Stworzymy nowy gatunek, Jazzombi!e

Początkowo miał być tylko jeden wspólny utwór, a powstał materiał na cały set. Lao Che + Pink Freud = Jazzombi!e

|
mar 6 2014, 11:56am

Najpierw w 1998 roku w Gdańsku powstał kwartet jazzowy Pink Freud. Rok później na artystycznej scenie pojawiła się płocka formacja Lao Che. Przez kilkanaście następnych lat, koncertami i płytami oba zespoły budowały swoją markę w Polsce i za granicą. Chociaż muzycznie różnią się od siebie stylem, charakteryzuje ich równie wielka pasja do tego co robią. Ich twórczość łączy ze sobą m.in. jazz, rock, funk, elektronikę i szeroko rozumianą alternatywę. Chociaż obie formacje mają za sobą już kilkanaście lat artystycznej działalności, nigdy nie grali razem na jednej scenie - przynajmniej do teraz. Już jutro (7 marca) rusza ich pierwsza wspólna trasa, zatytułowana „Jazzombi!e”. Spotkałem się z Hubertem "Spiętym" Dobaczewskim z Lao Che i Wojtkiem Mazolewskim z Pink Freud, by dowiedzieć się czegoś więcej o tym przedsięwzięciu. Podczas rozmowy panowie zdradzili mi prawdziwe znaczenie hasła „Jazzombi!e”, które oprócz nazwy trasy, jest też początkiem zupełnie nowego projektu.

VICE: Jak doszło do pomysłu na artystyczną kolaboracje?

Hubert "Spięty" Dobaczewski: Już od kilku lat spotykaliśmy się na tych samych scenach przy okazji różnych festiwali, ale nigdy wcześniej ze sobą nie graliśmy. Nam podobało się to, co robi Pink Freud, a Wojtek i jego kwintet lubił Lao Che. Zawsze więc zagadywaliśmy do siebie, wymienialiśmy pozdrowienia i uśmiechy. W końcu doszliśmy wspólnie do wniosku, że skoro nam tak fajnie towarzysko, czemu nie zagrać razem trasy.

Wojtek Mazolewski: Obserwując koncerty Lao Che bardzo podobała mi się ich energia na scenie, moc płynąca z tych dźwięków i radość, jaką chłopaki z nich czerpali. Poczułem, że to dla nas wspólny mianownik, ta pierwotna dzikość, która powinna być w muzyce. Połączenie jazzowej stylistyki Pink Freud i tego, co tworzy Lao Che stało się wyrażeniem naszych wspólnych życzeń.

Kto pierwszy zagadał?

Hubert "Spięty" Dobaczewski: Wojtek zaproponował wspólną trasę, co było dla nas zaszczytem, bo to muzycy nie pierwszej wody. Padł pomysł, by zagrać coś wspólnie. Najpierw była jedna kompozycja, potem dwie… i nagle zrobił się z tego cały set, grany razem przez wszystkich członków obu zespołów. 10 osób na jednej scenie, Lao Che i Pink Freud razem jako „Jazzombi!e”.To nie tylko nazwa wspólnej trasy, ale nazwa naszego całego składu!

Brzmi super!

Wojtek Mazolewski: Dla nas ten projekt jest tak samo ekscytujący, bo wiemy, że wspólne występy będą czymś specjalnym. Szykujemy kilka muzycznych niespodzianek, które nigdy wcześniej nie pojawiały się na koncertach.

Hubert, nie będziecie mieć problemu, by odnaleźć się w „nowym składzie”?

Hubert "Spięty" Dobaczewski: Dla muzyków jazzowych to pewien standard, że występują w różnych formacjach, dlatego łatwiej im przekroczyć granice współpracy z innymi ludźmi. Tym większą radochę będzie to sprawiać Lao Che. No, ale mówimy o wpuszczeniu na scenę dziesięciu typa… nawet ja nie wiem, co się wydarzy.

Ale czy Pink Freud można traktować jako typową formację jazzową?

