vice mówi co teraz

Mężczyzna chce pozwać swoich rodziców, bo poczęli go bez jego zgody

„W porządku, ale nie spodziewaj się ulgowego traktowania. Zniszczę cię w sądzie” — odpowiada jego matka
Jan Bogdaniuk
tłumaczenie Jan Bogdaniuk
11.2.19
Raphael Samuel wyjaśnia dlaczego chce pozwać swoich rodziców

27-latek chce pozwać swoich rodziców, ponieważ poczęli go bez jego zgody. Raphael Samuel, biznesmen z Mumbaju, określa się jako „antynatalista”, co znaczy, że według niego narodziny to coś negatywnego, a prokreacja jest zła z moralnego punktu widzenia. A ponieważ nie da się zapytać nienarodzonego dziecka, czy w ogóle chce przyjść na świat, Raphael twierdzi, że rozmnażanie się w ogóle jest czymś z gruntu złym. „Decyzja o narodzinach nie należy do nas” — powiedział w wywiadzie dla BBC. Zatem jego zdaniem domaganie się odszkodowania jest całkiem rozsądne.

Raphael uważa, że należy mu się przynajmniej pewna rekompensata za istnienie. „Skoro jesteśmy rodzeni bez naszej zgody, zasługujemy na dożywotnie utrzymanie” — stwierdza w nagraniu na YouTube, na którym kryje swoją twarz za sztuczną brodą i ciemnymi okularami, podobno w celu ochrony prywatności. „Rodzice powinni nam płacić za życie — bo czemu nie?”.

Według szacunków Raphaela sprowadzenie człowieka na ten świat i zmuszenie go do pracy jest równoznaczne z „porwaniem i niewolnictwem”. Choć przyznaje, że zapytanie nienarodzonego dziecka o zgodę na życie jest faktycznie niemożliwie, wciąż jest zdania, że rozmnażanie się jest z gruntu nieetyczne ze względu na potomstwo i dobro całej planety.

Reklama

„Ludzkość nie ma sensu ani celu. Tak wiele osób cierpi” — twierdzi Raphael. „Jeśli ludzie wymrą, Ziemia i wszystkie pozostałe zwierzęta będą szczęśliwsze. Nie ma wątpienia, że byłoby im bez nas lepiej. Poza tym żaden człowiek nie będzie już cierpiał. Ludzkie istnienie jest kompletnie bezsensowne”.

Jak dotąd nie udało mu się znaleźć prawnika, który by go reprezentował. Tymczasem jego rodzice, oboje prawnicy, dają do zrozumienia, że są gotowi na sądową wojnę. Gdy pół roku temu Raphael powiedział swojej matce, że zamierza ją pozwać, odpowiedziała: „W porządku, ale nie spodziewaj się ulgowego traktowania. Zniszczę cię w sądzie”.

Nie znaczy to, że rodzice całkowicie się z nim nie zgadzają. „Mama powiedziała, że żałuje, że nie poznała mnie, zanim się urodziłem i gdyby jej się to udało, na pewno nie zdecydowałaby się na dziecko” — Raphael wyjaśnił BBC. Z kolei jego matka napisała na Facebooku, że: „Jeśli Raphael znajdzie racjonalne wytłumaczenie, jak moglibyśmy go poprosić o zgodę na urodzenie, przyznam się do porażki”.

Uprzedzając pytania: tak, cała ta wygląda dość podejrzanie. Sztuczna broda, ciemne okulary, estetyka jak z vlogów Mariusza Maxa Kolonki — wszystko to może być wymyślny przekręt, który w końcu okaże się reklamą nowych superskutecznych prezerwatyw, albo czegoś w tym stylu. Może też chodzić o zwykłe parcie na szkło i robienie wokół siebie szumu, byle tylko dostać swoje pięć minut sławy w internecie. Pewnie dlatego gazeta „Hindustan Times” go o to zapytała.

Dziennikarka Amrita Kohli zapytała go w wideorozmowie: czy robisz to na serio, czy może to wszystko żart? Raphael podtrzymał, że niczego nie udaje. Wyjaśnił też, że nosi sztuczną brodę, bo nie chce jeszcze upubliczniać swojego wizerunku. Przyznał jednak, że jego akcję można uznać za efekciarski chwyt, ponieważ „bardzo chciał, by ludzie zaczęli rozmawiać o antynatalizmie… o prostej idei nieposiadania potomstwa”.

Pierwsze wzmianki o antynatalizmie można znaleźć już na przełomie pierwszego i drugiego wieku naszej ery, jak podaje ABC. Niektóre interpretacje gnostycyzmu i buddyzmu postulowały, że sprowadzanie dzieci na materialny świat, pełen cierpienia i zła, jest czymś niewłaściwym i niemoralnym. Ta idea zyskuje ostatnio nieco popularność na zachodzie dzięki filozofom taki, jak David Benatar, który w 2006 roku opublikował książkę pt. Better Never to Have Been: The Harm of Coming Into Existence (Lepiej w ogóle nie istnieć: Szkody związane z egzystencją).

W swojej książce Benatar sugeruje, że każde doznanie związane z cierpieniem jest gorsze od całkowitego braku doznań; tym samym życie jest gorsze od nieżycia, a dawanie komuś życia jest automatycznie złe.

„Zaistnienie w ogólnym rozrachunku nigdy nawet nie ociera się o korzyść, a zawsze wiąże się ze stratą” — argumentuje Benatar. „Każde życie niesie ze sobą ogrom zła — o wiele więcej niż się zwykle ludziom wydaje. Jedyny sposób, by zapewnić, że nikt w przyszłości nie ucierpi, to upewnić się, że żadna hipotetyczna osoba nie stanie się rzeczywistym człowiekiem”.

Poglądy Raphaela wywołują spore kontrowersje w jego ojczystych Indiach, gdzie co miesiąc rodzi się 1,5 miliona dzieci.

Reklama

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia


Więcej na VICE: