Reklama
zdrowie

Dlaczego wszyscy tak bardzo boimy się klaunów?

Wkrótce do kin wchodzi nowa ekranizacja horroru „To” Stephena Kinga. W związku z tym pytamy ekspertów, jak klaun z poczciwego pajaca zmienił się w psychopatycznego mordercę

tekst Maggie Puniewska; tłumaczenie Jan Bogdaniuk
28 Kwiecień 2017, 1:53pm

Fot. kobzev3179/Getty Images

Artykuł pierwotnie ukazał się na Tonic

Czy jest coś straszniejszego od terroryzmu? Klauni. Co przeraża ludzi bardziej niż broń biologiczna? Cóż, klauni. Czy można się bać czegoś bardziej niż śmierci? Niektórzy woleliby się przenieść na tamten świat, niż stanąć oko w oko z Arlekinem.

Brzmi, jakby ktoś robił z igły widły? Może i tak, ale takie właśnie wyniki przyniosło przeprowadzone przez portal Vox badanie na temat lęku przed klaunami, znanym też jako koulrofobia. W ankiecie, w której udział wzięło ok. 2000 osób, 42 procent uczestników zaznaczyło, że boi się cyrkowych pajaców. Te ustalenia pokrywają się z wynikami niedawnego sondażu lęków Uniwersytetu Chapman, w którego czołówce uplasowali się właśnie klauni.

Koulrofobia wyprzedziła też lęki związane z takimi wydarzeniami jak przypadkowe strzelaniny, katastrofalne awarie sieci elektrycznej, czy naturalne kataklizmy, jak wynika z danych zebranych przez badaczy z Chapman. Należy co prawda wspomnieć, że ich metodologia pozostawiała wiele do życzenia. W zasadzie postawili na równi dwa zupełnie różne zestawy wyników, co może prowadzić do znacznych nieścisłości. Gdyby ludzie w ramach jednej ankiety musieli wybrać pomiędzy klaunami a Państwem Islamskim, mogliby inaczej uszeregować swoje lęki. Niemniej jednak badanie wykazało, że pokryci grubą warstwą makijażu czerwononosi komedianci nie przynoszą publiczności zbyt wielu uśmiechów ‒ a przecież na tym polega ich praca.

Jak to się stało, że tak przyjazna postać, która rozdaje balony i śmiechem niesie radość nieuleczalnie chorym dzieciom, wyzwala w ludziach reakcję typu „uciekaj bądź walcz"? Zdaniem ekspertów jest kilka powodów, dla których klauni mogą być tak niepokojący. „Istnieje pewne ryzyko uczucia zagrożenia i bezbronności, ponieważ często trudno przewidzieć zachowanie klaunów" ‒ twierdzi Friedemann Schaub, klinicysta i autor książki Odpowiedź na lęk (The Fear & Anxiety Solution). „Gdy idziesz do cyrku, nie wiesz, czy przypadkiem nie zawstydzą cię przed wszystkimi, opryskując cię wodą, albo czy nie wciągną cię na scenę i zaczną sobie z ciebie stroić żartów. Klaun w pewnym sensie ma nad tobą sporo władzy ‒ trochę jak błazen na królewskim dworze, jedyna osoba, która mogła mówić prawdę i potencjalnie wystawić cię na pośmiewisko lub zdemaskować".

Cała aparycja klauna (przerysowane rysy twarzy, kolorowy makijaż, czerwony nos) również raczej nie pomaga. „Jesteśmy zaprogramowani przez ewolucję, by określony wyraz twarzy rozpoznawać jako bezpieczny, ale twarz klauna stanowi pogwałcenie normalnych, bezpiecznych parametrów" ‒ mówi Bruce Cameron, licencjonowany terapeuta z Dallas, który miał pod swoją opieką kilku pacjentów cierpiących na koulrofobię. „W rezultacie może stanowić źródło szoku lub trwogi, ponieważ mózg musi przejść kilka dodatkowych kroków, żeby się zorientować, czy twarz wyraża przyjazne, czy też wrogie zamiary. Makijaż zdecydowanie utrudnia rozpoznawanie emocji i intencji".

Jak dodaje Schaub: „Z punktu widzenia ewolucji, gdy nie jesteśmy w stanie czegoś ani rozpoznać, ani przewidzieć tego czegoś zachowania, nie chcemy się do tego zbliżać ani nawiązywać kontaktu, ponieważ nasz mózg wyczuwa niebezpieczeństwo". Co więcej, niedawny wysyp doniesień o morderczych klaunach, a także dziwna obsesja popkultury na ich punkcie (w tym roku na ekrany wejdzie nowa ekranizacja horroru To Stephena Kinga) tylko wzmaga lęk i coraz bardziej wypacza wizerunek wesołego pajaca.


Podchodzimy do rzeczy naukowo. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


„Media w ogromnym stopniu wpływają na to, jak postrzegamy świat" ‒ mówi Martin Antony, wykładowca psychologii na Ryerson Univeristy w Toronto, autor książki Zeszyt ćwiczeń antylękowych (The Anti-Anxiety Workbook). „Jeśli klauni cały czas są przedstawiani jako czarne charaktery albo pokazywani, jak ścigają ludzi, odbiorcy zaczną ich utożsamiać z negatywnymi, a nawet niebezpiecznymi zachowaniami". Takie konotacje i obawy mogą się pojawić nawet w sytuacji, gdy napotkany klaun jest przyjazny i po prostu zabawia dzieci na kinderbalu. „Zazwyczaj, gdy dany bodziec zostanie już raz skojarzony z lękiem, ludzie reagują na niego za każdym razem tak samo" ‒ twierdzi Antony.

Rzecz jasna, lęk lękowi nierówny. Ważne zatem, żeby rozróżniać pomiędzy ludźmi, którzy żywią wobec klaunów pewną awersję, a cierpiącymi na poważną koulrofobię. „o fobii mówimy wtedy, gdy na pewien bodziec występuje niewspółmiernie silna reakcja lękowa" ‒ mówi Antony. „A zatem, jeśli faktycznie masz koulrofobię, na widok klauna serce będzie walić ci jak młotem, zaczną na ciebie bić poty, dostaniesz mdłości, a w dodatku poczujesz przypływ paniki i nieprzepartej grozy. Jedyne, o czym będziesz w stanie myśleć, to jak możliwie szybko uciec z tej sytuacji". Ktoś, kto uważa kolorowych błaznów za dość odstręczających, może przejść przez całe wesołe miasteczko i odczuć pewien dyskomfort na widok jednego z nich, ale nie zacznie uciekać ogarnięty całkowitą paniką.

Naukowcy bardzo chcą lepiej zgłębić, jak i dlaczego dochodzi do przejawów koulrofobii, ponieważ jak dotąd brak dokładniejszych badań w tej materii. Studium opublikowane niedawno w czasopiśmie naukowym „European Journal of Pediatrics" jako pierwsze przedstawiło jej definicję i przedstawiło podsumowanie istniejącej wiedzy, szczególnie w przypadku dzieci odwiedzanych przez klaunów w szpitalach. (Podobnego badania na temat dorosłych jak dotąd brak). Spośród 1160 obserwowanych izraelskich dzieci 1,2 proc. bało się klauna, płakało i chowało się za rodzicami. Autor studium Noam Meiri przyznaje, że to niewielki odsetek, ale i tak uważa swoją pracę za ważny fundament pod przyszłe badania. „Musimy przyjrzeć się bliżej temu aspektowi opieki medycznej, ponieważ szpitalni klauni to dość powszechne zjawisko" ‒ mówi. „W Izraelu mamy ich praktycznie w każdym szpitalu".

Niektórzy eksperci są też zdania, że sama koulrofobia potrzebuje lepszej definicji. W liście do redakcji holenderscy badacze zakwestionowali użyte przez Meiriego słowo „irracjonalny lęk". „Obecnie brak sprecyzowanej definicji koulrofobii zarówno w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 Światowej Organizacji Zdrowia, jak i na liście zaburzeń psychicznych DSM-5 Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego. W związku z tym, by prowadzić w przyszłości badania nad tym zjawiskiem, środowisko naukowe musi dojść do porozumienia w kwestii definicji" ‒ przekonuje Lennard van Venrooij, badacz na Wydziale Medycznym Uniwersytetu w Lejdzie w Holandii.

Jest on również autorem studium, w którym przygląda się zagadnieniu szpitalnych klaunów z perspektywy pediatrów. „Obawiamy się, że twierdzenie, jakoby koulrofobia zawsze była »irracjonalna« może być nieco zbyt ostre… Jeśli pacjent, zwłaszcza dziecko, usłyszy, że jego lęk jest bezpodstawny, podczas gdy on odczuwa prawdziwe zagrożenie, może przez to w ogóle przestać chcieć skorzystać z leczenia".

Na szczęście, jeśli faktycznie cierpisz na koulrofobię, ratunku możesz szukać w terapii kognitywno-behawioralnej lub programowaniu neurolingwistycznym. „Ludzki umysł jest niezwykle elastyczny. Potrzebuje jedynie, by dostarczyć mu nowych informacji" ‒ twierdzi Schaub. „Ćwiczenia z terapeutą, które mają na celu wymienić negatywne przekonania na nowe, bliższe prawdy, takie jak »klauni są nieszkodliwi«, naprawdę przynoszą efekty". A na razie może odpuść sobie wizyty w kinie.

Tłumaczenie: Jan Bogdaniuk


Więcej na VICE: