„Usuń je” – czyli rzecz o chłopcach z cyckami

FYI.

This story is over 5 years old.

Kultura

„Usuń je” – czyli rzecz o chłopcach z cyckami

"Nie mogłem znieść najprostszych czynności – kupowanie ciuchów było straszne. Patrząc na siebie w lustrze przypominałem sobie, jak bardzo się nienawidzę."

Ginekomastia to przypadłość, która powoduje powiększanie się piersi u cisseksualnych mężczyzn. Rozmawialiśmy z ekspertami i mężczyznami, których to dotknęło o konsekwencjach dorastania w konserwatywnym społeczeństwie.

„Jedyna opcja to po prostu je upierdolić" – pod koniec zeszłego roku użytkownik ukrywający się pod nickiem „Spiderman" podzielił się swoim planem usunięcia piersi. Podobnie jak inni mężczyźni z forum o ginekomastii czuł się oszukany przez swoje ciało. Nie pierwszy raz pisał o swoim problemie, ale nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się wyrażać tego w taki sposób. „Bo ludzie nie traktują tego poważnie" – zwierzył się.

Reklama

W swojej książce z 2015 roku, Masculinity Defined: Gynecomastia and the Search for Perfect Pecs, chirurg plastyczny i ekspert od ginekomastii dr Mordcai Blau pisze: „Ginekomastia to nadmiar tkanki gruczołowej". Przyczyny powiększonych piersi u mężczyzn są różne. Zazwyczaj winne są hormony, które rozwijają się w okresie dojrzewania. Wbrew popularnemu mitowi, estrogen produkowany jest przez obie płcie – u niektórych osób jest go więcej, u niektórych mniej, a w okresie dojrzewania poziomy hormonów wariują.

„Ponieważ ginekomastia to przerost gruczołów, a nie nadmiar tłuszczu, ćwiczenia fizyczne nie pomagają w pozbyciu się jej" – pisze dr Blau. I chociaż tkanka tłuszczowa to co innego, niż gruczołowa, nadwaga może być przyczyną ginekomastii. Jak tłumaczy „nadmiar tłuszczu u otyłych może sprzyjać produkcji estrogenu". Przez to niektórzy mężczyźni, nawet po schudnięciu, borykają się z powiększonymi piersiami.

Wściekłość Spidermana z forum wywołana jego kompleksem urosła do takich rozmiarów, że nie boi się ryzykować życia. „Zdaję sobie sprawę, że to pojebane" – dodaje, nadmieniając, że nigdy nie będzie sobą, dopóki jego klatka piersiowa nie stanie się płaska: „Wolę być zdeformowany albo umrzeć przy nieudanej próbie niż żyć w żałosnej depresji". Jego post niesie za sobą chore, ale bardzo smutne przesłanie: jeśli straciłby w ten sposób życie, jego śmierć byłaby spektakularną ilustracją tego, co muszą przeżywać młodzi mężczyźni, cierpiący na ginekomastię.

Reklama

Wolę być zdeformowany albo umrzeć przy nieudanej próbie niż żyć z ginekomastią

Z pomocą – umiarkowaną, bo przez Internet – przyszli inni użytkownicy. Próbowali przemówić mu do rozumu. Jeden napisał „Stary, pojebało cię?"; drugi trochę rozwinął myśl: „Jezu Chryste. Ja wiem, że życie z tym gównem jest straszne, bo sam to mam – wielu z nas ma albo miało. Ale chyba nie chcesz spierdolić sobie życia jeszcze bardziej. Serio, NIE RÓB TEGO". Napisałem do Spidermana, ale niestety, nie otrzymałem odpowiedzi; natomiast po napisaniu na forum odezwało się do mnie paru innych mężczyzn.

Sam jest koło trzydziestki. Nie zaznał aż takiego bólu, jaki dosięgnął Spideramana i innych użytkowników forum, ale przez dziesięć lat żył z niechcianym ciężarem na klatce piersiowej. Niedawno udało mu się go pozbyć chirurgicznie. „Gdy miałem 14 lat, moja mama zauważyła, że moje sutki są nabrzmiałe" – napisał w mailu. Wzięła go do lekarza, który miał zbadać jego klatkę: „Doktor powiedział mi, że to zupełnie normalne; że nastoletni chłopcy mają z tym problem przez hormony, ale to się z czasem ustabilizuje. Tylko w moim przypadku tak się nie stało". Przez kolejnych parę lat Sam potrafił to olać, ale nie ukrywa, że to przez ginekomastię był cichą, zamkniętą osobą. Parę lat później uświadomił sobie, jak bardzo jego problem odebrał mu pewności siebie, napawając go często paraliżującym lękiem.

