z tymi przekonaniami”.

Hutchins tworzy specjalny program wsparcia na Uniwersytecie w Houston, aby pomóc ludziom z syndromem oszusta. Mówi, że porozmawianie o swoich uczuciach z terapeutą lub innym specjalistą zajmującym się zdrowiem psychicznego może pomóc ludziom zidentyfikować błędne oraz negatywne przekonania na temat własnych kompetencji, które nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości.

„Syndrom oszusta bierze się przede wszystkim z tego, w jaki sposób uzależniamy nasze poczucie wartości od pracy” – mówi. „Cierpiący na to ludzie muszą sobie uświadomić własne problematyczne wzorce myślenia oraz nauczyć się tego, jak produktywnie z nimi walczyć”.

Artykuł pierwotnie ukazał się na Tonic


Więcej na VICE: