FYI.

This story is over 5 years old.

Kultura

Psychoanalityk wyjaśnia, dlaczego faceci wszędzie rysują penisy

Mężczyźni rysują penisy od wieków: ukradkiem w zeszytach, na zaśnieżonych samochodach, brudnych szybach. Nikt nigdy nie zapytał: „dlaczego kobiety wszędzie rysują cipki?"
Ilustracja: Michael Yardley

Jako kobiecie trudno mi się jednoznacznie odnieść do penisa (w formie graficznej). Instynktownie czuję, że falliczne gryzmoły są bardzo zabawne i zarazem niepokojące, jako symbol niekontrolowanej męskości. (Nikt jakoś nie pyta: „Dlaczego kobiety wszędzie rysują cipki?").

Nic nie odda mojego zagubienia w tej kwestii lepiej niż ta historia. Kupiłam kiedyś obraz przedstawiający liczne antropomorficzne penisy siedzące w barze przy piwie. Nie planowałam tego, wszystko wydarzyło się bardzo szybko: szłam Bedford Avenue, gdy na mojej drodze stanął uliczny sprzedawca i zaczął mi wciskać namalowane wacki. Powiedział, że nazajutrz opuszcza Nowy Jork i wraca do rodzinnej Afryki, a przed wyjazdem musi upłynnić jak najwięcej swych dzieł sztuki. „20 dolarów?" – zapytał, wymachując mi przed nosem wizerunkiem licznych przyrodzeń. Trochę zdezorientowana, a trochę pod wrażeniem jego przedsiębiorczości sięgnęłam do kieszeni i znalazłam dziesięciodolarowy banknot. Po chwili byłam już dumną posiadaczką męskich genitaliów na płótnie, po to tylko, by wkrótce się ich pozbyć. Przyczyny były dwie: po pierwsze, mój chłopak nie pozwolił mi powiesić kutasów na jednej ścianie z „prawdziwą sztuką" w naszym mieszkaniu, a po drugie, tydzień później typ od penisów z Bedford próbował sprzedać mi kolejny obraz.

Reklama

Pomijając to, jak łatwo mnie okantować, kutas jako forma artystycznego wyrazu jest dużo mniej bulwersujący niż kutas jako forma zalotów. Ogólnie rzecz ujmując, kutafotki (ang. dick pic, przyp. tłum.) są powszechnie uważane za obraźliwe, natomiast rysunki kutasów, będąc pewnego rodzaju karykaturą, są przeważnie tolerowane, a czasem nawet zyskują zagorzałych fanów. Wyrwane z kontekstu całego ciała niemal całkowicie tracą swoją erotyczną wymowę.

Poza tym są praktycznie wszędzie i nic nie wskazuje na to, by ich popularność miała się skurczyć. Mężczyźni rysują kutasy od wieków: ukradkiem w zeszytach, na zaśnieżonych samochodach, brudnych szybach… na każdej niepokrytej jeszcze penisami powierzchni. Tylko dlaczego?

Ilustracja: Michael Yardley

Zdaniem psychoanalityka ma to oczywiste freudowskie konotacje. „Z punktu widzenia psychoanalizy obawa przed kastracją jest jednym z podstawowych lęków, jakich doświadcza każdy, a może nawet źródłem wszystkich lęków" – odpowiada dr Vanessa Sinclair. „Klasycznym przykładem wyjętym z Freuda jest mały chłopiec, który spostrzega, że jego matka nie ma penisa, co wywołuje u niego traumę. Boi się później, że to samo może się jemu przytrafić – boi się nie tylko utraty członka, ale też tego, że wszyscy zobaczą, że go nie posiada. Czuje się bezbronny. Nie ma fallusa, może nigdy go nie miał, a teraz wszyscy o tym wiedzą".

Dr Sinclair argumentuje dalej: „Gdy pomyśleć o fallusie w sensie metaforycznym, a nie jako o części ciała, widać, że chodzi raczej o to, kto ma siłę, kto ma odpowiedzi, kto ma to, czego wszyscy szukamy. W rzeczywistości nikt nie posiada odpowiedzi ani siły, o ile nie przekona o tym innych. Dopóki nikt cię nie zdemaskuje, możesz podtrzymywać mit o swojej potędze i wiedzy, choć oczywiście do pewnych granic. Więc w gruncie rzeczy ludzie, którzy na okrągło rysują penisy, próbują dowieść, że mają to coś; że mają członka i niczego im nie brakuje; że nie są bezbronni. Zupełnie tak samo, jak w przypadku starszych mężczyzn, którzy kupują sportowy samochód albo motocykl, gdy zaczynają podupadać na zdrowiu".

Reklama

Ilustracja via Penised

Niezbyt odkrywcza teoria, przyznaję, jednak gdy zadałam pytanie kilku mężczyznom, okazało się, że ma ona całkiem mocne oparcie w rzeczywistości. Najwięcej do myślenia dała mi rozmowa z anonimowymi twórcami Penised, firmy, która gwarantuje, że „przerobi logo konkurencji na penisa". Z początku ich usługi służyły przedsiębiorstwom wyłącznie do obrażania wrogich firm, jednak, jak wyjawili mi założyciele, wraz ze wzrostem popularności ich grafik „pojawiło się wiele zamówień od firm, które chciały, żeby sparodiować ich własne logo".

Zgadza się: istnieją firmy, które chętnie przekształcą swoje logo w chuja. Moim zdaniem trudno o dosadniejszą demonstrację siły.

Michael Yardley, 33-letni projektant i płodny portrecista penisów (jak to brzmi) z Florydy powiedział mi, że po prostu lubi je rysować. „Osobiście, lubię rysować bardzo przesadne, kartoflowate, nieobrzezane fiuty" – odpisuje mi w e-mailu i dodaje, że porzuciłby rysowanie kutasów jedynie, gdyby leczyło to raka.

„Rysowałem ich mnóstwo, gdy zaczynałem jako rysownik jeszcze we wczesnych latach 2000. Nawet zyskałem dzięki temu trochę rozgłosu" – mówi. „Potem wyszedł film Supersamiec i była tam taka scena z rysowaniem kutasów. To mnie mocno zniechęciło na dłuższy czas, ale teraz nikt już o tym nie pamięta, więc znów się za to zabrałem".

Yardley stawia hipotezę, że chłopcy rysują kutasy, by zrozumieć zmiany zachodzące w ich ciałach. „Rysujesz takie kutasy, jakie znasz – czyli najczęściej swój własny. Więc jak ktoś powie «Fuuuj, czemu ma taką dziwną główkę?», to wiesz, że masz problem i pewnie powinieneś pójść z tym do lekarza".

Może jednak najlepszym wyjaśnieniem dla spontanicznej męskiej skłonności do rysowania kutasów jest brak wyjaśnienia? W końcu sama istota życia wciąż pozostaje dla nas zagadką.