Komiks

Zapytałem fanów Batmana, jak uśmierciliby swojego bohatera

Czy Mroczny Rycerz z Gotham zasługuje na śmierć? Moim zdaniem tak. Jaki sposób byłby najlepszy?

tekst Paweł Mączewski
25 Styczeń 2017, 2:12pm

Batman jest wieczny i chyba mam już z tym problem. Śledzę jego przygody od 8 roku życia, czyli będą 23 lata i cholera, chwilami mam już dość. Halo, czy to naiwność, że wciąż mam nadzieję czytać coś więcej niż recykling postaci, recykling historii, mielenie tych samych składników w nieskończoność? Raz na jakiś czas udaje się dostać coś relatywnie strawnego, to fakt. To przecież wciąż najciekawsza postać DC Comics. Mimo to czuję zmęczenie, chyba jestem już stary. Boję się, że gacek już niczym mnie nie zaskoczy, a miasto, którego tak zaciekle broni dawno dało mu do zrozumienia, że powinno spłonąć.

Ale hej, Batman jest wieczny, nawet jeśli film z jego udziałem dostaje nominację dla najgorszego filmu. Dlatego on nie zniknie, nie może, jego krucjata będzie trwać – co prawda niedawno Egmont wydał Ostateczną rozgrywkę, gdzie Mroczny Rycerz po raz ostatni idzie do tańca z Jokerem. Tyle że nawet to zwarcie było tymczasowe. Bo świat komiksu można odbudować, złożyć raz jeszcze i podać, jak nowe. Dlatego postanowiłem spytać jego fanów, dlaczego wciąż śledzą historie Mrocznego Rycerza, jak go poznali i w jaki sposób zakończyliby to wszystko, zabijając Batmana. Tak raz na zawsze.

Piotr, 30 lat. Komiksy Batmana śledzi od 24 lat

VICE: Jak reagujesz, gdy ktoś ci mówi, że komiksy dla dzieci?
W ogóle nie reaguję. Owszem mógłbym wtedy przytoczyć sporo mang, amerykańskich, czy europejskich komiksów, które przeczą takiemu podejściu do tematu. Jednak uważam, że to nie przyniosłoby efektu. Wszak osoby wygłaszające takie opinie nie są zainteresowane komiksem, więc moje gadanie pozostałoby jedynie gadaniem, a mój rozmówca i tak po polecony przeze mnie komiks nie sięgnie.

Czy pamiętasz pierwszy komiks z przygodami Batmana, jaki przeczytałeś? 
Mimo tego, że miałem sporo zeszytów Batmana wydanych przez TM-Semic w 1991 roku, to pierwszym, który przeczytałem od deski do deski nazywał się Szczurołap. Ten komiks autentycznie mnie przerażał. Większość akcji w toczy się w kanałach, gdzie Mroczny Rycerz walczy z hordą wygłodniałych szczurów, sterowanych przez pewnego degenarata. Historia została opatrzona szalonymi grafikami autorstwa Norma Breyfogle'a, którego charakterystyczną kreskę uwielbiam do dziś.

Tak naprawdę największym atutem Batmana są jego przeciwnicy

Co twoim zdaniem jest największym atutem tej postaci?
Tak naprawdę największym atutem Batmana to jego przeciwnicy. Chyba żaden komiksowy bohater nie może się pochwalić tak barwnym wachlarzem wrogów. Na drodze Mrocznego Rycerza stają nie tylko szaleńcy pokroju Jokera, czy Two-Face'a, ale też zwykli gangsterzy. O ile za młodych lat uwielbiałem pojedynki z tymi bardziej „udziwnionymi" przeciwnikami, tak teraz bliżej mi do historii o mafiozach. Jeżeli już miałbym naprawdę wskazać jedną cechę, która mnie przekonuje u Batmana, to chyba fakt, że jest zwykłym człowiekiem wymierzającym sprawiedliwość. Jednak podczas tej walki z przestępczością ciągle musi się hamować, żeby nie przekroczyć cienkiej linii, która oddziela go od pospolitych zbrodniarzy.

Jaki jest twój ulubiony komiks z Batmanem i dlaczego?
Mógłbym tutaj wymienić przynajmniej kilka historii, ale najbardziej lubię Venom. Batman jest tutaj w pełni świadomy swoich słabości i ograniczeń. Podejmuje walkę nie tyle z szalonym doktorkiem i generałem, którzy faszerują swoich podopiecznych jadem powodującym drastyczny wzrost siły i niezniszczalność, ile z samym sobą. Wszak Bruce Wayne jest tylko człowiekiem, który przez lata ciężkich treningów osiągnął swoistą perfekcję. I kiedy na horyzoncie pojawia się specyfik mogący natychmiastowo podnieść jego umiejętności, a co za tym idzie skuteczność w walce z przestępczością, Batman jest kropce. Musi podjąć decyzję, czy warto dalej ciężko nad sobą pracować i osiągać pożądane efekty, czy nie zważając na konsekwencje w szybki i łatwy sposób osiągnąć więcej.

Chciałbym, żeby w pewnym momencie zatracił się w walce o sprawiedliwość i przeszedł na drugą stronę

Jakbyś uśmiercił Batmana?
Nie chciałbym go w ogóle uśmiercać, jednak gdybym już musiał, to chciałbym, żeby w pewnym momencie zatracił się w walce o sprawiedliwość i przeszedł na drugą stronę. Wówczas będąc już członkiem przestępczej braci, mógłby zginąć po epickiej potyczce toczonej z jednym ze swoich wychowanków.

Józek, 28 lat. Przygody Batmana czyta od 20 lat

VICE: W jaki sposób poznałeś postać Batmana?
To dobre pytanie, ponieważ rozmawiając o Batmanie, często zauważa się, że każde pokolenie ma inne wyobrażenie o tej postaci związane z jego dominującym wizerunkiem. Zupełnie kim innym będzie dla osób starszych, którym kojarzy się z komediowym serialem lat sześćdziesiątych i kreacją Adama Westa, a zupełnie inaczej będą na niego patrzeć millenialsi. Ja jestem rocznik 89., więc mój Batman to przede wszystkim The Animated Series, a następnie filmy Tima Burtona. Dopiero później komiksy wydawane przez TM-Semic w latach dziewięćdziesiątych.

Często nawet, gdy postać posiada super moce, jej historia uczy nas, że nie one są najważniejsze, ale siła woli, która pozwala wykorzystać je w słusznej sprawie. Myślę, że świat potrzebuje takich wzorców. Dzieciaki ich potrzebują. Ja ich potrzebuję. Prawdziwy świat niewielu takich dostarcza

Czego nauczyły cię komiksy z superbohaterami?
„Nauczyły" to duże słowo w tym kontekście. To nie są komiksy edukacyjne, a ich rola jest najczęściej czysto rozrywkowa. Oczywiście istnieją tytuły ambitniejsze, ale one najczęściej odbijają od głównego nurtu „klasycznej superbohaterszczyzny". W przypadku słynnych Strażników (Watchmen autorstwa Alana Moore'a, przyp. red.) mówi się o „antihero" bądź dekonstrukcji mitu superbohatera. Jeśli jednak uparłbyś się na to pytanie, powiedziałbym, że superbohaterowie kreują dobre wzorce. Stanowią pochwałę odwagi, niezłomności i konsekwencji. Często nawet, gdy postać posiada super moce, jej historia uczy nas, że nie one są najważniejsze, ale siła woli, która pozwala wykorzystać je w słusznej sprawie. Myślę, że świat potrzebuje takich wzorców. Dzieciaki ich potrzebują. Ja ich potrzebuję. Prawdziwy świat niewielu takich dostarcza.

Po lewej: kadr z komiksu „Batman versus Predator" 2/93. Wydawnictwo TM-Semic. Po prawej: okładka Batman 3/1991 „Video przemoc". Wydawnictwo TM-Semic. Fot. Paweł Mączewski

Dlaczego wciąż czytasz historie z Batmanem – czy nie przeszkadza ci ich powtarzalność, recycling postaci, śmierć bohaterów, która jest tylko czasowa, bo bohater zawsze zmartwychwstanie i uratuje świat, który w najgorszym wypadku też można zresetować i stworzyć na nowo?
Czytam wybrane pozycje. Jako gówniarz łykałem wszystko, jak leci, dzisiaj obrócę złotówkę w palcach pięć razy, zanim zdecyduję się kupić coś, co okaże się stratą czasu. Batman to kilkadziesiąt lat historii, więc jest z czego wybierać. Powstały tony szmelcu i rzeczy wybitne jak Zabójczy Żart, trylogia Loeba i Sale'a czy chyba najbardziej przełomowy Powrót Mrocznego Rycerza. One nie uwłaczają inteligencji dojrzałego odbiorcy.

Trump jest prezydentem USA, świat się radykalizuje, homofobia i rasizm przybierają na sile. Czy świat potrzebuje superbohatera z prawdziwego zdarzenia, który nie będzie panem z brzuszkiem, patrolującym dzielnicę, ale zamaskowanym ziomkiem, który naprawdę kopie tyłki? A może właśnie jego pojawienie się byłoby ostatecznym dowodem, że świat zdziczał i pora umierać?
Nie do końca zgodzę się z podobną tezą, ale polityka nie jest moją mocną stroną. Osobiście z jednej strony widzę homofobów i rasistów, którzy machają flagami swoich narodowości, upijają się i w maskach na twarzach wszczynają burdy, z drugiej patrzę na radykalne feministki, roznegliżowanych członków LGBT oraz członków Antify machających czarnymi flagami, upijających się i w maskach na twarzach wszczynających burdy. Bezmyślny fanatyzm kryje się w oczach obu obozów. Tutaj mamy Trumpa, a tutaj Merkel. Jedni wołają, by wysłać na stos każdego cudzoziemca, inni podkreślają, że w obliczu powszechnej równości trzeba przyjąć w czułe ramiona każdego, choćby ten miał pod płaszczem dziesięć kilo dynamitu.

Jedna osoba pracuje miesiąc za 1 500 zł, a inna za dziesięć razy tyle kupuje zegarek. Pewnie byłaby tu jakaś rola dla superbohatera, ale obawiam się, że skopanie paru tyłków by nie wystarczyło

Myślę, że to nie robota dla superbohatera, to raczej kwestia dużo bardziej złożona, związana z tym, że nasza cywilizacja nieco się pogubiła. Za dużo myślenia o własnej dupie, za mało zwykłej serdeczności, brak autorytetów i olbrzymie podziały społeczne. Jedna osoba pracuje miesiąc za 1 500 zł, a inna za dziesięć razy tyle kupuje zegarek. Pewnie byłaby tu jakaś rola dla superbohatera, ale obawiam się, że skopanie paru tyłków by nie wystarczyło. 

W Ostatecznej rozgrywce Batman i Joker idą na noże, dosłownie. Historia kończy się śmiercią obu. Co myślisz o takim zakończeniu? Gdyby to od ciebie zależało, jakbyś uśmiercił Batmana?
Gdyby to ode mnie zależało, to nie uśmiercałbym Batmana, bo Batman to idea, a idee żyją wiecznie. Myślę, że sprowadzanie wszystkiego do takiego zakończenia byłoby krzywdzące dla tej postaci. Mocno by ją spłyciło. Batman to coś więcej niż wróg szaleńca, którego być może sam stworzył. To personifikacja strachu i mroku, który paradoksalnie nie jest wrogiem, ale obrońcą ludzkości. Być może to właśnie stąd bierze się jego popularność. Jest w tym akcie pewna ulga. Ten upiorny twór odmętów mrocznego miasta pojawia się, by nas chronić, zamiast nam zagrażać. Ale żeby nie było, że uciekam od pytania – myślę, że śmierć Mrocznego Rycerza mogłaby nastąpić dopiero w momencie, gdy przestałby być potrzebny. Zarówno nam, jak i mieszkańcom Gotham.

Małgorzata, 23 lata. Przygody Batmana czyta od 6 lat

VICE: Co ciebie przekonało do postaci Batmana?
Fascynacja zaczęła się od filmów Burtona i Schumachera, którymi telewizja katuje nas od lat. Tata, zamiast wołać mnie na kreskówki Disneya (jak każdy normalny rodzic), wołał, kiedy emitowano przygody Nietoperza. Jako dziecko łatwo wyobrażałam sobie ogrom bólu i grozę związaną z utratą rodziców, motywacja Bruce'a była dla mnie całkowicie zrozumiała. Oglądając przygody Batmana, widziałam kogoś, kto jest silnym postrachem przestępców, ukrywającym w sobie cierpienie. Im byłam starsza, tym wyraźniej doceniałam jego upór, spryt czy wytrwałość, wszystko jednak zaczęło się od dramatycznej historii w Crime Alley (miejsce śmierci rodziców bohatera, przyp. red.).

Interesujący jest przykład Batwoman – silna kobieta, żołnierz, z tatuażami na całym ciele, będąca… lesbijką. Doceniam ten chichot historii

Nie masz wrażenia, że świat amerykańskich superbohaterów to wciąż głównie zmaskulinizowany plac zabaw dla dużych chłopców?
Mężczyźni nadal dominują w historiach, ale szczęśliwie coraz więcej kobiet pojawia się na kartach komiksów. Kobiet niebędących pustymi wydmuszkami spełniających zadanie dam do ratowania, ale ciekawych postaci z charakterem. Interesujący jest przykład Batwoman – wprowadzona do przygód Batmana w latach 50., jako odpowiedź na zarzuty o propagowanie homoseksualizmu przez historie o Dynamicznym Duecie. Była dziewczyną zakochaną w Nietoperzu, starającą się walczyć ze zbrodnią – miała w swoim arsenale puder potrafiący zrobić zasłonę dymną, czy siatkę na włosy zamieniającą się w sieć. Aktualnie Batwoman to zupełnie inna postać – silna kobieta, żołnierz, z tatuażami na całym ciele, będąca… lesbijką. Doceniam ten chichot historii.

Co sądzisz o historii Killing Joke, gdzie Joker strzela do córki komisarza Gordona, paraliżując ją, a następnie robi zdjęcia jej wijącemu się w bólu nagiemu ciału. Historia ta spotkała się z falą krytyki środowisk feministycznych; jako kobieta, uważasz, że autor scenariusza przesadził?
Barbara jest w tej historii przypadkową ofiarą i nie czuję się w żaden sposób dotknięta tym, że jest kobietą. Zachowanie Jokera – tak paskudne i nieludzkie jest czymś, co wpisuje się w jego osobę. Czytając historię o złoczyńcy, spodziewam się, że będzie on robił naprawdę złe rzeczy – nie tylko napadał na banki i kradł dzieciom prace domowe. Dodatkowo okaleczenie Barbary, czy pokazanie jej zdjęć komisarzowi, daje Batmanowi powód, aby zabić Klauna. Podczas lektury niemal zaczynamy wymagać od Nietoperza, aby raz na zawsze powstrzymał przestępcę krzywdzącego tak wiele niewinnych osób. Na tym polega sztuczka Moore'a – abyśmy zrozumieli jak trudne i bolesne decyzje, musi podjąć Batman. To wszystko sprawia, że już w liceum byłam zszokowana i zachwycona Zabójczym żartem i w tym temacie nic się nie zmieniło.

Chciałabym, aby skończyło się niczym w filmie Nolana – Batman odwiesza pelerynę na kołek i wiedzie spokojne życie z Catwoman. Zostaje ojcem i mężem, a ratowanie świata pozostawia młodszej generacji herosów. I przede wszystkim: NIE WRACA

Niedawno na naszym rynku Egmont opublikował Ostateczną rozgrywkę, historię, która miała zakończyć potyczki Batmana z jego odwiecznym nemezis – zielonowłosym klaunem mordercą. Jak twoim zdaniem powinna wyglądać ostatnia historia z Batmanem?
Chciałabym, aby skończyło się niczym w filmie Nolana – Batman odwiesza pelerynę na kołek i wiedzie spokojne życie z Catwoman. Zostaje ojcem i mężem, a ratowanie świata pozostawia młodszej generacji herosów. I przede wszystkim: NIE WRACA do skakania po dachach – choćby nie wiem co. Chciałabym, aby ta postać poniewierana przez życie (i scenarzystów dopisujących mu coraz to nowe tragedie) w końcu zaznała spokoju. Pragnę happy endu niczym w kiczowatej amerykańskiej komedii romantycznej. Pamiętam, że jako dziecko bardzo poruszyło mnie przedstawienie Bruce'a w serialu Batman Beyond – był on starym, samotnym, schorowanym człowiekiem. Nie chciałam, aby tak skończył mój ukochany bohater.

Kadr z komiksu: Batman #62 (1/1996) „Złamany Nietoperz; Kto rządzi nocą". Wydawnictwo TM-Semic. Okładka w tle: Batman #630 - As the Crow Flies, Part Five: Home Invasion. 2004 rok. DC Comics. Po lewej: kadr z „Batman Black & White II" (2/1997). Wydawnictwo TM-Semic. Fot. Paweł Mączewski

Mateusz, 22 lata. Śledzi przygody Batmana od 20 lat

VICE: Amerykański rynek komiksowy obfituje w superbohaterów, dlaczego wybrałeś Batmana?
Właściwie to można powiedzieć, że to Batman wybrał mnie. Urodziłem się w roku 1992 i legendarne Semici (mowa o wydawnictwie TM-Semic, przyp. red.) krążyły już po kioskach. Chociaż oferta była dość zróżnicowana mój ojciec zakupił kilka numerów Batmana, gdy byłem zdecydowanie za mały na czytanie – jednak nie na przeglądanie obrazkowych historyjek. Praktycznie odkąd pamiętam, to właśnie zeszyty z Batmanem najczęściej lądowały w moich rękach. Dodatkowo rodzice prowadzili wypożyczalnię kaset VHS i wraz z filmami często otrzymywali plakaty. Nad łóżkiem wisiał zatem burtonowski gacek, półki wypełniały się kolejnymi zeszytami, zaś pudełko zabawek obfitowało w figurki (niekiedy kilka takich samych). Całość podsycała kipiąca noirową stylistyką animacją, którą po dziś dzień uważam za swego rodzaju arcydzieło. Batman stał się moim wstępem do świata superbohaterów i nim poznałem czy sięgnąłem po inne postacie, skupiłem się na Mrocznym Rycerzu. Praktycznie, gdyby nie on nie zajmowałbym się tym, co robię obecnie – czyli prowadził kanał o popkulturze, rysował komiksy i trochę tworzył animacje.

Mrok, psychodeliczne obrazy i psychologiczne podłoże konfliktu spowodowały, że szybko zrozumiałem, iż ten gość w kostiumie nietoperza zdecydowanie nie jest tylko przebierańcem z poczuciem zaprowadzenia porządku w mieście

Jaka jest twoja ulubiona historia z jego udziałem?
Ciężko wybrać, gdyż sama postać osadzana była w setkach ról – od detektywa pokroju Sherlocka aż po kosmicznego bohatera na planetach, których nazwy wybitnie trudno wymówić. Doskonale pamiętam Batman: Black & White, które jako dzieciak z jakiegoś powodu pokolorowałem, Venom (historia, w której bohater uzależnia się od narkotyków, przyp. red.) ukazujące nieco mroczniejsze problemy, jakie wiązać się mogą z bohaterstwem; czy Długie Halloween z wyjątkową kreską Tima Sale'a. Najbardziej jednak w pamięć wryła mi się historia, która wydaje się relatywnie oczywistym wyborem – Zabójczy Żart. Swój egzemplarz dostałem od rodziców zdecydowanie za wcześnie. Mrok, psychodeliczne obrazy i psychologiczne podłoże konfliktu spowodowały, że szybko zrozumiałem, iż ten gość w kostiumie nietoperza zdecydowanie nie jest tylko przebierańcem z poczuciem zaprowadzenia porządku w mieście. 

Lubię myśleć o bohaterach tych uniwersów jak o mitologii młodego państwa, jakim są Stany Zjednoczone; na tyle młodego, że nigdy nie wykształciło swojego panteonu bóstw czy herosów, znanego choćby z mitów greckich

Poznaj też życie prawdziwych ludzi, którzy postanowili zostać superbohaterami. Zobacz nasz dokument

Czy śledzenie uniwersum, którego problemy walki dobra ze złem sprowadza się do dwóch różnych grup trykociarzy, nie jest gloryfikacją infantylizmu?
Na pierwszy rzut oka może się tak wydawać. Dodatkowo niejednokrotnie podział na dwie grupy jest pozorny – bohaterowie nie są już tak transparentni i idealni jak kiedyś. Każdy z nich ma swoje wady czy wahania, zaś zielony kamień (mowa o kryptonicie, jedynej słabości Supermana, przyp. red.) nie jest ich jedyną słabością. Komiks (mimo że wciąż często kojarzony z dziecinną zabawą) jest tylko medium, na które przetransponowane mogą zostać najliczniejsze scenariusze. Niejednokrotnie przygody trykociarzy również stają się tylko środkiem wyrazu, natomiast fabuła w nich zawarta śmiało broniłaby się jako dramat najzwyklejszych ludzi. Lubię myśleć o bohaterach tych uniwersów jak o mitologii młodego państwa, jakim są Stany Zjednoczone; na tyle młodego, że nigdy nie wykształciło swojego panteonu bóstw czy herosów, znanego choćby z mitów greckich.

Nie tylko komiksy, chociaż są spoko. Polub nasz fanpage VICE Polska na Facebooku

Gdybyś to ty miał zabić Batmana, jak powinna wyglądać jego idealna śmierć?
Wiem, że niegrzecznie jest odpowiadać pytaniem na pytanie, lecz – po co zabijać kogoś, kto wykreował twoje zamiłowanie do komiksów? Założę jednak, że to nie ja jestem antagonistą wymierzającym ostateczny cios w mrocznego rycerza, zaś mogę zdecydować o sposobie, w jaki umrze. Nie wyobrażam sobie kogoś o takich umiejętnościach ginącego w dramatycznej walce z przeciwnikiem przerastającym jego przygotowania. Nie wyobrażam sobie również przebiegłej zdrady któregokolwiek z jego pomagierów. Widzę natomiast starego playboya z Gotham, którego włosy już dawno przykryła siwizna. Widzę, jak kładzie kwiaty na grobie swojego dawnego wroga – Jokera i spokojnie kryje się w cieniu, czekając na swoje ostatnie chwile, wiedząc, że ktoś obejmie jego miejsce. Batman zawsze wiedział, że nigdy nie uratuje miasta, a przestępczość nie zniknie na zawsze – jego krucjata trwała tyle, ile był w stanie efektywnie ją udźwignąć. Starszy Bruce pełen świadomości swojego stanu, lecz spokojnie odchodzący z wiedzą, że legenda nie umrze.