Wojtek Mazolewski: My także jesteśmy zespołem. Wychowałem się na punkrockowych kapelach, co miało wpływ na Pink Freud. Nie jest  to wiec tylko zbiór wirtuozów  jak w jazzowym projekcie, ale banda kumpli tworząca jeden team.  Jesteśmy zbudowani raczej na kształt Led Zeppelin lub Red Hot Chili Peppers.  Można chyba powiedzieć ze Pink Freud jest najbardziej rock’n’rollową kapelą jazzową. 

Jak wyglądała wasza pierwsza próba?

Wojtek Mazolewski: Zanim do niej doszło, każda ze stron przygotowała swoje propozycje numerów do grania. Były pomysły na różne covery i zabawę z muzyką filmową. Nie było natomiast jeszcze jasno określonego kierunku na projekt. Nie wiedzieliśmy, czy nasze pomysły będą końcowym materiałem, czy jedynie odbiciem do nowych inspiracji. Bardzo jednak spodobał nam się pomysł na zagranie czegoś z dorobku Koli. Ostatecznie wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy „na żywioł” do Płocka, by zagrać tę próbę. Chłopaki z Lao Che już na nas czekali w swojej sali prób. Początki był nieśmiałe, wiadomo. Mieliśmy zagrać wspólnie jeden utwór, ale w trakcie pracy zdecydowaliśmy, że zrobimy drugi… i wtedy nagle zorientowaliśmy się, że gramy już piąty kawałek!


Wspólna próba: Pink Freud i Lao Che.

Piosenki Koli na żywo, to byłaby nie lada gratka dla fanów…

Hubert "Spięty" Dobaczewski: Z Koli nagraliśmy jedną płytę w 1999 roku i od kilkunastu lat nie wracaliśmy do tych rzeczy. Mimo to cały czas ze strony publiczności dostawaliśmy pytania, czy kiedykolwiek usłyszą ten materiał na żywo.

Ile czasu trwało wasze pierwsze wspólne granie?

Hubert "Spięty" Dobaczewski: Graliśmy około czterech godzin, ale spędziliśmy się ze sobą cały dzień. Taka fajna randka.

I już po niej mieliście ochotę na więcej?

Wojtek Mazolewski: Zaczęliśmy prace od „Poszłem do sklepu” Koli i już po pierwszych minutach czułem, że jest dobrze. Kiedy widzisz energie na twarzach, a perkusista zaczyna grać za głośno, to wiesz, że jest dobrze.

Ale dlaczego „Jazzombi!e”?

Hubert "Spięty" Dobaczewski: Bo jest piosenka „Zombie” Lao Che, ale jest też jazz, który wniósł ze sobą Pink Freud… bo jest niebezpiecznie jak prawdziwe zombie. To coś może przerazić, ale będzie też fascynować.

Zagracie kawałki Lao Che i Pink Freud, stworzycie im nowe brzmienia i aranżacje, ale czy będzie coś, co powstało dopiero podczas waszej współpracy?

Wojtek Mazolewski: Zgadza się, jest coś takiego.

Wiem, że teraz wiele zależy od tych dziewięciu koncertów, ale czy są już jakieś plany co dalej?

Hubert "Spięty" Dobaczewski: Rzeczywiście, najpierw poczekamy na pierwsze występy na scenie.

Czyli jest szansa, że może potem stworzycie z „Jazzombi!e” studyjną płytę?

Hubert "Spięty" Dobaczewski: Stworzymy nowy gatunek!


Fragment utworu "Poszłem do sklepu".

Poniżej lista koncertów:

7.03.2014 GDYNIA, Klub Ucho

8.03.2014 WARSZAWA, Klub Stodoła

9.03.2014 LUBLIN, Klub Graffiti

14.03.2014 KRAKÓW, Klub Studio

15.03.2014 KATOWICE, MegaClub

16.03.2014 POZNAŃ, CK Zamek

21.03.2014 ŁÓDŹ, Dekompresja

22.03.2014 OPOLE, NCPP

23.03.2014 WROCŁAW, Klub Eter

ANDRE GALLUZZI

MUZYKA W OGNIU REWOLUCJI

DZISIAJ PRZYSZŁOŚĆ?

Więcej VICE
Kanały VICE