ROSNĄCY BIZNES KONSULTANTÓW OPERACJI PLASTYCZNYCH

Poświęcił sporo czasu na zgłębianie swojej przypadłości i ćwiczył regularnie. Nadmiar ćwiczeń miał pomóc mu zrzucić cycki, ale niezależnie, ile kilogramów wyciskał i ile pompek zrobił, jego klatka piersiowa nadal nie wyglądała tak, jak powinna. „USG wykazało, że za sutkami mam mnóstwo tkanki gruczołowej i niezależnie, ile schudnę, wygląd tej części ciała się nie zmieni" – opowiada nam. To był początek jego obsesji na punkcie własnych piersi.

Dr Blau tłumaczy w swojej książce, że niewielki przyrost piersi we wczesnym etapie dorastania jest odwracalny, ale w pewnym momencie może być nadmierny, co wymaga interwencji chirurga. Sam poddał się operacji, ale 10 tys. dolarów, które na nią wydał, dość boleśnie nadszarpnęło jego budżet.

Reklama

„Ginekomastia nie zawsze musi mieć początek podczas okresu dojrzewania" – opowiada dalej dr Blau. Najczęstszą przyczyną rozrostu tkanki gruczołowej są sterydy, ale inne leki „antydepresanty, leki na łysienie, czy nawet valium" – też mogą to powodować. Dr Blau zwraca uwagę, że niekiedy nawet zażywane od czasu do czasu narkotyki – marihuana czy heroina – a nawet alkohol, przyczyniają się do rozrostu niechcianej tkanki.

W wywiadzie udzielonym Broadly, autorka Generation Rx: Mothering Kids with Invisible Disabilities in an Age of Inequality, profesor nadzwyczajny na Northeastern University Linda Blum opowiada: „Przedmiotem moich badań były matki wychowujące dzieci, u których stwierdzono nasilające się symptomy ADHD, autyzmu czy też inne zaburzenia nastroju".

„Wrażliwsi chłopcy ze stwierdzonym ADHD, ASD i innymi problemami społeczno-poznawczymi są leczeni przy pomocy neuroleptyków – tłumaczy Blum – będących częścią grupy zwanej nietypowymi lekami przeciwpsychotycznymi". Używa się ich do normowania nastroju i opanowywania złości. „Mają wpływ na metabolizm, a ich efektem ubocznym jest przybieranie na wadze, co często prowadzi do powiększenia piersi. Chłopcy przyjmujący te leki są i tak narażeni na wyśmiewanie ze strony kolegów, a w momencie, gdy rosną im piersi, dodatkowo muszą wstydzić się swojego ciała" – wyjaśnia.

Nie mogłem znieść najprostszych czynności – kupowanie ciuchów było straszne. Patrząc na siebie w lustrze przypominałem sobie, jak bardzo się nienawidzę.

Reklama

„Moja pewność siebie praktycznie nie istniała" – mówi Sam. Jego niechęć do własnego ciała stała się jego obsesją. „Nie mogłem znieść najprostszych czynności – kupowanie ciuchów było straszne. Patrząc na siebie w lustrze, przypominałem sobie, jak bardzo się nienawidzę". Jego życie w pewien sposób kręciło się wokół ginekomastii. Nie nosił T-shirtów, bo podkreślały kształt jego klatki, więc nosił sumiennie koszule zapinane na guzik. Jeśli jakiś ciuch dobrze na nim leżał, nosił go aż do wytarcia. Między dwudziestym a dwudziestym trzecim rokiem życia przytył około 20 kg.

W wywiadzie Sam ciągle wracał do swojej obsesji na punkcie klatki piersiowej. „Patrząc w lustro, patrzyłem na swoje piersi. Każde miejsce na ulicy, w którym mogłem się przejrzeć, służyło do sprawdzania, jak bardzo są widoczne. To trwało jakieś 5 lat. Pamiętam, jak miałem 24 lata. Zrzuciłem dobrych parę kilo i poszedłem do klubu w zajebistym nastroju. Gdy tylko zobaczyłem swoje odbicie, moje poczucie wartości uderzyło o podłogę" – opowiada.

Sposobem Sama na poradzenie sobie z problemem były sterydy – miał nadzieję, że zwiększając masę mięśniową, zmniejszy swoją kobiecość. Niestety, problem w tym, że sterydy często przyczyniają się do powstawania ginekomastii. W swojej książce dr Blau pisze, że słowo „ginekomastia" pochodzi z greckiego: „to Grecy byli pierwszym społeczeństwem tak zafiksowanym na punkcie ciała. Igrzyska Olimpijskie, nagie rzeźby – to one utworzyły pierwszy wzorzec męskiego ciała".

Reklama

Ludzie chcą, żeby mężczyźni wpisywali się pewien obraz.

„Praktyka kształtowania «hipermęskich» ciał jest coraz popularniejsza" – mówi Blum „Jednocześnie możemy zauważyć, że typowo «męskie» stanowiska pracy to rzadkość". Hipermaskulinizację widzi jako reakcję na zanikanie męskiej dominacji: tzw. feminizację rynku pracy czy nawet „kres męskości". Według niej coraz więcej kobiet pracuje, a coraz więcej mężczyzn podejmuje się kojarzonych z kobietami zawodów, więc nie dziwi fakt, że faceci postrzegani są jako coraz mniej męscy. Ale „kres męskości" to tylko kres ich „ekonomicznego i społecznego uprzywilejowania". To może wyjaśniać, dlaczego niektórzy faceci muszą tak bardzo podkreślać męskość swojego ciała. Społeczeństwo nadal oczekuje od mężczyzny pewnej aparycji, ale struktury społeczne i normy, które kiedyś jawnie definiowały męskość i odróżniały faceta od kobiety, zaczęły zanikać.

„Ludzie chcą, żeby mężczyźni wpisywali się pewien obraz – weźmy na przykład dowolne umięśnione ciało z Men's Health" – pisze dr Blau. Mimo to nie tłumaczy woli swoich pacjentów tymi społecznymi konstruktami: „Wielu z moich pacjentów jest wewnętrznie zmotywowanych". Innymi słowy, operacja plastyczna ma zmienić ich wygląd na taki, jakiego sami oczekują.

Jest też inna grupa społeczna, dla której życie z piersiami jest ciężarem. Są to transgenderowi mężczyźni, którzy, pomimo tego, że urodzili się jako kobiety utożsamiają się z inną płcią. Dla nich właśnie posiadanie piersi jest ogromnym problemem, którego nie potrafią zaakceptować. Wielu transseksualnych mężczyzn ucieka się do kreowania terminologii, która pozwoli im lepiej wczuć się w odgrywaną rolę – o klatce piersiowej mówią po prostu „klatka", unikając skojarzeń z „piersiami".

Reklama

Ale cisgenderowi faceci również lubią manipulować językiem na swoją korzyść i dopasowywać go do potrzeb swoich ciał. Słownictwo, po które sięgają, jest wyzute z kobiecości i tak męskie, jak to tylko możliwe – zwłaszcza gdy chodzi o piersi. Jeden użytkownik z forum o ginekomastii poddał się operacji. Jego opis jest nacechowany sportowo: „Usunęli mi dwa litry tłuszczu z każdego cycka – jak jakiś hokejowy krążek z estrogenem". Inny posługiwał się językiem gastronomicznym: „Miałem tam tyle tkanki, że dałoby radę zrobić z nich dwa McRoyale".

Usunęli mi dwa litry tłuszczu z każdego cycka – jak jakiś hokejowy krążek z estrogenem.

Żaden z mężczyzn, z którymi rozmawiałem, nie traktował ginekomastii jako zaburzenia płci. „Muszę przyznać, że nigdy nie miałem problemów ze swoją seksualnością. Niektórzy chcą się pozbyć brzydkich blizn, znamion poporodowych czy guzów – nie czuję się inny od nich" – tłumaczy Sam.

Brian też ma dwadzieścia kilka lat i żył z ginekomastią przez wiele lat, zanim poddał się operacji. „Szczerze mówiąc, nigdy nie zastanawiałem się nad swoją tożsamością płciową. Kiedy zauważyłem swój problem, może często czułem się nim zawstydzony, ale też umiałem się z niego śmiać, bo nie sprawiało, że czułem się mniej męski" – pisze nam w mailu. Przyznał też, że nigdy nie miał potrzeby udowadniania swojej męskości, ale – podobnie jak Sam – zwyczajnie chciał poprawić w swoim ciele coś, co postrzegał jako nieprawidłowe i co go po prostu wkurzało. Obaj chłopcy nigdy się nad tym nie zastanawiali, ale tożsamość płciowa najwyraźniej nie musi być z ginekomastią powiązana. „Moja płciowość nie stała się nagle priorytetem, gdy już dojrzałem" – opowiada Brian. – „Nigdy się nad nią nie zastanawiałem – ona po prostu była".

Reklama

„Feministki i badacze rasy od dłuższego czasu widzą w tym uprzywilejowanie" – mówi Blum – „Tak jak większość białych ludzi nie myśli w ogóle o byciu częścią jakiejś rasy, [cispłciowi] mężczyźni nie zastanawiają się nad swoją płciowością". Poczucie niepewności, lęku, czy oderwania od ciała, którą cierpiący na ginekomastię często odczuwają, można przyrównać do dysforii, która towarzyszy transpłciowym mężczyznom. Żadna z tych grup nie powinna czuć żadnej złości z tego powodu. Musi natomiast mieć dostęp do opieki zdrowotnej, która dostrzeże różnicę między kosmetyczną operacją plastyczną a koniecznym zabiegiem. Kluczowe jednak jest życie w środowisku, które jest wolne od narzucania standardów i postrzegania innych ciał przez pryzmat „normalności".

Istnienie mężczyzn z piersiami podważa niektóre koncepcje o zdeterminowanych płciowo ciałach, czy binarności płci. Blum tłumaczy, że ginekomastia wywołana dojrzewaniem jest normalnym wariantem płciowym, „tak jak obojnactwo przeciwstawia się koncepcji normowanej binarności płciowej". W tych przypadkach pokrywające się cechy powodują, że ciężko jest rozróżnić męskie i damskie ciało. Dr Blau o swoich pacjentach pisze, że kierują się wewnętrzną motywacją – stąd potrzeba zmiany we własnym ciele. Mimo to, z powodu subiektywnych, ewoluujących wartości w kulturze warianty, które reprezentują, często postrzegane są jako coś nienormalnego i niepożądanego.

Reklama

Blum podkreśla, że patologizujemy niektóre aspekty ludzkiego ciała i umysłu, podczas gdy są po prostu naturalne, zdrowe i normalne. „Dotyczy to do pewnego stopnia typów męskich ciał, ale badaczki feminizmu wiedzą, że kobiece ciała też to dotknęło. Pomyślmy o jędrnych piersiach Barbie, które uznawano za idealne i nie zmieniały się przez ciążę, poród, czy karmienie. Inne opcje były niepożądane, a teraz wszystkie niedoskonałości można przecież uznać za wymagające interwencji chirurgicznej". Społeczne ideały normalności/nienormalności mają ogromny wpływ na młodzież – zwłaszcza na chłopców. Ci uznawani za „innych" są „dużo bardziej narażeni na prześladowania ze strony rówieśników", co odbija się na ich samoocenie.

Wyobraź sobie to przerażające uczucie, że wszystko, co dotyczy ciebie, jest nie tak

„Wyobraź sobie to przerażające uczucie, że wszystko, co dotyczy ciebie, jest nie tak" – pisze dr Blau, nakreślając portret psychologiczny swoich pacjentów. „Lęk przed tym, że cały świat może postrzegać cię jako coś «gorszego» i że to ten świat ma rację" – kontynuuje.

Spiderman przyznał później, że przeprowadził na sobie operację usunięcia piersi – czynność, którą opanowało niewielu chirurgów. Inni użytkownicy nie wierzą w to, ale Spiderman wzrusza ramionami, dodając, że zrobił to w domu i dopiero później został przewieziony do szpitala w celu zszycia ran. Obiecywał, że wrzuci film, ale nigdy nie dotrzymał słowa.

Pod postem, w którym wygrażał życiu, jeden forumowicz błagał go, żeby to przemyślał: „Jesteśmy zupełnie inni, ty i ja, ale radzę ci, żebyś swoją frustrację i smutek, które dało ci twoje własne ciało, przetworzył na złość na życie".

„Niech ta złość da ci siłę – kontynuował – która popchnie cię do przodu, rozwali wszelkie przeszkody, a płaską klatkę uczyni głównym celem. Nie wyznaczaj sobie deadline'ów – po prostu ciśnij naprzód, aż ci się uda. Nie mówię, że będzie łatwo, ale mogę zapewnić cię, że to do zrobienia".

Myśl tę kończą słowa: „Od mojego objawienia minęły cztery lata. Za tydzień mam swój zabieg".