i-D

Patrick The Pan: playlista pt. „miłość francuska”

Muzycy zdradzają nam swoje ulubione piosenki
Zdjęcie udostępnione dzięki życzliwości Patrick The Pan

Odkąd pamiętam, język francuski w słuchawkach mnie szczerze rozczulał. Docierał do mnie skutecznie, wymijając wszelkie uprzedzenia o lekkiej tandetności i popkulturowym wyświechtaniu. Żartujemy sobie, że gdy słyszymy śpiewany niemiecki, myślimy o wszystkich bryłach geometrycznych oprócz koła, a gdy słyszymy śpiewany francuski, myślimy o kolacji, różach i romantyczności drugiej świeżości.

Osobiście jednak uważam, że ten tok myślenia jest przeterminowany. Francusko-myślące umysły artystyczne mają w sobie jakiś gen, który sprawia, że ich twórczość skutecznie porusza moją prostą, słowiańską duszę. Poniżej serwuję wam 10 utworów, które mnie zaspokajają niezmiernie dobrze. Bon Appétit!

Reklama

Melody Gardot – Les Étoiles

Kiedy parę lat temu dostałem gramofon, wiedziałem, że ta płyta będzie jedną z pierwszych, które będę musiał sobie sprawić – marzyłem, by usłyszeć ten konkretny utwór we własnym salonie z trzaskami igły w tle.

Frànçois And The Atlas Mountains – Réveil Inconnu

Ten „ciapowaty”, lecz hipnotyzujący wokal należy do mężczyzny. Uwierzycie?

Maissiat – Trésor

Ta piosenka ma w sobie ten rodzaj instrumentalnej emocjonalności, której w muzyce mi brakuje coraz bardziej.

Karkwa – Dormir le Jour

Nie wiem, o co chodzi z tą Kanadą, ale niejednokrotnie mam tak, że gdy coś mi się bardzo podoba muzycznie, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że jest to właśnie stamtąd. Można śmiało powiedzieć, że Karkwa to kanadyjska odpowiedź na Radiohead, tylko z francuskimi tekstami. Dla mnie bomba.

Jean Louis Cormier – Bull’s eye

A ten pan, to lider wspomnianego punkt wyżej zespołu. Gdy Karkwa zawiesiła działalność, wydał on dwie świetne solowe płyty, na których wyraźnie czuć, kto pisał piosenki do dawnego projektu. Jego utwory są dobrze skomponowane, wyważone, z inteligentnymi formami, lecz bez przekombinowania. A to wszystko trochę w duchu amerykańskiego folku, trochę rocka (Radiohead wciąż gra mu w sercu) i nutką romansu z muzyką PJ Harvey.

Nadine Shah – Ville Morose

Chyba trzecia piosenka, której nie znalazłem na YouTubie, a którą koniecznie chciałem na tę playlistę wrzucić. Tym razem się jednak nie poddam: wrzucony link jest do wersji angielskojęzycznej, natomiast TY – drogi czytelniku/słuchaczu, chcąc doznać piękna tej piosenki w pełni, musisz znaleźć ją sobie w wersji po francusku na portalach typu Spotify z tytułem „Ville Morose” zamiast „Dreary Town”. Jest o niebo wspanialsza.

Reklama

Sébastien Tellier – L'amour naissant

I ta perkusja…

La Féline – Le Royaume

W sumie znalazłem to przypadkowo, szukając czegoś innego do tej playlisty, ale jestem zachwycony.

Charlotte Gainsbourg – Rest

Słuchając takich piosenek, mam wrażenie, że francuski został wymyślony do szeptania, mówienia cicho i pomrukiwania.

AIR – Left Bank

Na koniec trochę złamię zasady i wrzucę piosenkę po angielsku. Ale to nic, bo AIR nawet śpiewając po angielsku, nie jest w stanie ukryć swojej pięknej francuskiej delikatności.


Bądź z nami na bieżąco. Polub nasz fanpage VICE Polska na Facebooku

Czytaj też: