zdjęcia

Surrealistyczne zdjęcia ust ukazują nowe, piękne oblicze dyskomfortu

Zachwycające fotografie Mariusa Sperlicha powstają dzięki godzinom pozowania i ciężkiej pracy

tekst Beckett Mufson; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
28 Maj 2018, 7:05am

Zdjęcia dzięki uprzejmości Mariusa Sperlicha

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US

Zdjęcia Mariusa Sperlicha pokazują nowe, piękne oblicze dyskomfortu. Prace tego berlińskiego fotografa najlepiej opisuje określenie „maksymalizm” – zdjęcia Sperlicha zazwyczaj przestawiają niesamowite zbliżenia różnych części ciała, zwykle twarzy, które zostały przekształcone w coś innego: hamburgery, parki wodne czy scenki rodzajowe. Stworzenie jednej fotografii potrafi zająć nawet sześć godzin, podczas której modelka non-stop musi pozować. Współpraca z nim bywa tak męcząca, że sam Sperlich powiedział VICE: „Musisz być trochę szalony, żeby się na to zdecydować”.

Kolorowy, wymyślny styl Sperlicha narodził się, kiedy jeszcze fotograf zajmował się tworzeniem zdjęć reklamowych. Jednak jakiś czas temu zrezygnował z pracy w agencji, aby w pełni oddać się swoim obecnym projektom. „Reklama to oszukiwanie ludzi” – wyjaśnił w rozmowie z VICE. „To wmawianie im, na czym tak naprawdę im zależy. Nie podoba mi się sama idea reklamy”. Teraz, głównie dzięki publikowaniu swoich prac na Instagramie, zdobył uznanie w świecie sztuki, jednocześnie wpisując się w nurt takich artystów jak Daniel Arsham i Yung Jake, którzy zyskali sławę zarówno w internecie, jak i „prawdziwym” świecie. Jego prace pokochało wielu celebrytów, w tym Madonna, która na początku 2017 roku udostępniła na Twitterze jedno z jego zdjęć: logo Nike stworzone z pedantycznie przystrzyżonych włosów łonowych.

Mniej więcej w tym samym czasie nawiązał współpracę z makijażystką Joanną Bacas. Razem stworzyli serię, w ramach której uczynili ludzkie twarze tłem dla codziennego życia małych figurek. Nawiązanie kontaktu z Bacas było jak „spełnienie marzeń”, powiedział Sperlich, czego dowodem może być to, że obecnie większość jego zdjęć powstaje we współpracy z makijażystką. Zresztą nic dziwnego – wystarczy spojrzeć, jak to połączenie sił wpłynęło na ich popularność na Instagramie: w przypadku Sperlicha było to przeskoczenie z 10 tysięcy obserwujących, których miał przed rozpoczęciem pracy z Bacas, do obecnych prawie 200 tysięcy. Seria stała się tak popularna, że Preiser (firma tworząca miniaturki, z których korzysta Sperlich) zaczął wysyłać figurki artyście, kiedy tylko ich o to poprosi.

Jego proces opiera się na tworzeniu intymności i przełamywaniu barier, które towarzyszą standardowej sesji zdjęciowej. Zainspirowany filmami Gaspara Noé, Sperlich powiedział: „Chciałem zrobić coś, co sprawiłoby, że ludzie poczują się niekomfortowo. Z jednej strony miało ich to pociągać, ale z drugiej mieli pomyśleć: »O Boże, dlaczego?«”.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Odkąd rzucił pracę w reklamie i zajął się swoją pasją, Sperlich zdążył już wystawić swoje zdjęcia na kilku wystawach, a do tego nawiązał współpracę z takimi markami jak Dior. Jednak pewnego dnia ma nadzieję wejść do galerii i zobaczyć swoją pracę wiszącą obok dzieł Andy'ego Warhola. „To głupi przykład, ale dla mnie największą wartością jest uznanie” – wyznał.


Więcej na VICE: