Akcje spółki Agora S.A. – właściciela m.in. „Gazety Wyborczej" i radia TOK FM – osiągnęły najwyższą od 5 lat wartość (pomimo życzeń prawicowych komentatorów, którzy chętnie patrzyliby na rzekomo nadchodzący upadek „Wyborczej"). Jak podaje portal Wirtualne Media, analitycy giełdowi z domu maklerskiego BDM wśród źródeł finansowego spółki wymienili na pierwszym miejscu „efekt 500+" i związany z nim wzrost zamożności społeczeństwa.
Nie byłoby w tym nic zabawnego, gdyby nie to, że 500+ to program-pieszczoszek rządu PiS, która to partia ze środowiskiem „Wyborczej" i Agory od wielu lat skłócona jest na śmierć i życie. „Państwo chyba nie czytają «Gazety Wyborczej». To co się tam wyprawia, to «Trybuna Ludu» z 1953 r. Atak na nas przekracza wszelką miarę" – mówił prezes partii Jarosław Kaczyński w wywiadzie z 2007 r. „Agora nie może nie mieć związków z oligarchią, jeżeli jest wydawnictwem na dużą skalę, a w Polsce gospodarka w niemałej części jest w rękach postkomunistycznych oligarchów. I w związku z tym zamówienia na ogłoszenia, reklamy, promocje są w ich rękach". W stosunku polityka do „Gazety" i jej wydawcy niewiele się od tego czasu zmieniło.
Tylko dobre informacje. Polub fanpage VICE Polska i bądź na bieżąco
Finansowy sukces Agory nie wynika jednak z faktu, że otrzymawszy przelew z gminy rodzice pędzą zamówić prenumeratę „GW", żeby poczytać, jak dużym złem jest program 500+ (media Agory nie raz krytykowały tę formę redystrybucji, na co zwracał uwagę m.in. związany z TVP publicysta Dawid Wildstein). Jak podaje ekspert domu BDM, ma to związek ze wzrostem wartości rynku kinowego w Polsce – dzięki 500+ Polacy zaczęli częściej wychodzić oglądać filmy na mieście – wg badania CBOS, Polacy wymieniają rodzinne wyjścia wśród głównych wydatków, na które nie zdecydowaliby się, gdyby nie pieniądze ze świadczenia. Część z tych pieniędzy trafi do kas Agory za sprawą sieci 42 kin Helios, których Agora jest właścicielem.
Jak się okazuje, 500+ oznacza nie tylko wyjście z ubóstwa dla wielu rodzin, źródło wysokiego poparcia dla obecnej władzy i okazję do chujowych śmieszków dla polskiego internetu, ale może też pomóc najzacieklejszym wrogom Jarosława Kaczyńskiego. Niezły mindfuck.
