Zobacz, jak neonaziści bawili się w rocznicę urodzin Hitlera
Wszystkie zdjęcia: Roman Kutzowitz
ekstremizm

Zobacz, jak neonaziści bawili się w rocznicę urodzin Hitlera

W ostatni weekend do miasteczka Ostritz przy granicy polsko-niemieckiej zjechali się neonaziści z 15 krajów, w tym z Rosji, Węgier i Polski
Jan Karon
tekst Jan Karon
Jan Bogdaniuk
tłumaczenie Jan Bogdaniuk
25.4.18

Kibole, miłośnicy sztuk walki, entuzjaści prawicowego rocka i długoletni członkowie neonazistowskich bojówek – w sumie około 800 osób w ten weekend przyjechało do miasteczka Ostritz w Saksonii na festiwal „Schild und Schwert” („Tarcza i miecz”), który dziwnym przypadkiem zbiegł się z urodzinami Adolfa Hitlera. „Naszym celem jest stworzyć wydarzenie, które łączy w sobie wszystko: politykę, sztukę, muzykę i sport” – mówił Thorsten Heise, organizator festiwalu i członek zarządu Narodowodemokratycznej Partii Niemiec (NPD), skrajnie prawicowego ugrupowania o otwarcie nazistowskim programie. Heise ma na koncie wyroki między innymi za napaść i zakłócanie porządku publicznego.

Organizator festiwalu Thorsten Heise (trzeci od prawej) na konferencji prasowej

Pod hasłem „Reconquista Europa” zaprosił neonazistów na teren Hotelu Neißeblick przy niemiecko-polskiej granicy. Od 2007 roku liczba członków NPD spadła niemal o połowę, z 7200 do 4000. W ostatnich wyborach uzyskała wynik powyżej 1 procenta w zaledwie 6 landach i cały czas wisi nad nią widmo bankructwa, ponieważ federalne władze chcą całkowicie pozbawić ją państwowego dofinansowania. Festiwal „Tarcza i Miecz” to próba udowodnienia, że partia jeszcze w ogóle się liczy.

Prawicowych ekstremistów z Niemiec i innych krajów miała przyciągnąć kulturalna oferta festiwalu. NPD zaprosiła takie neonazistowskie zespoły jak Die Lunikoff Verschwörung i Kategorie C. Zawodnicy MMA mogli poobijać sobie nawzajem twarze w ramach turnieju „Kampf der Nibelungen” („Walka Nibelungów”). Niedaleko ringu tatuażyści kreślili runiczne litery i sylwetki żołnierzy na skórze chętnych gości. Odbyło się nawet polityczne forum dyskusyjne na temat „zewnętrznej kontroli ze strony UE”. „Tarcza i Miecz” było wymarzonym miejscem dla każdego, kto serce ma skrajnie daleko po prawej stronie.

Sasza, Kolja, Kirill i Jurij, czterej Rosjanie około dwudziestki, jechali tu z Moskwy ponad 40 godzin. Po drodze musieli przesiadać się cztery razy. Jak mówią, najbardziej cieszyli się na koncert Kategorie C. Niemieckie słowa piosenki mają wyuczone na pamięć. „Wir sind Hools und werden uns ewig jagen, gegenseitig auf die Schnauze schlagen” („Jesteśmy chuliganami, zawsze będziemy się nawzajem ścigać i bić po twarzach”) – śpiewali. „U nas w Rosji są bardzo popularni” – stwierdził Sasza, mieszając rosyjski, angielski i niemiecki. Według organizatorów festiwal przyciągnął gości z 15 krajów, w tym prawicowych ekstremistów z USA, Austrii, Polski, Czech i Węgier.

Po polskiej stronie, około 300 metrów od przejścia granicznego, widać było obóz rozbity nad brzegiem Nysy. Choć obowiązywał zakaz spożycia alkoholu, dziesiątki uczestników festiwalu piły bez żadnego skrępowania. Młodzi fani Hitlera przynieśli kempingowe krzesełka, przenośne ogrodowe altanki i słuchali kiepskiego prawicowego rocka. W refrenach piosenek pokrzykiwali „Sieg Heil!”.

Policjanci biegną od wejścia na teren festiwalu do strefy kontroli

Wszystkiemu przyglądała się saksońska policja, która określiła wydarzenie mianem „największej operacji policyjnej ostatnich 10 lat”. Około 70 osób usłyszało zarzuty, głównie szerzenia antykonstytucyjnych treści i podżegania. Okrzyki „Sieg Heil!” nie były karane przez 1900 zebranych w miasteczku policjantów. Uczestnicy festiwalu mogli swobodnie nosić koszulki z nielegalnymi neonazistowskimi organizacjami Combat18 oraz Blood & Honor, które zostały skonfiskowane przez służby dopiero w niedzielę wieczorem. Choć prawicowi ekstremiści w Ostritz zupełnie nie kryli się ze swoimi nazistowskimi poglądami, władze nie rozwiązały festiwalu.

Jedną z gwiazd festiwalu był Uwe Meenen, rzecznik Udo Voigta, europosła z ramienia NPD i przewodniczący regionalnego biura partii w Berlinie, w 2012 roku skazany za podżeganie. „Nie przeszkadza mi, że nazywa się mnie nazistą” – odpowiedział na pytanie dziennikarzy.

Uwe Meenen

W najbliższy weekend Thorsten Heise również będzie miał pełne ręce roboty. Spodziewa się 3 tys. neonazistów na pierwszomajowej demonstracji w Chemnitz. „Głównym motorem mojej politycznej działalności jest miłość” – powiedział. Weekend upłynął mu przyjemnie: na festiwalu pośród przyjaciół.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Germany, całość możecie przeczytać TUTAJ

Reklama

Zobacz zdjęcia:

Według organizatorów na festiwal przyjechali uczestnicy z 15 krajów